Strona główna » Nie ma święta Anwilu – Stal wygrywa bitwę w Ostrowie!
PLK

Nie ma święta Anwilu – Stal wygrywa bitwę w Ostrowie!

1 komentarz
Zwycięstwo w tym meczu mogło dać Anwilowi jedynkę przed playoff. Ale nie dało – Stal po zwycięstwie w Pucharze Polski, także w Ostrowie była lepsza od zespołu z Włocławka, wygrywając po dogrywce 89:87. Aigars Skele miał 20 punktów i 8 asyst.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

Bywają w rundzie zasadniczej mecze z intensywnością playoff, ale starcia Stali z Anwilem od przynajmniej kilku sezonów to coś więcej – tutaj atmosfera i walka godne są wręcz meczu numer 7. W niedzielny wieczór w Ostrowie iskrzyło od pierwszej minuty, nie zawodziła też gorąca publiczność.

Aż 15 fauli w pierwszej kwarcie było wyraźnym sygnałem, że nie będzie miękkiej gry i odpuszczania. Gwizdów było więcej niż celnych rzutów. Dobrze broniące i dobrze przygotowane taktycznie zespoły tkwiły w klinczu, aż wyrównaną batalię kilkoma błyskotliwymi zagraniami przełamał Rodney Chatman. Po jego dobrej zmianie Stal prowadziła 18:14.

W drugiej połowie atak z obu stron wyglądał już wyraźnie lepiej. Znakomicie wyglądał Amir Bell, będący najgroźniejszą bronią Anwilu, gry rywal z Ostrowa niemal pozbawiał gości czystych pozycji do rzutów z dystansu. Po drugiej stronie w tryb „gwiazda PLK” wszedł po raz kolejny Laurynas Beliauskas (13 pkt. do przerwy), kilka profesorskich zagrań po obu stronach boiska pokazał też Ojars Silins.

Po 1. połowie minimalnie lepsi byli gospodarze (41:38), a Anwil czekał aż w ataku większą rolę zaczną mieć Victor Sanders, Luke Petrasek, Tomas Kyzlink czy Jakub Garbacz.

Po przerwie walki nie zabrakło, ale koszykarska jakość zniknęła niemal zupełnie. Gra z obu stron miała w sobie z grubsza tyle wdzięku, ile zapaśnicze zwarcia Żygi Dimca z Krzysztofem Sulimą. Małą różnicę na rzecz Anwilu znów zrobił – potrafiący minąć pierwszą linię obrony – Bell i po 30 minutach to włocławianie prowadzili 53:51.

W decydującej kwarcie Stal sama wpędziła się w kłopoty, popełniając aż cztery przewinienia w pierwszej minucie. Dramatycznie słabo rzucający z dystansu (a nie próbujący atakować kosza) Anwil nie potrafił tego jednak wykorzystać. Arcyważne rzuty zaczął za to trafiać prawdziwy lider gospodarzy, Aigars Skele. Na 4 minuty przed końcem, po czwartej w meczu celnej trójce Silinsa, zrobiło się 69:63 dla „Stalówki”, a świetnie grający Bell skończył grę po 5. faulu i jeszcze „poprawił” sytuację technicznym za kłótnię z sędziami.

Ostrowianie to wszystko jednak przegapili. Kilka akcji wykończył wreszcie Luke Petrasek, a w ostatniej minucie wielki przechwyt i punkty na pusty kosz zaliczył Victor Sanders. Mieliśmy dogrywkę.

https://twitter.com/PLKpl/status/1779604397997093236

Emocje sięgnęły zenitu, gracze gości jeden za drugim kończyli mecz z limitem przewinień, a Kamil Łączyński trafił trzy rewelacyjne rzuty z dystansu. Na Stal to było wciąż za mało – gospodarze mieli znakomitych Litwinów, a w końcówce trafili kluczowe wolne. Przyspawany przez większość meczu do ławki Tomas Kyzlink nie trafił dalekiej trójki na zwycięstwo.

Anwil nie zagwarantował sobie jeszcze pierwsze miejsca po rundzie zasadniczej. Popełnił łącznie aż 34 faule, trafił 24% (9-37) rzutów z dystansu, Sanders zaliczył mecz na 3/17 z gry i 1/11 z dystansu.

Stal raz jeszcze pokazała, że potrafi wygrywać z Anwilem.

Statystyki z meczu Stal Ostrów – Anwil Włocławek >>

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

1 komentarz

Michal 15 kwietnia, 2024 - 18:24 - 18:24

Jakich Litwinów „poeta” mial na mysli?

Odpowiedz

Napisz komentarz

Najnowsze wpisy

@2022 – Strona wykonana przez  HashMagnet