Strona główna » Łukasz Kolenda chodzi po wodzie, ale Arka dziurawa! Śląsk wywiózł dwa punkty z Gdyni
PLK

Łukasz Kolenda chodzi po wodzie, ale Arka dziurawa! Śląsk wywiózł dwa punkty z Gdyni

0 komentarzy
Fatalny początek sezonu w wykonaniu Arki Gdynia. Zespół prowadzony przez Artura Gronka w dwóch pierwszych meczach stracił na własnym boisku aż 197 punktów i nie był nawet bliski walki o zwycięstwo, choć sam Łukasz Kolenda zdobył 65 punktów. W środę Śląsk wygrał w Gdyni aż 100:81.

Wrocławianie sami w poprzedniej kolejce, inaugurującej sezon zawiedli oczekiwania swoich kibiców, szokując też przy okazji wszystkich fanów koszykówki spod znaku PLK porażką 73:91 w Gliwicach. W środę jednak, choć w środkowej części meczu wynik był przez chwilę wyrównany, trudno było mieć wątpliwości, która drużyna jest lepiej przygotowana do sezonu.

Trener Śląska Miodrag Rajković zdecydował się na ciekawe zagranie, posyłając już w pierwszej piątce na boisko zawodzącego wcześniej Adriana Boguckiego. Polski środkowy w poprzednim sezonie grał świetnie w barwach Arki. Szybko przypomniał sobie, że potrafi grać w koszykówkę. Do 18 punktów (7/10 z gry) dołożył też 8 zbiórek i 6 asyst – wszystko w trakcie zaledwie 23 minut.

Faktem rozpoczęcia meczu na ławce kompletnie nie przejął się natomiast Isaiah Whitehead. Amerykanin, który w tym sezonie ma być motorem napędowym Śląska, zdobył 17 punktów, dokładając też 9 asyst. Skuteczny byli także Reggie Lynch (19 punktów, 5 zbiórek) oraz Daniel Gołębiowski (18 punktów, 3/7 za 3). Wrocławianie już w drugiej kwarcie mieli kilkanaście punktów przewagi.

Po zmianie stron to Arka na chwilę nawet objęła prowadzenie, ale moment zastoju w grze Śląska nie trwał długo. Goście szybko odpowiedzieli, a w barwach gdynian osamotniony był mający chrapkę na koronę króla strzelców Łukasz Kolenda. Uczestnik EuroBasketu 2022 na początku sezonu PLK imponuje skutecznością. W sobotę w starciu z Treflem zdobył 32 punkty, trafiając 6 trójek. Cztery dni później zdobył jeszcze punkt więcej. Skuteczność rzutów zza łuku? 6/10!

Po dwóch meczach Kolenda ma na koncie 65 punktów (12/23 za 3). Żeby oddać jak wielki postęp mógł poczynić latem jako egzekutor, ile pracy musiała go kosztować poprawa rzutu, wystarczy przypomnieć, że w poprzednim sezonie w barwach Śląska trafił łącznie 14 trójek. W trakcie 17 meczów ligowych…

Niestety, postawa Kolendy jest póki co jedyną dobrą wiadomością dla kibiców Arki. Trener gdyńskiego klubu Artur Gronek zapowiadał przed tym sezonem, że jednym z jego najważniejszych zadań będzie stworzenie w Gdyni defensywy lepszej od tej, którą w poprzednich rozgrywkach dysponował, prowadząc lubelski Start. Póki co za bardzo nie widać choćby jej zrębów. Jasne, Arka zagrała dotychczas jedynie mecze z drużynami z najwyższej, krajowej półki, ale 197 straconych punktów nie rokuje dobrze.

Najbliższa przyszłość zespołu z Gdyni też nie wygląda zbyt optymistycznie. Następny mecz ligowy Arka znów zagra na własnym parkiecie, ale jej rywalem będzie już trzeci medalista poprzednich rozgrywek i jednocześnie trzeci kandydat do tytułu mistrzowskiego – King Szczecin. Na przygotowanie do tego meczu podopieczni trenera Gronka mają jednak aż 11 dni.

Sam szkoleniowiec, w środę wyjątkowo często dyskutujący z sędziami, oglądając oba dotychczasowe mecze swojej drużyny też będzie miał nad czym myśleć.