Strona główna » PLK przed play-in. Dziewa: Musimy wyjść na Śląsk z pianą na ustach! Miłoszewski: Mecz przegranych
PLK

PLK przed play-in. Dziewa: Musimy wyjść na Śląsk z pianą na ustach! Miłoszewski: Mecz przegranych

0 komentarzy
Meczu Kinga Szczecin ze Śląskiem Wrocław już w fazie play-in przed sezonem nikt się nie spodziewał. – Sobotnie starcie wygra ten, który psychicznie szybciej się pozbiera – mówi trener Kinga Arkadiusz Miłoszewski. – Do zaangażowania swoich koszykarzy nie mogę mieć zastrzeżeń – zapewniał po porażce z Górnikiem Wałbrzych w Hali Stulecia szkoleniowiec Śląska.

– Jak oceniłbym nasz sezon w skali szkolnej? Zdaliśmy do kolejnej klasy, ale w skali od 1 do 6 zasłużyliśmy na dwóję – mówi, jak zwykle szczerze, podsumowując występy Kinga oraz jego końcowy wynik (17-13) Arkadiusz Miłoszewski.

Szkoleniowiec wciąż aktualnych wicemistrzów Polski nie ukrywał też, że niemal osiem miesięcy po ligowej inauguracji jego drużyna wciąż nie tworzy monolitu.

– Grupa czasami się nam rozjeżdża, nie wszyscy są w meczu. Nie wiem z czego to wynika – czy z bezradności, czy ze zdenerwowania, czy z frustracji. Chwilę później potrafimy być już razem. Dużo mamy sytuacji, gdzie nie tworzymy całości. Zwracam na to uwagę i próbuję nad tym zapanować, ale w kryzysowych momentach wychodzą czysto ludzkie charaktery, instynkty i próbujemy się obronić. Dziś też część koszykarzy okopała się w swoim miejscu i czegoś nam zabrakło. Legia pokazała nam, że obecnie jest lepszą drużyną. Dzielą się piłką, każdy z graczy może zdobywać punkty i to duży atut. My mamy problem od początku sezonu – dodawał trener Kinga po porażce 81:84, o której zadecydowało fenomenalne trafienie za 3 Andrzeja Pluty juniora.

– Rywale w końcówce trafili bardzo trudne rzuty. Andrzej Pluta trzy z rzędu. Ten ostatni rzut w jego wykonaniu był ostatni naprawdę ciężki, tym większy szacunek dla niego. Dla nas to bardzo bolesna porażka, bo bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz. Nie poddajemy się jednak, walczymy do końca – zapewniał po czwartej ligowej porażce przed własnymi kibicami w ciągu zaledwie 2.5 tygodnia Aleksander Dziewa, który z dorobkiem 15 punktów (5/9 z gry) i 7 zbiórek był w meczu z Legią najlepszym graczem Kinga.

– Legia przyjechała do Szczecina bić się i wygrać, a my zagraliśmy w stylu, do którego już przyzwyczailiśmy kibiców – notując wzloty i upadki. Próbowaliśmy się w drugiej połowie podnieść , objęliśmy nawet prowadzenie, ale czegoś zabrakło. Może sił, może zimnej krwi, może innych rzeczy? W zaciętej końcówce to już zawsze jest loteria. Można takich meczów wygrać 1-2, a można też przegrać kolejnych 10. My przegraliśmy. Mamy bardzo duży niedosyt – przyznawał trener Kinga. – Wciąż nie funkcjonujemy tak, jakbyśmy chcieli. Najgorsze jest to, że nie mamy czasu na trening. Nie możemy potrenować już od dwóch tygodni, bo cały czas jesteśmy w meczach i przygotowaniach do kolejnych. Liczyłem na to, że będziemy w szóstce i zyskamy czas, by się przygotować do playoff, ale życie pokazało, że już w sobotę musimy podjąć rękawicę i walczyć o uratowanie sezonu – dodawał Arkadiusz Miłoszewski.

