Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>
Andrzej Mazurczak po zakończeniu wygranego 81:67 meczu, który dał drużynie ze Szczecina w środę historyczny awans do strefy medalowej PLK nie krył zadowolenia. Także ze wsparcia miejscowych kibiców. Według oficjalnych danych na trybunach pięciotysięcznej Netto Areny w środowy wieczór zasiadło 3219 widzów (w tym ok. 100 z Włocławka).
– Wszyscy mówią, że tu w Szczecinie nie ma kibiców, a to nieprawda. Dzisiaj ich doping naprawdę nam pomagał. Chciałbym im podziękować, podobnie jak wszystkim, którzy przed rozpoczęciem tej serii twierdzili, że zakończy się ona zwycięstwem Anwilu 3:0. Dzięki takim opiniom jesteśmy jeszcze bardziej głodni zwycięstw – mówił Mazurczak, dodając, że sukces klubu to także ogromna zasługa jego prezesa. – Potwierdziło się, że praca i cierpliwość zawsze w końcu kiedyś przynoszą efekt. Krzysztof Król czekał na niego bardzo długo,. Budował klub w szczery, uczciwy sposób. Cieszymy się, że w końcu osiągnęliśmy dla niego i Szczecina historyczny wynik i zagramy o medale – dodawał
Sam Mazurczak, MVP sezonu zasadniczego PLK, w ostatnim meczu zagrał nieco lepiej niż w kilku poprzednich, ale swoim dorobkiem (6 punktów, 5 asyst i po 2 zbiórki i przechwyty w ciągu 28 minut) nikogo na kolana nie powalił. Całą serię z Anwilem zakończył ze średnią punktową 6,8 (po 35 meczach sezonu ma 12,5).
– Czy mogę grać lepiej niż w trakcie serii z Anwilem? Być może, ale najważniejsze pozostaje to, że King jest drużyną przez wielkie D. Nikt nie zwraca uwagi na swoje indywidualne osiągnięcia, ze mną włącznie. Mogę zdobywać punkty lub asysty, ale jak trzeba będzie to skupię się na tym, by dobrze podawać wodę kolegom, siedząc na ławce. Najważniejsze, by wygrywać. Wierzymy w siebie i moc całego grupy, a nie umiejętności poszczególnych graczy – zapewniał Mazurczak.
Myśląc o rozpoczynającej się w sobotę serii półfinałowej ze Stalą Ostrów Wielkopolski lider Kinga ucieka od dyskusji na temat tego kto będzie faworytem tego starcia.
– Nie zastanawiamy się nad tym, czy to nam przypadnie rola faworyta. Patrzymy głównie na siebie, tak jak przez cały sezon. Skoro coś się sprawdza, to szkoda to zmieniać. Jego jest pewne – nie zamierzamy się zatrzymywać w tym miejscu, gdzie obecnie się znaleźliśmy. Chcemy w tym sezonie dokonać czegoś naprawdę wielkiego. Wszyscy wciąż o nas zapominają, a prawda jest taka, że to my też wygraliśmy największą liczbę meczów w PLK. Nie ma w tym przypadku – zapewnia Mazurczak.
Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>