ANDRZEJ PLUTA: Lecomte to prawdziwy generał
O swoim zdrowiu i samopoczuciu
Na szczęście mnie żaden wirus nie dopadł i mam nadzieję, że nic już się w tej kwestii nie zmieni. Cały czas jestem uśmiechnięty, bo na takim turnieju – szczególnie przy takich meczach i kibicach – nie sposób się nie uśmiechać. Mam nadzieję, że w czwartek w Spodku wszyscy razem sięgniemy po czwarte zwycięstwo.
O meczu z Belgią
Mamy za sobą już pierwszą sesję wideo, będziemy dobrze przygotowani na wieczór. Sam bardzo dobrze pamiętam Manu Lecomte’a i jego grę przeciwko mojej Legii w czerwcowych finałach PLK. Indywidualnie bardzo utrudniał nam nasze pomysły i zadania. To jest bardzo szybki zawodnik, który napędza swoje ekipy i dowodzi nimi jak prawdziwy generał. Zatrzymanie go będzie na pewno jednym z kluczy do dzisiejszego zwycięstwa.
O pierwszej piątce
Już na porannym treningu dowiadujemy się, jak będziemy wychodzili na danego rywala.
O potencjalnych rywalach w 1/8 finału
W tym momencie skupiamy się tylko i wyłącznie na meczu z Belgią, a co przyjdzie później – wtedy będziemy się tym martwić. Nie wiem, czy chciałbym zagrać z Hiszpanią (śmiech). Hiszpanie na papierze mogą nie wyglądać na najtrudniejszego rywala, ale zaraz mogą być też w stanie pokazać swoją wartość. Niech to będzie rywal, który sprzyja naszemu skautingowi i naszym koszykarskim zasadom.
KAMIL ŁĄCZYŃSKI: Igor MIlicić to szef tego bałaganu
O formie
Humor jest fantastyczny, ze zdrowiem jest trochę gorzej, ale nastawienie pozostaje takie samo: do roboty! Nie mam już gorączki, ale to jeszcze nie jest forma, którą chciałbym odzyskać. Wiadomo, że trzeba trenować i zachowywać koncentrację, dlatego witamina C nie ma wyjścia – musi działać cuda.
O sztabie medycznym
Mamy w sztabie trzy osoby – Dominika, Marcina i Mateusza oraz naszego doktora, którzy bardzo o nas dbają. Wykonują kapitalną robotę i do bardzo późnych godzin nocnych po meczach na dwóch stołach, a czasem jeszcze też na dodatkowym łóżku, jeśli się da. Zawodnicy są masowani na sześć rąk, błyskawicznie przywracani do pełnej sprawności. Nie jest to łatwe, bo mecze kończą się bardzo późno, dlatego szczególnie ważne w ich pracy są doby bez meczów.
Podobne trudy dotykają jednak wszystkich, inne drużyny zmagają się ze swoimi problemami i też nie mają czasu. Praca nad regeneracją jest bardzo ważna, żebyśmy mogli walczyć o każdy centymetr boiska w każdym meczu. Także w czwartek z Belgią, jakby od tego miał zależeć nasz awans.
O zarządzaniu meczem przez Igora Milicicia
To jest szef całego tego bałaganu. Realizujemy jego myśli i jego pomysły na dane mecze. Wiadomo – to czy piłka wpadnie czy nie wpadnie do kosza nie zależy od niego, zatem ostatecznie o wszystkim decydujemy my, ale Igor jako trener jest ze swojej strony w stu procentach przygotowany do tego, co mamy realizować.
Na turnieju czasu na skauting rywala jest niezwykle mało, ale my i tak jesteśmy świetnie przygotowani. Do tego dochodzą pomysły, jakie Igor ma podczas samych meczów. To nasz szef, ale to my – zawodnicy finalizujemy jego pracę i bronimy wyniku.
ALEKSANDER DZIEWA: W szachy z Miliciciem jeszcze nie grałem
O swojej krótkiej absencji
Wróciłem do siebie po wirusie żołądkowym, który wyłączył mnie całkowicie na jedną dobę. Teraz już wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jestem w pełni gotowy na wieczór i walkę z Belgami.
O koszykarskich szachach
Trener Milicic caly czas jest czujny, szczególnie widać to w końcówkach meczów, gdzie czasem rotuje nami częściej niż niektórzy trenerzy przez całe mecze. Chce, żeby ktoś wszedł do obrony, ktoś do ataku, do tego dużo zagrywek potrafi narysować z głowy, dzięki czemu szybko możemy zdobyć łatwe punkty. Szachy ma w repertuarze. Podobno także te niekoszykarskie, ale z trenerem jeszcze nie graliśmy – nie wyraził chęci, ale, jak wszyscy, wie, do kogo powinien się udać w pierwszej kolejności, jeśli go najdzie ochota na partyjkę.