Byłoby jednak wciąz trochę niestosowne przyznać choćby jednemu z naszych zawodników ocenę niższą niż wyjściową (5) za mecz, który wprawdzie nie zachwycił jak chociażby ten ze Słowenią i nie zapisze się złotymi zgłoskami w historii polskiej koszykówki, ale jednocześnie przesądził o tym, że nasz zespół po raz pierwszy od 54 lat rozpoczął mistrzostwa Europy od trzech kolejnych zwycięstw.
Zmęczenie musiało się wkraść w nasze szeregi, a 3-0 to gigantyczny sukces ekipy Igora Milicicia.
Koniec, kropka.
Kamil Łączyński – 9
Jeśli Igor Milicić widząc pod drugiej stronie boiska Elvara Fridrikssona – gracza, który latem zastąpił „Łączkę” w roli generała Anwilu – pomyślał „tak, to jest właśnie ten mecz, w którym Kamil nie zawiedzie, będzie chciał coś swojemu następcy i obserwującym mecz szefom klubu z Włocławka udowodnić” – pomyślał dobrze.
Bez Łączyńskiego tego meczu byśmy nie wygrali. 22 minuty dobrej koszykówki w wykonaniu weterana naszej drużyny zapamiętamy na dłużej, a szczególnie odwagę w podejmowaniu akcji 1 na 1 , gdy był już do tego zmuszony. No i ta trója z prawego skrzydła na 73:73 w końcówce – miód-malina!
W lutym 2025 roku – zdaniem wielu wówczas – wystawialiśmy się na śmieszność, rozważając opcję powrotu do Łączyńskiego na EuroBasket. Nawet my nie sądziliśmy jednak wówczas, że nowy rozgrywający Arki Gdynia może w tym turnieju odegrać tak istotną rolę i wychodzić do gry w pierwszej piątce.
Linijka statystyczna: 22 minut, 7 punktów, 4 asysty, 3 zbiórki i wskaźnik plus/minus na poziomie +21 (!).
Mateusz Ponitka – 9
Stabilnie – klasa światowa. Kapitan na którego można liczyć w najważniejszych momentach. Gdy tego naprawdę trzeba – trafia. Gdy rywal bardziej skupia na nim uwagę – podaje. Zawsze bije się w obronie.
No i te zbiórki…
Znów wyszarpał kilka tak, jak lubimy najbardziej: „z wątroby”. Trzeba było widzieć wyraz twarzy Tryggvi Hlinasona, gdy w jednej z akcji w drugiej połowie ten, zajmując całkiem niezłą pozycję pod koszem, był przekonany, że zgarnie opadającą piłkę. Nagle zabrał mu ją znad głowy Ponitka.
Polak chciał jej bardziej!
Linijka statystyczna: 31 minut, 18 punktów, 8 zbiórek, 8 asyst, 7/11 z gry.
Jordan Loyd – 8
Po skuteczności 12/16 w rzutach za 3 w dwóch pierwszych meczach musiało przyjść schłodzenie. Tym razem „Loydowski” trafił tylko 1/5, popełnił też kilka błędów.
Ale swój sposób na uzbieranie 26 punktów i tak znalazł. W końcówce to jego zimna krew w połączeniu z umiejętnościami technicznymi uratowały nas przed horrorem i walką o wygraną do ostatniej chwili. 85 punktów w trzech pierwszych meczach na EuroBaskecie nie rzucił nikt. Loyd to zrobił.
Linijka statystyczna: 31 minut, 26 punktów, 1 asysta, 6 strat.
Dominik Olejniczak – 7
Był bezdyskusyjnie naszym najlepszym środkowym w tym meczu. Choć piłka momentami nie kleiła mu się do rąk, gdy już ją złapał, był skuteczny w ataku. Mateusz Ponitka miał prawo mieć przeświadczenie graniczące z pewnością przy stanie 73:73, że gdy już tylko ściągnie na siebie podwojenie w akcji tyłem do kosza i dostarczy piłkę pod kosza do Olejniczaka, zdobędziemy punkty.
Linijka statystyczna: 21 minut, 12 punktów, 7 zbiórek, 5/6 z gry.
Przemysław Żołnierewicz – 7
Bardzo produktywny mecz! W defensywie bił się jak zwykle, ale energię zapewniał po obu stronach boiska. Był świeższy od kolegów z zespołu i znalazł też swoje szanse pod koszem rywali.
Linijka statystyczna: 12 minut, 4 punkty, 6 zbiórek.
Michał Sokołowski – 6
Znów nie miał szansy na dłuższy odpoczynek, jedyne punkty zdobył z linii rzutów wolnych. Gra w ataku wygląda w jego wykonaniu „chropowato”, ale przecież i tak nie sposób sobie wyobrazić tego zespołu bez 30 minut Sokoła na boisku. To czego nie zapewnia w ataku, oddaje w obronie i walce do upadłego na całej długości i szerokości boiska.
Linijka statystyczna: 32 minuty, 3 punkty, 0/7 z gry.
Olek Balcerowski – 5
Zaczęło się świetnie – od wsadu, który miał świadczyć o naszej dominacji podkoszowej w starciu z osamotnionym Hlinasonem. Później było gorzej. No i ten piąty, bezsensowny faul na Elvarze Fridrikssonie w czwartej kwarcie. 41 proc. z gry i 57 proc. z linii rzutów wolnych – to skuteczność Olka w tym EuroBaskecie. O tej z dystansu nie wspominajmy – nie istnieje. Wniosek? Może być tylko lepiej!
Linijka statystyczna: 17 minut, 4 zbiórki, 2 przechwyty.
Andrzej Pluta – 5
Tym razem ewidentnie oszczędzany przez Igora Milicicia. Wchodząc do gry jako zmiennik Kamila Łączyńskiego jakby nieco stracił ze swojej zdrowej, sportowej bezczelności. Najbardziej negatywny wskaźnik plus/minus w zespole na poziomie -12.
Linijka statystyczna: 17 minut, 6 punktów, 3 asysty.
Tomasz Gielo – 5
Nie wiemy czy to efekt urazu, który wykluczył go z gry w sparingach pod koniec przygotowań do EuroBasketu czy decydujące są inne czynniki, ale póki co koszykarz Kinga nie może na tym turnieju odnaleźć swojego rytmu. Musi zacząć trafiać, jeśli ma być tej drużynie przydatny.
Linijka statystyczna: 9 minut, 3 zbiórki, 0/2 z gry.
Michał Michalak – 5
Jeśli w tym meczu, dostając szansę nieco dłuższej gry nie zdołał jej wykorzystać – wątpliwe, by w kolejnych został obdarzony większym zaufaniem.
Linijka statystyczna: 5 minut, 0/2 z gry, 1 zbiórka.
Zawodników występujących poniżej 5 min (Szymon Zapała) nie oceniamy.