Strona główna » Sokół wylądował – na finansowym dnie. „Nie zapłacili nawet złotówki”
PLK

Sokół wylądował – na finansowym dnie. „Nie zapłacili nawet złotówki”

0 komentarzy
Komplet pięciu porażek, będący także efektem kontuzji i błędnych decyzji sędziów, to jedynie wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o problemy Sokoła Łańcut. Klub z Podkarpacia zmaga się z ogromnym kryzysem finansowym. Kilku z jego zagranicznych koszykarzy w każdej chwili może przenieść się do innego zespołu.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

Sokół w tabeli PLK jedynie dzięki lepszemu stosunkowi małych punktów wyprzedza pozostające także bez zwycięstwa GTK Gliwice. Kolejny mecz podopieczni Marka Łukomskiego rozegrają we własnej hali już w najbliższą sobotę, gdy podejmą Czarnych Słupsk. Szanse na pierwsze zwycięstwo? W normalnych okolicznościach określilibyśmy je jako całkiem niemałe – przecież Sokół już w poprzedniej rundzie spotkań był bliski zdobycia kompletu punktów. Tak naprawdę w końcówce meczu z Dzikami pozbawiła go ich tylko błędna decyzja sędziów, którzy legalny blok Adama Kempa zamienili na dwa punkty dla warszawskiego beniaminka.

Pamiętacie?

Niestety, kiepska sytuacja sportowa to tylko z jeden z problemów koszykarzy z Łańcuta. Wcale nie najważniejszy. Wszyscy w drużynie są przekonani, że po początkowych problemach i wyleczeniu kontuzji zwycięstwa w końcu przyjdą. Gorzej, że klub z Podkarpacia boryka się z ogromnymi problemami finansowymi.

Jeśli ktoś za fatalny przykład niewypłacalności w PLK uznaje (słusznie!) Zastal z ostatnich kilku lat, to prawda jest taka, że w tym momencie przy Sokole klub z Zielonej Góry wygląda na… całkiem solidnego płatnika. Z naszych informacji wynika, że – choć, licząc z okresem przygotowawczym, mija już trzeci miesiąc sezonu – na konta koszykarzy z Łańcuta nie wpłynęła jeszcze choćby złotówka.

– Kłopot jest ogromny, bo niektórzy zawodnicy musieli już odprowadzić podatki za wystawione faktury, a nie otrzymali żadnego wynagrodzenia. Jakby tego było mało – niektórzy z nich mają tak skonstruowane umowy, że sami musza też płacić za wynajmowane mieszkania. Sytuacja jest bardzo poważna – mówi nam jedna z osób doskonale zorientowanych w realiach funkcjonowania klubu z Podkarpacia.

Jak bardzo? Na tyle, że przed wczorajszym treningiem Sokoła jego trener Łukomski musiał wygłosić formułkę o tym, że „zajęcia są nieobowiązkowe”. Ostatecznie wzięli w nich udział wszyscy koszykarze, lecz kilku z nich już niebawem może zmienić barwy klubowe.

Trener Sokoła nie chciał w żaden sposób komentować sytuacji, w której znalazł się jego zespół ani też odnosić się do okoliczności wtorkowego treningu zespołu. Koszykarze z Łańcuta też nie garną się do tego, by oficjalnie wypowiadać się o sytuacji swojego klubu.

Agenci Adama Kempa, Coreya Sandersa i Tylera Cheese’a już rozsyłają oferty zatrudnienia swoich klientów do innych klubach, także z PLK. Większość zawodników Sokoła, zgodnie z zapisami kontraktów, może je obecnie momentalnie rozwiązać. Póki co żaden się jednak na taki krok nie zdecydował.

Prezes Sokoła Bartłomiej Detkiewicz proszony przez nas o komentarz do sytuacji, poinformował nas jedynie, że jutro możemy spodziewać się oficjalnego komunikatu wydanego przez klub.

Sokół Łańcut debiutował w PLK w poprzednim sezonie. Po wyjątkowo nieudanym początku rozgrywek dość szybko władzę w klubie przejął prezes Detkiewicz, a stanowisko trenera objął Łukomski. Zespół momentalnie zaczął wygrywać. To była jedna z lepszych historii poprzedniego sezonu! Sokół zakończył rozgrywki na 12. miejscu z dorobkiem 11 zwycięstw i 19 porażek.

Przed rozpoczętym sezonem do dwójki liderów Sanders – Kemp dołożono także kilku innych klasowych graczy – m.in. znanego z gry w Zastalu i Legii Janisa Berzinsa oraz Cheese’a. W naszym rankingu „Kluby PLK oceniają PLK” zespół trenera Łukomskiego został sklasyfikowany na 11. miejscu. Ambicje były duże, choć zakładany budżet (ok. 3 mln zł) nie powalał.

Gorzej, że póki co budżetu jakby… nie było.

Czy Sokół jeszcze odbije się od ligowego dna? Większość koszykarzy z Łańcuta wciąż w to chyba wierzy. Wczoraj wszyscy zgodzili czekać na spłatę przynajmniej części zadłużenia do końca przyszłego tygodnia. Oby do tego czasu sytuacja finansowa klubu się znacząco poprawiła. Kibice z Łańcuta w czasie krótkiej przygody z PLK wielokrotnie udowodnili, że stanowią wartością dodaną w polskiej koszykówce na najwyższym poziomie.

– Jeśli Kemp, Sanders czy Cheese nie otrzymają w ciągu najbliższych dni kuszących ofert, zostaną w Łańcucie. Przynajmniej do końca przyszłego tygodnia. Ale co by było, gdyby w tym czasie któryś ze stabilnych klubów, choćby grający w europejskich pucharach, złoży im propozycję? Nie trzeba chyba dodawać. Mogą odejść z Łańcuta w każdej chwili i nikt nie będzie ich nawet na siłę zatrzymywał – słyszymy.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>