Zbliżający się do 36. urodzin weteran polskich parkietów znajduje się ostatnio w wyśmienitej formie. W ostatnich siedmiu meczach ligowych zaliczył aż 62 asysty! Nic dziwnego, że jest pewny swego. W niedawnym wywiadzie dla klubowej telewizji mówił wprost, że po zakończeniu kariery – której jeszcze nie planuje! – chciałby zobaczyć, jak koszulka z jego numerem jest wciągana pod kopułę Hali Mistrzów.
Jeśli w roli wciąż osamotnionego rozgrywającego Anwilu w środę Łączyński poprowadzi go do wygranej z Ludwigsburgiem – zrobi kolejny mały krok w kierunku tej ceremonii.
Lider PLK po zeszłotygodniowym zwycięstwie nad zespołem z Fryburga zrównał się w tabeli na półmetku tej fazy rozgrywek ze Szwajcarami i Belgami z Charleroi. Wszystkie trzy ekipy miały bilans 1-2 po pierwszych trzech grach. Ludwigsburg, zeszłoroczny ćwierćfinalista i aktualnie siódma ekipa Bundesligi (z bilansem 9-7) na tym etapie FIBA Europe Cup jeszcze nie przegrał i prowadzi w grupie z bilansem 3-0. Czwartą rundę gier rozpoczęli już rywale Anwilu i Ludgwigsburga – szwajcarski Fribourg wczoraj po raz drugi pokonał Charleroi, odnosząc jednocześnie drugie zwycięstwo w grupie.
Mecz Anwilu z Niemcami zapowiada się bardzo ciekawie. Riesen to w końcu przedstawiciel jednej z najlepszych lig Europy, a ewentualne zwycięstwo drużyny z Włocławka ustawiłoby ją w całkiem niezłej sytuacji w grupie, choć i tak los Anwilu rozstrzygnie się w dwóch ostatnich kolejkach, gdy zespół trenera Ernaka zagra z konkurentami do awansu w meczach wyjazdowych.
W pierwszym starciu pomiędzy ekipami z Włocławka i Ludwigsburga, w dwóch częściach gry oglądaliśmy dwie różne twarze zespołów. Po pierwszej – zagranej wręcz koncertowo, Anwil prowadził 47:40. W drugiej, dała o sobie znać najlepsza obrona Bundesligi. Riesen pozwolili rzucić Anwilowi tylko 34 punkty i wygrał cały mecz 86:81. Warto podkreślić, że Ludwigsburg, podobnie jak przed meczem rozegranym 4 grudnia, ma wciąż najlepszą obroną Bundesligi. To nadal jedyny zespół tracący mniej niż punkt na posiadanie (97.8 na 100), choć w porównaniu do grudnia nieco obniżył wskaźniki ofensywne – wraz z Goettingen ma najsłabszy atak ligi niemieckiej, przynajmniej w ujęciu statystycznym (104 punkty zdobywane na 100 posiadań).
W porównaniu do meczu rozegranego półtora miesiąca temu zmienił się nieco skład osobowy, którym dysponuje amerykański trener Ludwigsburga John Patrick. Do obwodowego zestawu Amerykanów, który tworzą Ezra Manjon (PG, 183/25 – 28 punktów w pierwszym meczu), Kellan Grady (G, 196/28) i Justin Simon (G/F, 196/29), a także syna trenera – Johannesa Patricka (G, 185/23), dołączył ostatnio jego młodszy brat. Jacob Patrick (G, 195/22) uchodzi za bardziej utalentowanego z dwójki rodzeństwa. W grudniu, po dwóch miesiącach przerwy spowodowanej problemami zdrowotnymi, wrócił do gry i rzucił w sumie 22 punkty w dwóch meczach Bundesligi oraz 12 w ostatnich meczu pucharowym w Belgii. Trafił w tych trzech występach 7 rzutów zza łuku.Może to on będzie odpowiedzią na problemy z trafianiem za 3 niemieckiego zespołu?
Na pozycjach skrzydłowych i podkoszowych Ludwigsburg także jest mocniejszy niż kilka tygodni temu. Od połowy grudnia do gry wrócił weteran niemieckich parkietów i kapitan drużyny, Kubańczyk Yorman Polas-Bartolo (F, 193/40). Mimo, że to gracz kojarzony ze świetną grą w obronie (dwukrotnie wybierany najlepszym defensorem sezonu w Bundeslidze), w kilku meczach po powrocie pokazał się z dobrej strony również po atakowanej stronie parkietu (np. 15 punktów w ostatnim ligowym meczu z Bambergiem). A może to oznaka słabości pozostałych skrzydłowych w drużynie? Trener Patrick jako alternatywę ma tu Amerykanów Huntera Maldonado (G/F, 201/26) i Joela Scotta (F, 201/24), a pod koszem Brytyjczyka Deane’a Williamsa (F/C, 203/29) i reprezentanta Niemiec Jonasa „Wobo” Wohlfartha-Bottermana (C, 207/35).
Z niemieckiego obozu płynęły ostatnio informacje o kłopotach zdrowotnych młodszego z braci Patrick, pauzującego ostatnio Grady’ego oraz Maldonado, ale wszyscy trzej ostatecznie znaleźli się na pokładzie samolotu do Warszawy i autokaru do Włocławka. Klub z Ludwigsburga podkreśla wagę tego meczu. Sam awans do kolejnej fazy raczej nie jest zagrożony przy słusznej przewadze w tabeli, ale Niemcy na łamach swoich klubowych mediów zauważają, że wygranie grupy bez porażki może dać przewagę parkietu (kończenie dwumeczu na własnym boisku) w każdej z trzech kolejnych rund po rozgrywkach grupowych – od ćwierćfinału aż po planowany ewidentnie w Ludwigsburgu finał.
W bardziej szczegółowej analizie, którą przeprowadzaliśmy przed pierwszym meczem obu zespołów, zwracaliśmy uwagę na fakt, że w każdym z czterech poprzednich dwumeczów Ludwigsburga z przedstawicielem polskiej ligi padał remis 1-1. Nie mamy nic przeciwko, by ta prawidłowość została podtrzymana dziś we Włocławku!
Początek meczu w Hali Mistrzów o godz. 17.30. Transmisje – telewizyjną i internetową – przeprowadzi TVP Sport.