Najgłośniej w kontekście Arki było w ostatnich dniach o niespodziewanej decyzji o przywróceniu do składu – wobec kontuzji barku Łukasza Kolendy – Jordana Watsona. Zwolniony raptem tydzień temu, w poprzedni wtorek Amerykanin na prośbę szefów gdyńskiego klubu wrócił błyskawicznie do Polski i zagrał w meczu z Legią.
Losów rywalizacji w żaden sposób nie odmienił. W ciągu 21 minut trafił zaledwie 1 z 8 rzutów z gry i zakończył występ z dorobkiem 3 punktów, 2 zbiórek i asysty. Zagrał mniej więcej tak, jak w swoich 16 poprzednich występach w PLK – słabo. W trakcie jego gry Arka okazał się gorsza od Legii o 35 punktów (najgorszy wynik w zespole).
Tak naprawdę o żadnej rywalizacji nie było mowy. Występująca również bez leczącego uraz pierwszego środkowego Stefana Djordjevicia Arka nie nawiązała z Legią walki. Z gry we wtorek gospodarze trafili rzuty ze skutecznością 34.5 procent, a poniżej granicy 50 proc. (47.8) wykonywali je także z linii rzutów wolnych. Szwankowała organizacja gry (12 asyst). Najskuteczniejszy w barwach gdynian Jakub Garbacz uciułał 11 punktów.
– Od pierwszej sekundy meczu nie byliśmy gotowi, nie byliśmy wystarczająco hardzi, brakowało nam agresji po obu stronach boiska. Nie możemy kończyć pierwszej kwarty, grając w swojej hali tylko z dwoma faulami – narzekał trener Arki Nikola Vasiliev.
Najgorsza informacja dla gdyńskiego klubu? Z taką samą skutecznością jak Watson (1/8 z gry, 3 punkty) występ zakończył koszykarz, z grą którego kibice Arki mogli wiązać największe nadzieje – Nemanja Nenadić. Serb momentami sprawiał wrażenie, jakby mentalnie przebywał już na wakacjach.
Tymczasem Arce pozostały w tym sezonie do rozegrania tylko dwa mecze – 3 maja z Górnikiem w Wałbrzychu i 7 maja z GTK w Gdyni. To ostatnie spotkanie może decydować o jej utrzymaniu w PLK, choć jest także możliwość, że Arka zachowa ligowy byt nawet przy komplecie porażek. Warunek? Komplet porażek PGE Spójni Stargard. Sztab medyczny na pewno będzie robił wszystko, aby w meczu z GTK mogli wystąpić Djordjević i Kolenda, albo przynajmniej jeden z nich.
Gwoli przypomnienia – GTK w poprzedniej kolejce pokonało Legię w Warszawie 87:84.
Dla warszawskiego zespołu, który ma duże szanse, by zakończyć sezon zasadniczy w Top4 było to już siódme (!) kolejne wyjazdowe zwycięstwo. Warszawianie nie musieli się w Gdynie specjalnie wysilać – tylko trzech ich zawodników spędziło na parkiecie ponad 25 minut. Żaden nie musiał grać więcej niż 28. Najwiecej punktów dla gości zdobyli Kameron McGusty (17, 7/16 z gry) oraz Michał Kolenda (5/8).
Legia kolejny mecz rozegra w sobotę, podejmując Śląsk Wrocław.