Strona główna » Czy Adrian Bogucki i Marcel Ponitka udanie zastąpią w Śląsku Nizioła i Kolendę?
PLK

Czy Adrian Bogucki i Marcel Ponitka udanie zastąpią w Śląsku Nizioła i Kolendę?

0 komentarzy
Nie będą tak ważną częścią ofensywy Śląska jak poprzednicy odgrywający najważniejsze role w polskiej rotacji zespołu. Obaj – i Marcel Ponitka, i Adrian Bogucki – powinni jednak dać drużynie z Wrocławia coś, czego ta ostatnio nie miała. Szczególnie ten pierwszy w systemie gry preferowanym przez Miodraga Rajkovicia może się odnaleźć.

Zarówno Jakuba Nizioła, jak i Łukasza Kolendę trzeba zaliczyć do polskich koszykarzy z najwyższej półki w PLK. Obaj to spokojnie zawodnicy do pierwszej piątki. Właściwie w każdej drużynie naszej ekstraklasy. Obaj to także gracze na 10+ punktów w każdym meczu. Niejednokrotnie jeden i drugi popisywali się ofensywnymi możliwościami, które pozostają ich największymi atutami. To dzięki nim mieli gwarancję minut. 

Zarówno Nizioł jak i Kolenda to także koszykarze będący dobrym materiałem na karierę poza granicami Polski. Jakub w kolejnym sezonie spróbuje swoich sił we Francji, a Łukasz z kolei – choć tu mamy tylko domniemania – pewnie by za granicę wyjechał, gdyby nie nękające go w dwóch ostatnich latach kontuzje. Rozegrał w międzyczasie niejeden naprawdę dobry mecz w EuroCup. Obu zaliczymy do grona Top20 polskich koszykarzy i raczej nikt nie będzie się z naszym zdaniem kłócił. 

Śląsk stracił więc tego lata dwóch naprawdę dobrych, wartościowych zawodników, których wcale nie będzie mu tak łatwo zastąpić. Ale klub z Wrocławia jednak na rynku transferowym nie próżnował i niejako w ich miejsce pozyskał Marcela Ponitkę i Adriana Boguckiego. Ten drugi oczywiście nie zgadza się pozycjami z Niziołem, ale chodzi mi o rangę w rotacji, rolę (w tym przypadku po prostu podstawowego zawodnika) – jak najbardziej!

Na pewno duet Ponitka – Bogucki nie jest w stanie dać drużynie tyle pod względem ofensywnym, co poprzednia para. Marcel ze swoimi problemami na dystansie jest wręcz pod tym względem nieporównywalnie słabszym zawodnikiem do Kolendy czy Nizioła. Bogucki także nie jest jeszcze tak pewną opcją w ataku, jak poprzednicy. On także ma jeszcze jeden feler – na poziomie PLK w drużynie z ambicjami medalowymi jeszcze nigdy dobrze nie zafunkcjonował. 

Ponitka powinien być za to nadwyżką nad Kolendy po bronionej stronie parkietu. I to może być spory atut Śląska – przecież specjalistą głównie od defensywy jest trener wrocławian Miodrag Rajković, więc przynajmniej w teorii Marcel powinien się mieć u tego trenera „dobrze”. 

Bogucki z kolei da swobodę rotacji, czyli możliwość gry zawodnikami zagranicznymi na pozostałych pozycjach. W poprzednim sezonie Śląsk był uzależniony od gry polskich obwodowych, bo pod koszem nie miał właściwie żadnego Polaka. 

Transfery Boguckiego i Ponitki w wykonaniu Śląska, mając na uwadze uwarunkowania rynkowe, są bardzo dobre. Obaj to wciąż rozwijający się gracze, którzy w PLK swoją pozycję już ugruntowali i mogą pokazać coś ekstra w pucharach czy w meczach o dużą stawkę. Nie spodziewam się, że już w pierwszym swoim roku gry we Wrocławiu obaj będą liderami drużyny. Ale przecież ani Kolenda, ani Nizioł, w swoich pierwszych sezonach w Śląsk też takimi zawodnikami nie byli.