To nie był dobry początek meczu Biało-Czerwonych. Ukraińcy szybko wypracowali sobie dwucyfrową przewagę, a Polacy chcieli się przełamać grając wiele akcji 1 na 1. Tak linia sędziowania, jak i twardość rywali im w tym nie pomagała. Jedynym zawodnikiem, który radził sobie z defensywą Ukraińców był Szymon Łata.
W trzeciej kwarcie podopieczni trenera Mariusza Niedbalskiego zaliczyli jednak świetny fragment meczu i serię 16-0, a jej głównymi bohaterami był duet z WKK Wrocław, czyli wspomniany Łata i Łukasz Łysek (9 punktów, 8 zbiórek i 2 bloki). Center o wzroście 212 cm dał świetną zmianę, zabezpieczając tablicę, strasząc blokami i stawiając fenomenalne zasłony.
Gdy wydawało się, że mecz zmierza ku spokojnemu zwycięstwu Polaków, znowu do głosu doszli nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy. Doprowadzili do wyrównanej końcówki, a w jej trakcie wyszli nawet siedem sekund przed końcem na prowadzenie 55:54.
Po przerwie na żądanie trenera Niedbalskiego sprawy w swoje ręce wziął kapitalny w niedzielne popołudnie Łata i rzutem oddanym w ekwilibrystyczny sposób zapewnił naszej drużynie zwycięstwo i bilans 3-0 przed dniem przerwy w ME U-18 dywizji B.
To nie był dobry występ Biało-Czerwonych w ataku. Gdyby nie wspomniany i chwalony w tym tekście na wszelkie sposoby Łata (24 punkty i 4 asysty) ciężko byłoby po nim o optymizm przed kolejnymi starciami. Smuci znowu przegrana walka o zbiórki. Cieszy mało strat (7) oraz wymuszenie sporej ich liczby u przeciwnika (21).
W poniedziałek dzień przerwy w turnieju, jakże potrzebny także dla naszej drużyny. We wtorek i w środę kluczowe mecze o awans do ćwierćfinału – odpowiednio z miażdżącymi póki co rywali Czechami (+91 w trzech wygranych meczach) i zajmującą trzecie miejsce w grupie Islandią (2-1). Oba o godzinie 13.
Awans do czołowej ósemki wywalczą dwie najlepsze drużyny.