poniedziałek, 12 stycznia 2026
Strona główna » Szach-Matt (Mobley) – pokaz siły Kinga! Spójnia bezradna w Szczecinie
PLK

Szach-Matt (Mobley) – pokaz siły Kinga! Spójnia bezradna w Szczecinie

0 komentarzy
Unosząca się lekko nad ziemią przez ostatnich kilka dni po wyeliminowaniu Anwilu Spójnia Stargard w pierwszym meczu półfinału playoff została sprowadzona przez mistrzów Polski na ziemię. Brutalnie, to było wyjątkowo twarde lądowanie. King był w sobotę od gości o klasę lepszy i wygrał wyjątkowo pewnie – aż 104:86.

Reprezentacja Polski zagra w Walencji o awans na igrzyska – jedź z nami kibicować do Hiszpanii! >>

– Wciąż wierzę w tego zawodnika. Miał w ostatnich tygodniach swoje problemy, lecz od dawna powtarzam, że nadejdzie jeszcze w tym playoff mecz, w którym Mobley udowodni, że nieprzypadkowo spędził kilka lat w najlepszych koszykarskich ligach Europy – przekonywał przed rozpoczęciem półfinału ze Spójnią trener Kinga Arkadiusz Miłoszewski.

I proszę – Matt Mobley nie kazał czekać na siebie ani jednego meczu dłużej. W sobotę grał świetnie – zdobył 19 pkt, trafiając 8/14 z gry. Sprowadzony w marcu Amerykanin znakomicie zastąpił mającego problemy z faulami Darryla Woodsona. Świetny moment Mobley miał zwłaszcza w drugiej kwarcie, wygranej przez szczecinian 33:15. Trafiał zarówno po wjazdach pod kosz, jak i swoje rzuty z dystansu.

Co ciekawe, choć Amerykanin uchodzi za najgorszego obrońcę spośród graczy z Kinga i zespół Spójni starał się to w sobotę wykorzystywać, poza kilkoma akcjami Aleksa Steina (10 pkt) nie miało to większego znaczenia dla przebiegu walki. Mobley był tego dnia naprawdę świetny.

Szczeciński zespół imponował konsekwencją i w typowy dla siebie sposób, cierpliwie budując akcje, konsekwentnie wykorzystywał swoje przewagi. Niekiedy w wyjątkowo wpadający w oko sposób.

Gdy tylko jeden z match-upów okazywał się skuteczny, gracze gospodarzy starali się korzystać z tego, jak najdłużej. Tak było choćby z grą tyłem do kosza Tony’ego Meiera i Michała Nowakowskiego, z którą na low-post nie radzili sobie nie tylko Dominik Grudziński i Ben Simons, ale także dość bezbarwny tego dnia również po atakowanej stronie boiska Aleksandar Langović.

Nieprzypadkowo jedynym nieatakowanym przez graczy Kinga podkoszowym graczem gości był Wesley Gordon. Amerykański środkowy Spójni potwierdził dobrą formę z serii z Anwilem i w sobotni wieczór był najlepszym koszykarzem Spójni. Radził sobie zarówno w pojedynkach z Morrisem Udeze, jak i przeciwko dużo lżejszemu Michale’owi Kyserowi. Wszystkich dziur załatać jednak nie był jednak w stanie, a o tym, że było ich w defensywie Spójni wiele najlepiej świadczy 69-procentowa (29/42) skuteczność Kinga w rzutach za 2 punkty. Na dodatek osiągnięta zgodnie z nowoczesnymi trendami gry w koszykówkę, czyli w zdecydowanej większości oddawanych z pomalowanego.

Trenerzy Spójni mają teraz dwa dni na wyciągnięcie srogiej lekcji, którą dostali w sobotni wieczór od mistrzów Polski. Mecz nr 2 w tej serii już w poniedziałek, ponownie w Netto Arenie.

Reprezentacja Polski zagra w Walencji o awans na igrzyska – jedź z nami kibicować do Hiszpanii! >>