Strona główna » Była gwiazda PLK wyrwała polskim koszykarzom zwycięstwo w EuroBaskecie

Była gwiazda PLK wyrwała polskim koszykarzom zwycięstwo w EuroBaskecie

0 komentarzy
Wiosną w barwach Startu Lublin czarował swoją grą w finale playoff naszej ekstraklasy. W czwartek Manu Lecomte, trafiając z zimną krwią rzut z półdystansu 3 sekundy przed zakończeniem meczu, zadecydował o zwycięstwie Belgii w Spodku z Biało-Czerwonymi 70:69. W niedzielę Polskę czeka walka w 1/8 finału EuroBasketu z Bośnią i Hercegowiną.

Mecz, który miał być zwieńczeniem świetnego występu naszej reprezentacji podczas fazy grupowej w Katowicach jeszcze przed rozpoczęciem stracił wiele ze swojego ciężaru gatunkowego. Właściwie – niemal wszystko. Gdy stało się jasne, że Polacy po korzystnych rozstrzygnięciach kilku innych meczów zagrają w 1/8 finału z Bośnią i Hercegowiną bez względu na wynik czwartkowego meczu, można się było zastanawiać jak Biało-Czerwoni potraktują to starcie.

Oczyma wyobraźni można było ujrzeć scenariusz, w którym sztab szkoleniowy kadry decyduje się oszczędzać kilku najważniejszych graczy i daje dłużej pograć nawet tym dalekim rezerwowym z Szymonem Zapałą na czele. Nic z tego! Nasz zespół wyszedł na parkiet, by walczyć o zwycięstwo i utrzymanie „mentalności zwycięzców”. Poważne potraktowanie niemal 9 tysięcy widzów, którzy zasiedli na trybunach Spodka wzięło górę.

Dość długo niewiele wskazywało jednak na to, że Biało-Czerwoni będą choć bliscy wygranej z wyeliminowaną już wcześniej z dalszej walki z turnieju Belgią wygrają. Grający bez jakiejkolwiek presji goście świetnie rzucali za 3 (trafili pierwszych 10 z 21 rzutów) i w połowie trzeciej kwarty mieli nawet 14 punktów przewagi (49:35).

Wówczas Polaków jednak do walki poderwał kwartet Ponitka – Olejniczak – Sokołowski, a gdy w końcówce trzeciej kwarty swój klasyczny już floater trafił też Kamil Łączyński, Biało-Czerwoni odzyskali prowadzenie (58:56).

W czwartej, chaotycznej kwarcie nie potrafili jednak zapanować nad wydarzeniami na boisku i w swoikm stylu, do którego przyzwyczaili nas w trzech pierwszych meczach w Katowicach, przejąć inicjatywy. Brakowało przede wszystkim skuteczności – wynik 4/25 w rzutach za 3 mówi wszystko.

W samej końcówce wydawało się jednak, że ostatecznie wyjdziemy z tego starcia zwycięsko, że mimo wszelkich problemów podbudujemy mentalność zwycięzców, ale wówczas do gry wkroczył Lecomte. Wcześniej były koszykarz Startu Lublin indywidualnymi akcjami przesądził wcześniej o zwycięstwie swojej kadry w meczu z Islandią. W czwartek trafiając rzut 3 sekundy przed końcem pogrążył Polaków.

Lecomte zakończył występ z dorobkiem 19 punktów. W naszej drużynie najwięcej zdobyli Mateusz Ponitka (16) i Michał Sokołowski oraz Dominik Olejniczak (po 12). Słabiej tym razem wypadł Jordan Loyd (7 punktów, 3/11 z gry).

Teraz nasz zespół czekają dwa dni wolnego i podróż do Rygi. Tam Biało-Czerwoni zagrają z Bośnią i Hercegowiną. Staną przed wielką szansą wielkie szanse na to, by po raz pierwszy od lat 1979-81 zakończyć dwa kolejne mistrzostwa Europy w najlepszej ósemce.