Strona główna » Mateusz Ponitka: Lekcje z przeszłości procentują. Teraz rozumiemy się bez słów

Mateusz Ponitka: Lekcje z przeszłości procentują. Teraz rozumiemy się bez słów

0 komentarzy
– Za jakiś czas będziemy mieli spory ból głowy – ze śmiechem zauważa Mateusz Ponitka, gdy pyta się go o wybór pomiędzy Jordanem Loydem i Jerrickiem Hardingiem w kontekście gry w polskiej reprezentacji. Biało-czerwoni w piątek grają w Rydze trzeci mecz w drodze po występ na przyszłoroczne mistrzostwach świata w Katarze.

W piątek o godz. 18:30 w Rydze nasi koszykarze rozpoczną trzeci mecz pierwszej fazy eliminacji do mistrzostw świata, które w 2027 roku rozegrane zostaną w Katarze. Biało-czerwoni przystąpią do nich z dwoma zwycięstwami, które odnieśli w listopadzie ubiegłego roku przeciwko Austrii i Holandii.

Co Matesz Ponitka, czyli kapitan naszej reprezentacji, uznaje za najsilniejszą stronę polskiej kadry?

– Jesteśmy charakternym zespołem. Pokazaliśmy to nie tylko z Holandią, ale także na ostatnich mistrzostwach Europy i wcześniejszych imprezach. Na tym też polega nasza siła. Jako zespół jesteśmy w stanie walczyć z każdym przeciwnikiem, nigdy się nie poddajemy. Pamiętam mecze z dalszej przeszłości, gdy nie byliśmy w stanie odrobić strat i kończyły się one minus 20, czy nawet minus 30 punktów. Dużo one jednak nas nauczyły i teraz tamte lekcje procentują. Potrafimy pokazać, że nawet jak jest źle, to trzymamy się razem i walczymy do końca – analizuje Ponitka.

– Kluczowe jest to, że od lat gramy w podobnym składzie i rozumiemy się na boisku praktycznie bez słów. Wielokrotnie graliśmy trudne mecze, wiemy kiedy nadchodzi ten moment, gdy można przełamać przeciwnika. Myślę, że dla trenera jest to też duża swoboda taktyczna, gdy wie, że ma w zespole inteligentnych ludzi, którzy szybko łapią nowe założenia czy pomysły. Uważam, że w porównaniu do drużyn z Eurocupu, czy nawet Euroligi to pod tym względem wypadamy dobrze – dodaje koszykarz na co dzień występujący w tureckim Bahcesehirze.

Nasi łotewscy rywale przystąpią za to do spotkania z bilansem jednego zwycięstwa i jednej porażki – w listopadzie niespodziewanie przegrali w Rydze z Holandią 78:86. Za lidera naszych rywali można uznać występującego w litewskim Neptunasie Kłajpeda Rihardsa Lomazsa, który w pierwszych dwóch spotkaniach eliminacyjnych swojego zespołu zdobył łącznie 41 punktów.

– To bardzo dobry zawodnik. Na pewno będzie miał na sobie dużą odpowiedzialność, szczególnie za zdobywanie punktów. My będziemy mieli na niego swój plan i postaramy się wykorzystać przeciwko niemu to, co mamy w zanadrzu. Mierzyliśmy się już przeciwko innym klasowym graczom, nawet lepszym od niego – ocenia Ponitka.

– Na pewno Łotwa w tym momencie nie jest tak silnym rywalem, jak będzie w wakacje, gdy dołączy Kristaps Porzingis, a także gracze z Euroligi. Wtedy będzie to zupełnie inny zespół. Mają duży potencjał i przed rozpoczęciem eliminacji byli faworytem do wygrania grupy, ale w tym momencie ich sytuacja zrobiła się trudna. Na pewno będą jednak grali pod sporą presją i to jest coś, co możemy wykorzystać. Na pewno są dobrym zespołem. W rankingach światowych są przed nami, a my lubimy być underdogiem – kontynuuje kapitan polskiej reprezentacji.

W czwartek minęło dokładnie siedem lat od wielkiego momentu polskiej koszykówki, gdy polska reprezentacja wywalczyła awans na mistrzostwa świata, które w 2019 roku rozegrano w Chinach. Biało-czerwoni zajęli w nich potem 8. miejsce. Czy tamta i obecna drużyna ma jakieś cechy wspólne?

