O „WHY NOT POLAND?!” komentatorów FIBA:
My nie słuchamy głosów, które pochodzą z zewnątrz. Staram się skupić na sobie, na swoim zespole. Każdy daje tyle, ile może. Jeśli nie idzie jednemu, to drugi dokłada więcej. Każde nasze zwycięstwo jest drużynowe.
O Jordanie Loydzie
To super chłopak, nie tylko koszykarz. Bardzo dobrze się przyjął w zespole, zresztą wdrożyliśmy go z dużą miłością, żeby czuł się u nas jak w dom. Wydaje mi się, że to mu służy. Daliśmy mu jako zespół dużo pewności siebie, żeby grał i czuł się na boisku swobodnie.
O meczu z Izraelem
Nie graliśmy najlepiej, ale ważne, że udało się zwycięstwo w końcówce wyszarpać. Takie mecze budują nasz charakter, więc cieszymy się, że mogliśmy wygrać ten mecz, choć nie szło nam w nim tak, jakbyśmy chcieli. Wiedzieliśmy, jak będą grać rywale, wiedzieliśmy, że będą szukali kontr i mocno szli na zbiórkę. Mecz tak się potoczył, że mieliśmy lekki moment przestoju w drugiej połowie, ale to już teraz nieważne.
O swoim występie
Starałem się dać, co mogłem. Nie szło mi w ataku, piłeczka nie chciała wpaść, nie miałem tego czucia. Kiedy jednak byłem na boisku, starałem się pomóc drużynie inaczej. Zbierać i walczyć, także w parterze, na podłodze. To też ważny element gry, który też robi różnicę i motywuje zespół.
O 2-0 polskiej kadry
Robota dopiero się zaczyna, mamy za sobą tylko dwie wygrane. Mecze ze Słowenią i Izraelem kosztowały nas mnóstwo zdrowia, ale taki jest turniej. W niedzielę mamy następny mecz, chcemy wykonać kolejny krok do przodu. Potrzebujemy szybkiej regeneracji.
O Islandii
Nie myślimy o nich jako o teoretycznie najsłabszym rywalu w grupie. To byłoby błędne podejście. Do meczu z każdym przeciwnikiem przygotowujemy się tak, jakby czekało nas najważniejsze starcie z najcięższym rywalem. To nasza bardzo mocna strona