Strona główna » Sensacja stała się faktem – Trefl na deskach, finał PLK w Lublinie! Pomnik dla Kamińskiego?
PLK

Sensacja stała się faktem – Trefl na deskach, finał PLK w Lublinie! Pomnik dla Kamińskiego?

0 komentarzy
Przed sezonem nie dawano mu żadnych szans na awans do Top4. Przed półfinałem – na nawiązanie z Treflem wyrównanej walki. Przed ostatnim meczem, gdy ze składu Startu wypadł Tevin Brown, zespół Wojciecha Kamińskiego był skazywany na pożarcie, ale nie robiąc sobie nic z tego pojechał do ERGO ARENY i tak po prostu wygrał decydując mecz z obrońcami tytułu mistrzowskiego 79:72. W poniedziałek początek finału PLK – w Lublinie!

O braku sensacji po piątym półfinale playoff możemy mówić tylko w jednym kontekście – wiemy już na pewno, że podtrzymana zostanie dzięki niemu trwająca już od sześciu lat zasada mówiąca, że co roku nasza najlepsza liga koszykarska ma nowego mistrza. Wyglada to mniej więcej tak:

2019 – Anwil

2020 – Zastal

2021 – Stal

2022 – Śląsk

2023 – King

2024 – Trefl

2025 – Start Lublin lub Legia Warszawa

Jeśli ktoś przed rozpoczęciem piątego meczu miał wątpliwości, czy pozbawiony swojego najlepszego strzelca (Tevin Brown, zdobywający w tej serii 20 punktów na mecz musiał polecieć do USA na pogrzeb w najbliższej rodzinie) Start podejmie walkę, mógł się ich pozbyć już po kilku pierwszych akcjach meczu.

Zanim 5 tysięcy kibiców zdążyło wygodnie zająć miejsca na trybunach, goście objęli prowadzenie 11:0.

Ze strony gospodarzy na taką szarżę odpowiedział Jakub Schenk, trafiając błyskawicznie już w pierwszej kwarcie cztery rzuty za 3 punkty, ale lublinianie dość szybko – jak często w tej serii – potrafili wpędzić reprezentanta Polski w problemy z nadmiarem fauli.

Atak Trefla od początku tego meczu się krztusił. Jakub Schenk zdobył w całym meczu aż 28 punktów (9/17 z gry), ale jedynym innym graczem mistrzów Polski, który uzbierał dwucyfrową ich liczbę był Keondre Kennedy (12).

Start wbrew powszechnym oczekiwaniom wcale nie potrzebował do w miarę pewnego i całkowicie zasłużonego zwycięstwa deszczu trójek – trafił ich o trzy mniej od rywali. Goście wyszarpali ten mecz świetną, agresywną obroną, która zmusiła Trefla do 14 strat przy zaledwie 11 asystach i spowodowała, że mistrzowie Polski nie trafili nawet 40 procent rzutów z gry (23/61).

Ostatecznie o wygranej gości przesądził wielki rzut Courtneya Rameya niespełna pół minuty przed końcem, dający gościom ponownie bezpieczne, pięciopunktowe prowadzenie i odpierający ostatnią próbę odwrócenia losów serii podejmowaną przez mistrzów Polski.

https://www.youtube.com/watch?v=FT_nl4gI-fo

Najlepszym graczem Startu w tym historycznym dla lubelskiej koszykówki meczu był belgijski rozgrywający Manu Lecomte (24 punkty, 6 asyst, 7/12 z gry), a ważne role odegrali także dwaj podkoszowi – Ousmane Drame (15 punktów i 10 zbiórek) – który przecież w dniu meczu w rozmowie z nami przewidywał, że ten mecz tak się skończy – i Tyran De Lattibeaudiere (11 punktów, 4 zbiórki).

Doświadczeniem i wolą walki imponował CJ Williams (13 pkt i 8 zbiórek), a więcej niż przysłowiowe „trzy grosze” dołożyli też polscy koszykarze: szarpiący w obronie Michał Krasuski (po 4 punkty i przechwyty) i Filip Put, a także gracze, którzy w żadnym innym klubie na tym poziomie w PLK na boisko by nie weszli – Bartłomiej Pelczar i Roman Szymański.

„Gdyby Start wyeliminował Trefla, pod halą Globus powinien jeszcze tego lata stanąć pomnik Wojciecha Kamińskiego!” – pisał przed rozpoczęciem serii Piotr Karolak.

Może przynajmniej jakiś kamyk pamiątkowy?

Nie wiemy jak do tego pomysłu odniosą się lubelscy radni, ale faktem jest, że trener lubelskiej drużyny właśnie wyrósł na największego zwycięzcę sezonu. Poprowadził drużynę, na którą nikt nie stawiał do wielkiego finału, sprawiając chyba największą sensację w PLK w ostatnim ćwierćwieczu.

Kamiński poprowadzi w finale trzeci kolejny zespół w ciągu ostatnich 10 lat. Wcześniej przegrał finałową rywalizację prowadząc Rosę Radom (z Zastalem) i Legią (ze Śląskiem). Tym razem rywalem prowadzonej przez niego drużyny będzie Legia – ten sam klub, który zwolnił obecnego trenera Startu nieco ponad rok temu w połowie sezonu 2023/24.

Pierwszy mecz – już w poniedziałek.

W Lublinie!