Strona główna » Łączyński: To było najgorsze 20 minut w mojej karierze
PLK

Łączyński: To było najgorsze 20 minut w mojej karierze

0 komentarzy
– Nie uczestniczyłem jeszcze w meczu, w którym drużyna w pierwszej połowie zdobyłaby 19 punktów, przy skuteczności 1/11 za 3 i 14 stratach. Taki moment w karierze przyszedł dla mnie w wieku 34 lat. Żałuję, że w tak kluczowym momencie sezonu – mówił po przegranym 67:81 meczu nr 5 w Szczecinie kapitan Anwilu.

BETCRIS PROPONUJE TRZY FREEBETY ZA TRZY KUPONY – SPRAWDŹ JUŻ TERAZ!

Po zakończeniu środowego meczu w Szczecinie i jednocześnie występów w obecnym sezonie Kamil Łączyński nie krył rozczarowania. Szczególnie postawą swojej drużyny w pierwszych dwóch kwartach.

– Jeśli chodzi o pierwszą połowę to komentarz jest praktycznie zbędny, bo i o czym tu mówić? Trafiliśmy zaledwie 1 z 11 rzutów za 3 i popełniliśmy aż 14 strat. Zrobiliśmy wszystko, aby sobie utrudnić zadanie. Myślałem, że nie może nam się przydarzyć nic lepszego niż 15-minutowa przerwa, ale i po niej mecz nie wyglądał tak, jakbyśmy tego chcieli. Trochę lepiej czuliśmy się dopiero w czwartej kwarcie. Wówczas nasi rywale byli już jednak myślami trochę w półfinale – przyznawał 34-letni rozgrywający Anwilu.

Sam w tym meczu nie zagrał na takim poziomie, do jakiego przyzwyczaił kibiców przez wiele lat kariery. W ciągu 26 minut spędzonych na parkiecie oddał jedynie dwa rzuty z gry. Uzbierał łącznie po 4 punkty i asysty.

– Nie będę zwalał winy na zmęczenie po naszej długiej przygodzie w rozgrywkach europejskich. Byłoby to deprecjonowanie skali osiągnięcia Kinga Szczecin. Każda drużyna miała w tej serii lepsze i gorsze momenty. Dzisiaj my trafiliśmy na fatalny. Nie wiem czy grałem gorsze 20 minut w swojej zawodowej karierze. Nie uczestniczyłem jeszcze w meczu, w którym drużyna zdobywa 19 punktów, przy skuteczności 1/11 za 3 i 14 stratach. Taki wynik można określić jako karygodny. Taki moment w mojej karierze przyszedł w wieku 34 lat. Żałuję, że w tak kluczowym momencie sezonu. King zagrał dziś bardzo agresywnie. Gdy popełnia się 14 strat w jednej połowie to zawsze można mówić o nienależytej koncentracji, ale one były też wynikiem świetnej obrony rywali na samym początku meczu – chwalił Kinga Łączyński.

Pytany o swoje plany na przyszłość kapitan Anwilu nie potrafił ich – co nie może dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że dopiero chwilę wcześniej zakończył sezon – sprecyzować, ale jednocześnie podkreślał udane momenty swojej drużyny w zakończonych rozgrywkach.

– Za nami bardzo trudny, ciężki sezon. Mieliśmy w nim piękne momenty. Ogromny sukces, który odnieśliśmy w FIBA Europe Cup zapisze się na kartach historii polskiej koszykówki. Chcieliśmy go powtórzyć na polskich parkietach. Chcieliśmy walczyć o coś więcej niż tylko awans do playoff, a później do półfinału. Walczyliśmy z Kingiem jak równy z równym. Na cios odpowiadaliśmy ciosem, czasami była walka kulturalna, czasami mniej, ale dzisiaj po końcowym gwizdku wszyscy sobie podziękowaliśmy. Chciałbym podziękować naszym kibicom, których około stu mimo środka tygodnia i dużej odległości dotarło dziś do Szczecina. Ogromny szacunek i czapki z głów! Wiem, że cały Włocławek oglądał dzisiejszy mecz i nas wspierał – mówił Łączyński. – O swojej przyszłości i kolejnym sezonie jeszcze nie myślałem. Dotychczas skupiałem się tylko i wyłącznie na tym co tu i teraz – dodawał kapitan Anwilu.

BETCRIS PROPONUJE TRZY FREEBETY ZA TRZY KUPONY – SPRAWDŹ JUŻ TERAZ!