– Kapitan jest inny, trener jest inny. Wszyscy gracze, którzy byli wtedy w kadrze zrobili od tamtego czasu duży postęp. Nie da się tego porównać, szczególnie, że wtedy wracaliśmy na imprezę takiej rangi po 52-letniej przerwie. Za nami nie tylko tamte mistrzostwa świata, ale także kolejne wielkie imprezy, dzięki którym jesteśmy bardziej dojrzałym zespołem. Rozmawiamy też o tym we własnym gronie, że każdy mecz eliminacji jest niezwykle ważny, zatem pełna pełna koncentracja i walczymy o dobre wyniki. Każdy punkt będzie przecież liczony również w drugiej fazie – odpowiada Mateusz Ponitka.

Dwa mecze z Łotwą będą wielkim wyzwaniem polskiego zespołu. Zarówno od strony fizycznej, jak i taktyczno-mentalnej.

– Nasza fizyczność na pewno nie będzie problemem. Mamy świetny sztab – trenera od przygotowania motorycznego, lekarza, fizjoterapeutów. Oni na pewno zadbają o to, żebyśmy byli przygotowani na 100 procent. Czujemy się dobrze, jesteśmy podekscytowani możliwością walki o kolejną wielką imprezę i wszyscy mamy nadzieję, że bieżące okienko nas do tego przybliży – uspokaja kapitan kadry.

– Podczas eliminacji do ostatniego Eurobasketu było dużo porażek, ale z racji zagwarantowanego występu mieliśmy też wprowadzanej bardzo dużo taktyki, którą także przeciwko Łotwie będziemy wykorzystywać. To były dla nas wtedy dobre mecze, by podczas tygodniowego okienka przećwiczyć różne elementy na przyszłość. Dużo zawodników z tamtych eliminacji zostało w obecnym składzie i wierzę, że w meczach z takimi rywalami jak Łotwa będzie to naszą przewagą – dodaje.

Absolutnym debiutantem w polskiej reprezentacji jest Jakub Urbaniak, który w rozgrywkach EuroCup mierzył się w barwach Śląska Wrocław przeciwko Mateuszowi Ponitce i jego Bahcesehirowi.

– Kuba ma niesamowite warunki fizyczne, ale też dopiero do nas dołączył, to są jego pierwsze treningi z nami. Na pewno potrzebuje czasu, by się otrzaskać i poznać, czym jest gra w reprezentacji. Rozgrywki klubowe i drużyn narodowych to są dwie różne rzeczy. Wierzymy w niego, że będzie nam w stanie dużo pomóc. Nawet jeżeli nie teraz, to na pewno w przyszłości. To perspektywiczny gracz, mamy zresztą kilku takich, którym warto dawać szansę i ich rozwijać. Myślę, że nie tylko nie będzie to wpływało negatywnie na nasz zespół, a wręcz przeciwnie – będzie to wartość dodana do drużyny – ocenia najmłodszego z reprezentantów Ponitka.

W czwartek do kadrowiczów dołączył koszykarz Efesu Stambuł Jordan Loyd. 32-letni strzelec jeszcze w środowy wieczór rozgrywał w Belgradzie mecz Euroligi przeciwko tamtejszej Crvenej Zvezdzie – zdobył w nim 12 punktów w ciągu 25 minut. Loyd rewelacyjnie zadebiutował w reprezentacji Polski podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy, za to w listopadowych meczach przeciwko Austrii i Holandii kadrę wspomógł drugi z naturalizowanych Amerykanów – Jerrick Harding.

– Obaj Amerykanie z polskimi paszportami są świetnymi ludźmi. Wnoszą do naszej kadry dużo – nie tylko pod względem umiejętności sportowych, ale także atmosfery. To naprawdę otwarci goście. Jerrick zrobił na nas wszystkich mega-pozytywne wrażenie w listopadzie, a teraz będzie z nami Jordan, który podczas Eurobasketu pokazał przecież, jaką ma jakość. Obaj są super i niedługo będziemy mieli ból głowy – zakończył z uśmiechem kapitan polskiej reprezentacji.

Transmisję z piątkowego spotkania w Rydze przeprowadzi TVP – na kanale TVP Sport (od godz. 18:25) oraz w Internecie.