Strona główna » W Śląsku robi się gorąco. Jego graczom brakuje ambicji? Szlagier kolejki dla Trefla
PLK

W Śląsku robi się gorąco. Jego graczom brakuje ambicji? Szlagier kolejki dla Trefla

0 komentarzy
Niespełna trzy tygodnie po sięgnięciu po Superpuchar Polski chyba nikt już o tym we Wrocławiu nie pamięta. Śląsk przegrał w sobotę z Treflem aż 72:87 szlagier 3. kolejki przed niemal 5 tysiącami widzów, sprawiając wrażenie drużyny pogrążonej w kryzysie. Pomeczowe wypowiedzi Marcela Ponitki i trenera Miodraga Rajkovicia jedynie te przypuszczenia mogą potwierdzać.

– Nie mogę powiedzieć, że to efekt braku zgrania, bo uważam, że zbiórka to jest kwestia ambicjonalna. To jest nasza bolączka – mówił Marcel Ponitka, komentując fakt, że mistrzowie Polski z Sopotu wygrali w sobotę walkę o zbiórki na parkiecie Hali Stulecia aż 46:26. – Każdy musi spojrzeć w lustro i albo będzie pamiętał o tych zbiórkach, albo sorry – ciężko będzie wygrywać mecze – dodawał.

Oczywiście, Trefl to naprawdę bardzo fizyczna drużyna, być może pod tym względem najsilniejsza w PLK, ale jego stopień dominacji nad Śląskiem w sobotnim starciu był faktycznie zastanawiający. Dość powiedzieć, że goście zaliczyli aż 20 zbiórek w ataku – czyli dokładnie tyle, ile wrocławianie… w obronie. Deklasacja, której niezłym podsumowaniem mogła być akcja z początku czwartej kwarty, gdy losy zwycięstwa w najciekawiej zapowiadającym się meczu weekendu z PLK pozostawały jeszcze nierozstrzygnięte.

Później ciekawie już nie było, bo w ostatnich 10 minutach Trefl niepodzielnie panował na wrocławskim parkiecie. Już kilka minut przed syreną końcową stało się jasne, że tym razem żadnych emocji kibice zebrani na trybunach się nie doczekają. Najwięcej punktów dla mistrzów Polski zdobyli Jakub Schenk (17) i będący przecież wychowankiem Śląska Jarosław Zyskowski (15, 3/5 za 3).

– Nie jestem zadowolony z tego jak nasza gra wygląda i nie mówię tu tylko o tym meczu. Dziś w czwartej kwarcie plan gry się posypał. Nawet zawodnicy wchodzący do gry z ławki nie pojawiali się na parkiecie z odpowiednią dawką energii. Musimy w treningi jeszcze więcej pracy i popracować nad organizacją gry – mówił na początku konferencji prasowej trener Śląska Miodrag Rajković.

Problemy jego drużyny faktycznie nie ograniczają się do gry w obronie i walki o zbiórki. Coraz poważniejszy stanowi obsada pozycji rozgrywającego. Isaiah Whitehead w ostatnich dwóch meczach zaliczył dwukrotnie więcej strat (8) niż asyst (4). Wracający w sobotę do gry po urazie nadgarstka Marcel Ponitka robił co mógł (9 punktów, 3 asysty), ale on nigdy prawdziwym rozgrywającym nie był i już nie będzie. Sam Rajković przyznaje, że ma tego świadomość.

Ewidentnie najbardziej zawiedziony szkoleniowiec Śląska jest postawą Jeremy’ego Senglina. Amerykanin zagrał zdecydowanie nadłużej, bo ponad 30 minut w poprzednim meczu pucharowym z Rytas. Zupełnie, jakby sztab trenerski liczył na to, że dzięki temu odzyska rytm. Nic z tego – w sobotę Senglin znów był tylko cieniem zawodnika, który w poprzednim sezonie w lidze izraelskiej zdobywał ponad 13 punktów na mecz, a cztery ostatnie sezonów kończył ze skutecznością rzutów za 3 powyżej 42 procent.

Rajković pytany o postawę tego gracza nawet nie ukrywał, że całą sytuacją jest już mocno zirytowany.

W tym sezonie PLK po trzech meczach Senglin ma średnie 5 punktów i 3 asysty, a w Lidze Mistrzów nie jest wiele lepiej (odpowiednio: 8 i 4, ale tylko 27.3 proc. za 3). Kłopot polega na tym, że Senglin nigdy nie był tak naprawdę rozgrywającym i był sprowadzany do Wrocławia głównie w roli snajpera, który na pozycji prowadzącego grę miał tylko pomagać kolegom w niewielkim wymiarze czasowym.

W najbliższym tygodniu Śląsk w Lidze Mistrzów nie gra, więc do kolejnego meczu będzie miał 6 dni na spokojne treningi. Kolejny rywal, który zajedzie do Wrocławia będzie jednak pod względem jakości sportowej i fizycznego stylu gry z podobnej półki co Trefl – w następny piątek Śląsk podejmie Kinga Szczecin. Jeśli ekipa Rajkovicia po raz kolejny zaprezentuje się równie słabo jak w sobotę, mimo zbliżającego się listopada może się w niej zrobić naprawdę gorąco.

W meczu z Treflem najlepszym strzelcem Śląska był Błażej Kulikowski (11 punktów).