Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>
Sobotnie spotkanie Anwil – Stal było świetnym sportowym widowiskiem. Znakomita gra ostrowian na początku i heroiczna pogoń za niepokonanym w tym sezonie PLK rywalem w końcówce meczu mogły utwierdzić sympatyków drużyny z Ostrowa w przekonaniu, że nie jest ona wcale tak daleko od tego, by walczyć w tym sezonie o medal. Piorunująca odpowiedź Anwilu (22:0!) w międzyczasie potwierdziła natomiast absolutną – przynajmniej póki co – dominację ekipy Przemysława Frasunkiewicza nad ligową stawką.
Wypadałoby po tym widowisku mówić głównie o tym jakim sportowym kosmitą wydaje się być w tym sezonie Victor Sanders i analizować czego tak naprawdę potrzeba Stali, by bić się z Anwilem w potencjalnej serii playoff. Pomeczowe dyskusje kręciły się jednak nie tylko wokół wydarzeń z parkietu. Nie mniej głośnym echem odbiły się również te, które miały miejsce w trakcie trwania meczu tuż obok nieco – za ławką rezerwowych gości.
Dyrektor klubu z Ostrowa Wielkopolskiego Grzegorz Ardeli swoim zachowaniem oraz gestami wykonywanymi w kierunku kibiców zgromadzonych na trybunach we Włocławku nie utwierdzał nikogo w przekonaniu, że pojawił się w Hali Mistrzów w pełni sił.
Złożę protest, że u Was na hali tak wieje. Albo od razu dwa😅 i tak cała IV kwarta. Oj piecze (albo może suszy😂) pic.twitter.com/l8gNShHgEm
— Rafał Głowacki (@Rafa38718856) December 16, 2023
Mecz Anwil — Stal już przed rozpoczęciem miał status podwyższonego ryzyka. Słusznie, choćby ze względu na nieszczególnie wielką sympatię, którą pałają do siebie grupy kibiców z obu miast. Na szczęście tym razem nie powtórzyły się dantejskie sceny z wiosny, gdy podczas meczu we Włocławku rzucona z trybun butelka trafiła córkę trenera Stali Andrzeja Urbana.
Prezes klubu z Ostrowa Wielkopolskiego Bartosz Karasiński po meczu miał jednak mnóstwo pretensji do jego włocławskich organizatorów.
„Od początku chamskie, aroganckie i agresywne zachowanie szefa bramkarzy w momencie, gdy do hali chcieli wejść przedstawiciele jednego z głównych sponsorów naszego klubu. To był początek i jak się okazało później zachowanie tej osoby w trakcie meczu było tylko gorsze. Kilku innych bramkarzy z jego grupy również. Dalej? Wyzwiska, agresja, chamskie zachowanie wobec mojej osoby ze strony szefa bramkarzy. Cytować nie będę. Nie zniżę się do tego poziomu. Tak, cały mecz, po raz pierwszy spędziłem w sektorze naszych kibiców, wraz z komisarzem bezpieczeństwa. Właśnie po to, żeby również zadbać o nich, bo przy takiej ochronie bramkarzy można się spodziewać wszystkiego. To są nasi kibice, wśród młode osoby i kobiety i jako Prezes klubu będę zawsze ich bronił i starał się zabezpieczyć, żeby spokojnie mogli wrócić do domów” – relacjonował Karasiński sobotnie wydarzenia na facebooku.
Szefowie Anwilu nie chcą się odnosić do jego słów i wydarzeń, które miały miejsce na ławką rezerwowych Stali. Władze ligi czekają na raport specjalnego delegata na ten mecz. Był nim Tomasz Konczewski, na co dzień pełniący funkcję prezesa Koszykarskiego Trybunału Arbitrażowego przy Polskim Związku Koszykówki.
Komentarzy w sprawie zachowania podczas meczu we Włocławku swojego dyrektora póki co odmawia także klub z Ostrowa. Póki co jego szefowie chcą dokładnie przeanalizować sytuację.
Dzień wydarzeniach z Włocławku temat alkoholu podczas meczów PLK powrócił po starciu Czarni – Zastal. W jego trakcie z hali Gryfia wyproszeni zostali sympatycy drużyny gości. Jak zapewniał później podczas konferencji prasowej prezes klubu ze Słupska Michał Jankowski – ze względu na agresywne zachowanie i stan upojenia alkoholowego na wyraźną prośbę komisarza meczu Roberta Zielińskiego.
– Ochrona prosiła ich o spokojne zachowanie, ale ich agresja spowodowała, że zostali usunięci z sali. Komisarz wyraził się w słowach „proszę to zrobić, bo inaczej nie będziemy w stanie prowadzić meczu”, więc nie miałem innego wyjścia – tłumaczył prezes Czarnych.
— Chciałbym się tylko zapytać czy to były jedyne osoby pod wpływem alkoholu w tej hali i jedyne, które w Słupsku były agresywne. Szanuję naszych kibiców i dziękuję im jeszcze raz, za to że przyjechali tutaj. Takie rzeczy można załatwiać w innych sposób niż wyrzucając z hali ludzi, którzy przyjeżdżają na mecze – stawał w obronie kibiców z Zielonej Góry trener Zastalu Dawid Dedek.
Czy po meczach we Włocławku i Słupsku, gdy już pomeczowe raporty od komisarzy oraz – w przypadku meczu w Hali Mistrzów – specjalnego delegata spłyną do ligowej centrali, dowiemy się o jakichkolwiek reperkusjach?
Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>