Punkty? Spadek średniej z 14.7 do 7.8 na mecz (statystyki z poprzedniego sezonu w Arce kontra te z obecnego w Śląsku).
Zbiórki? Spadek z 7.0 do 4.1.
Czas gry? Z 25 minut na mecz do 16.
Wszystkie trzy powyższe statystyki można jeszcze próbować tłumaczyć czynnikami obiektywnymi – mocniejszą (przynajmniej potencjalnie) drużyną, w której Bogucki występuje czy też inną taktyką trenera (w tym przypadku – trenerów). O tym, z jakim nastawieniem środkowym będący przecież – przynajmniej jeszcze niedawno – w kręgu zainteresowań trenera reprezentacji Polski gra we wrocławskiej drużynie najlepiej świadczy jednak jego zaangażowanie po bronionej stronie boiska.
Żeby była jasność – Adrian Bogucki nigdy świetnym defensorem nie był i raczej już nie będzie. Ograniczenia w mobilności przy wzroście 215 cm robią swoje. Zawsze potrafił jednak robić użytek ze swoich rozmiarów i raz na jakiś czas efektownie zablokować rzut rywala.
Jak w tej kategorii wygląda porównanie jego dorobku, jeśli chodzi o dwa ostatnie sezony?
2023/24 (28 meczów): 16 bloków
2024/25 (14 meczów): 0
W koszykarskich kuluarach PLK od kilku tygodni jest coraz głośniej o tym, że Bogucki chciałby opuścić Wrocław, zmienić otoczenie. Problem? Obowiązujący kontrakt. Latem o usługi środkowego walczyły dwa kluby – Śląsk i Legia Warszawa.
– Chciałem dołączyć do Śląska, żeby walczyć o najwyższe cele, więc nie ukrywam, że głównie był to aspekt sportowy. Chciałbym, żebyśmy przez dwa najbliższe lata wciąż walczyli o medale. Widać, że w tym mieście żyją koszykówką, miałem ostatnio okazję tego doświadczyć na meczu o trzecie miejsce i mam nadzieję, że w najbliższych sezonach nic się w tej kwestii nie zmieni – mówił Bogucki po podpisaniu umowy.
Obecnie najchętniej by ją rozwiązał. Z tego co słyszymy, szefowie Śląska – choć w składzie mają wielu polskich koszykarzy – nie są do końca pewni, jak się w tej sytuacji zachować. Ostatnio po tym, gdy urazy na pewien czas wyłączyły z gry Marcela Ponitkę i Daniela Gołębowskiego, rodzima rotacja Śląska wyglądała mniej imponująco niż zwykle, a sezon jest długi.
W dwóch ostatnich meczach Śląska Bogucki zagrał dłużej – 24 minuty przeciwko Twardym Piernikom (11 punktów i 5 zbiórek) oraz 17 z Legią (14 punktów, 6 zbiórek i 5 fauli). Prędzej lub później do gry wróci jednak podstawowy środkowy wrocławian Emmanuel Nzekwesi i Polak znów może grywać tyle, ile w grudniowym meczu ze Stalą (7 minut).
Agent Boguckiego Arkadiusz Brodziński od dłuższego czasu pracuje nad tym, by jego koszykarz jeszcze w tym sezonie mógł zmienić zmienić barwy klubowe. Szuka mu nowego pracodawcy także poza PLK. O taką dla europejskich koszykarzy o parametrach Boguckiego zawsze najłatwiej jest w Azji. Brodziński na tamtejszym rynku posiada bardzo dobre kontakty. Z naszym informacji wynika, że już nawet znalazł swojemu klientowi naprawdę intratną finansowo ofertę o wartości znacząco przewyższającej jego zarobki koszykarza w PLK – w lidze filipińskiej.
Pytanie czy na odejście koszykarza zgodzi się Śląsk lub na przeszkodzie do przeprowadzenia azjatyckiego transferu nie staną inne problemy proceduralne pozostaje jednak otwarte. Jaki finał będzie miała ta sytuacja, przekonamy się pewnie niebawem.
Kilka dni temu opublikował wideo z kompilacją najlepszych zagrań swojego klienta. Tego typu produkcje bywają pomocne w trakcie poszukiwań nowego klubu.
– W tym momencie Adrian Bogucki pozostaje koszykarzem Śląska, obowiązuje go ważny kontrakt, ale nie ukrywam, że prowadzę rozmowy z przedstawicielami klubu o tym, czy obie strony są z obecnej sytuacji zadowolone – komentuje Arkadiusz Brodziński.
A pamiętacie tamten mecz? To było jeszcze tak niedawno – niespełna rok temu.
Po występie przeciwko Legii w którym Bogucki zdobył 34 punkty, miał 10 zbiórek, 8/11 z gry i 12/14 z rzutów wolnych, znów można się było łudzić, że jeszcze przed swoimi 25. urodzinami talent tego środkowy lada moment w końcu eksploduje i spełni on wszystkie pokładane w nim przez wiele osób nadzieje:
Bogucki nie jest jedynym koszykarzem, który może niebawem opuścić Śląsk. Jak już informowaliśmy kilka dni temu pod znakiem zapytania stoi dalsza gra we wrocławskim klubie DJ Coopera.