Strona główna » Ile może Łączyński? Anwil podejmuje niepokonanego lidera z Ludwigsburga

Ile może Łączyński? Anwil podejmuje niepokonanego lidera z Ludwigsburga

0 komentarzy
Czas na rundę rewanżową drugiej fazy FIBA Europe Cup. Anwil zacznie ją podobnie jak pierwszą – meczem z Gigantami z Ludwigsburga. Rywal ma komplet trzech zwycięstw, a lider PLK zaledwie jedno. Czy wobec przedłużającej się kontuzji Luke’a Nelsona Kamil Łączyński może poprowadzić włocławian do kolejnego cennego zwycięstwa?

Zbliżający się do 36. urodzin weteran polskich parkietów znajduje się ostatnio w wyśmienitej formie. W ostatnich siedmiu meczach ligowych zaliczył aż 62 asysty! Nic dziwnego, że jest pewny swego. W niedawnym wywiadzie dla klubowej telewizji mówił wprost, że po zakończeniu kariery – której jeszcze nie planuje! – chciałby zobaczyć, jak koszulka z jego numerem jest wciągana pod kopułę Hali Mistrzów.

Jeśli w roli wciąż osamotnionego rozgrywającego Anwilu w środę Łączyński poprowadzi go do wygranej z Ludwigsburgiem – zrobi kolejny mały krok w kierunku tej ceremonii.

Lider PLK po zeszłotygodniowym zwycięstwie nad zespołem z Fryburga zrównał się w tabeli na półmetku tej fazy rozgrywek ze Szwajcarami i Belgami z Charleroi. Wszystkie trzy ekipy miały bilans 1-2 po pierwszych trzech grach. Ludwigsburg, zeszłoroczny ćwierćfinalista i aktualnie siódma ekipa Bundesligi (z bilansem 9-7) na tym etapie FIBA Europe Cup jeszcze nie przegrał i prowadzi w grupie z bilansem 3-0. Czwartą rundę gier rozpoczęli już rywale Anwilu i Ludgwigsburga – szwajcarski Fribourg wczoraj po raz drugi pokonał Charleroi, odnosząc jednocześnie drugie zwycięstwo w grupie. 

Mecz Anwilu z Niemcami zapowiada się bardzo ciekawie. Riesen to w końcu przedstawiciel jednej z najlepszych lig Europy, a ewentualne zwycięstwo drużyny z Włocławka ustawiłoby ją w całkiem niezłej sytuacji w grupie, choć i tak los Anwilu rozstrzygnie się w dwóch ostatnich kolejkach, gdy zespół trenera Ernaka zagra z konkurentami do awansu w meczach wyjazdowych.

W pierwszym starciu pomiędzy ekipami z Włocławka i Ludwigsburga, w dwóch częściach gry oglądaliśmy dwie różne twarze zespołów. Po pierwszej – zagranej wręcz koncertowo, Anwil prowadził 47:40. W drugiej, dała o sobie znać najlepsza obrona Bundesligi. Riesen pozwolili rzucić Anwilowi tylko 34 punkty i wygrał cały mecz 86:81. Warto podkreślić, że Ludwigsburg, podobnie jak przed meczem rozegranym 4 grudnia, ma wciąż najlepszą obroną Bundesligi. To nadal jedyny zespół tracący mniej niż punkt na posiadanie (97.8 na 100), choć w porównaniu do grudnia nieco obniżył wskaźniki ofensywne – wraz z Goettingen ma najsłabszy atak ligi niemieckiej, przynajmniej w ujęciu statystycznym (104 punkty zdobywane na 100 posiadań).

W porównaniu do meczu rozegranego półtora miesiąca temu zmienił się nieco skład osobowy, którym dysponuje amerykański trener Ludwigsburga John Patrick. Do obwodowego zestawu Amerykanów, który tworzą Ezra Manjon (PG, 183/25 – 28 punktów w pierwszym meczu), Kellan Grady (G, 196/28) i Justin Simon (G/F, 196/29), a także syna trenera – Johannesa Patricka (G, 185/23), dołączył ostatnio jego młodszy brat. Jacob Patrick (G, 195/22) uchodzi za bardziej utalentowanego z dwójki rodzeństwa. W grudniu, po dwóch miesiącach przerwy spowodowanej problemami zdrowotnymi, wrócił do gry i rzucił w sumie 22 punkty w dwóch meczach Bundesligi oraz 12 w ostatnich meczu pucharowym w Belgii. Trafił w tych trzech występach 7 rzutów zza łuku.Może to on będzie odpowiedzią na problemy z trafianiem za 3 niemieckiego zespołu?

Na pozycjach skrzydłowych i podkoszowych Ludwigsburg także jest mocniejszy niż kilka tygodni temu. Od połowy grudnia do gry wrócił weteran niemieckich parkietów i kapitan drużyny, Kubańczyk Yorman Polas-Bartolo (F, 193/40). Mimo, że to gracz kojarzony ze świetną grą w obronie (dwukrotnie wybierany najlepszym defensorem sezonu w Bundeslidze), w kilku meczach po powrocie pokazał się z dobrej strony również po atakowanej stronie parkietu (np. 15 punktów w ostatnim ligowym meczu z Bambergiem). A może to oznaka słabości pozostałych skrzydłowych w drużynie? Trener Patrick jako alternatywę ma tu Amerykanów Huntera Maldonado (G/F, 201/26) i Joela Scotta (F, 201/24), a pod koszem Brytyjczyka Deane’a Williamsa (F/C, 203/29) i reprezentanta Niemiec Jonasa „Wobo” Wohlfartha-Bottermana (C, 207/35). 

Z niemieckiego obozu płynęły ostatnio informacje o kłopotach zdrowotnych młodszego z braci Patrick, pauzującego ostatnio Grady’ego oraz Maldonado, ale wszyscy trzej ostatecznie znaleźli się na pokładzie samolotu do Warszawy i autokaru do Włocławka. Klub z Ludwigsburga podkreśla wagę tego meczu. Sam awans do kolejnej fazy raczej nie jest zagrożony przy słusznej przewadze w tabeli, ale Niemcy na łamach swoich klubowych mediów zauważają, że wygranie grupy bez porażki może dać przewagę parkietu (kończenie dwumeczu na własnym boisku) w każdej z trzech kolejnych rund po rozgrywkach grupowych – od ćwierćfinału aż po planowany ewidentnie w Ludwigsburgu finał. 

W bardziej szczegółowej analizie, którą przeprowadzaliśmy przed pierwszym meczem obu zespołów, zwracaliśmy uwagę na fakt, że w każdym z czterech poprzednich dwumeczów Ludwigsburga z przedstawicielem polskiej ligi padał remis 1-1. Nie mamy nic przeciwko, by ta prawidłowość została podtrzymana dziś we Włocławku!

Początek meczu w Hali Mistrzów o godz. 17.30. Transmisje – telewizyjną i internetową – przeprowadzi TVP Sport.