Rywalizacja Kinga ze Śląskiem, która miała miejsce w finale playoff w 2023 roku w tym sezonie nabrała jeszcze większych rumieńców po tym, jak latem ubiegłego roku propozycję podpisania kontraktu w Szczecinie przyjął Dziewa, który wcześniej przed roczną przygodą w lidze niemieckiej przez wiele lat był graczem WKS.

– Po meczu z Legią czujemy duże zdenerwowanie, bo każdy z nas chciałem ten mecz bardzo wygrać. Teraz musimy przekuć to w złość sportową i wyjść z pianą na ustach na Śląsk. Wolałem poprzednią wersję playoff, ale skoro wprowadzono fazę play-in, zagramy w niej tak, by być w playoff właściwym – mówi Dziewa.

Przed trwającym sezonem King i Śląsk ostrą rywalizację rozpoczęły już w fazie sparingów – pamiętacie ten z połowy września? Po tamtym remisie kilkanaście dni później obie ekipy spotkały się ponownie – w finale Superpucharu Polski w Radomiu. Wówczas wygrał 76:75 Śląsk, jeszcze z Isaiahem Whiteheadem (od listopada graczem Kinga) w składzie.

W meczach ligowych najpierw King wygrał pod koniec października we Wrocławiu, a następnie na początku marca Śląsk zdominował rywala w Szczecinie, wygrywając aż 102:81

– Oglądałem dwa ostatnie mecze Śląska – z Toruniem, i z Legią. Można się spodziewać, że z nami zagrają tak jak z Toruniem, albo tak jak z Legią. Każdy z nas ma swoje problemy. Na pewno będzie to mecz przegranych. Śląsk też na pewno nie spodziewał się przed sezonem, że będzie atakować playoff z pozycji fazy play-in. Ten kto się szybciej pozbiera psychicznie, będzie miał w sobotę większe na sukces – przekonuje Miłoszewski.

– Na pewno będziemy w Szczecinie walczyć. W naszej grze jest za dużo wahań, ale podobny problem ma King. Oni potrafią grać bardzo dobrze, a po chwili słabiej. Powinien być wyrównany mecz, jedziemy po wygraną – mówi Daniel Gołębiowski, który mecz z Górnikiem zakończył z dorobkiem 6 punktów, 4 asysty i 2 zbiórki. – Lepiej gramy w drugich połowach, ale nie wiem z czego to wynika. Musimy swoje wahania wyeliminować.

– Pod względem zaangażowanie w grę nie mam do swoich graczy zastrzeżeń. O wyniku końcowym i porażce z Górnuikiem zadecydowały detale, drobne błędy, decyzje. Próbowaliśmy szukać swojego momentum, ale znaleźliśmy go tylko na początku trzeciej kwarty – oceniał środową porażkę 74:80 z Górnikiem Zamek Książ trener Śląska Aristeidis Lykogiannis.

Początek sobotniego meczu fazy play-in w szczecińskiej Netto Arenie o godz. 20. Zwycięzca w czwartek 15 maja w Spocie zagra z Treflem w pierwszym meczu ćwierćfinału. Przegrany w poniedziałek zmierzy się ze zwycięzcą sobotniego meczu Twarde Pierniki – Dziki.

Przy okazji środkowej konferencji prasowej trener Kinga stanowczo zdementował plotki, jakoby – zgodnie z doniesieniami „Lubuski Sport – TVP3” zawarł choćby wstępne porozumienie nt. pracy w przyszłym sezonie w Zastalu Zielona Góra.

– Taka plotka wpływa na zespół, bo powoduje dezorganizację. Nie robię niczego i nie zrobię niczego, o czym nie wiedziałby prezes klubu Krzysztof Król. Dużo mu zawdzięczam i nie zrobię niczego bez jego wiedzy – zapewnia trener Kinga.