W ostatnich Faktach czy Plotkach, rzuciliśmy nieco więcej światła na obecną sytuację Aleksandra Dziewy, choć zdawaliśmy sobie też sprawę z tego, że jest ona dość skomplikowana. Przemknął jednak w tym tekście także temat jego ewentualnego powrotu do PLK. Jakby nie patrzeć, na polskim rynku Dziewa ma ugruntowaną pozycję i z miejsca stałby się gwiazdą ligi. Za granicą, mimo dobrego sezonu w Hamburgu, na pewno jest i będzie jemu oraz jego agentom trudniej o wygenerowanie zainteresowania.
Jest tylko jeden szkopuł – czy na pewno w polskich klubach przed sezonem 2024/25 jest jeszcze miejsce dla Dziewy? Do której drużyny najlepiej pasowałby reprezentant Polski? Uwaga porządkowa: pod uwagę bierzemy, zgodnie z końcową klasyfikacją poprzedniego sezonu, tylko kluby z czołówki. Umówmy się – jedynie one byłyby w stanie udźwignąć pod względem finansowym kontrakt 26-latka.
Trefl Sopot
No nie, nie pasuje. W warunkach PLK Dziewa byłby taką podkoszową hybrydą – trochę zagra na czwórce, trochę na piątce. W Treflu nie ma miejsca na kolejne minuty dla środkowego. Z kolei na czwórce trener Żan Tabak zapewne będzie chciał mieć wybornego strzelca. Dodatkowo – sopocianie kompletnie nie muszą się martwić o polską rotację.
King Szczecin
Tu już pasowałby całkiem-całkiem. Dziewa raczej musiałby być piątką w tym składzie, bo z kontrakty w Szczecinie mają już Meier, Wójcik i Brown (w strefie podkoszowej). Właśnie dla tego ostatniego Olek mógłby być przeciwwagą, a dodatkowo zabezpieczeniem rotacji na pozycji numer 4 w razie słabej formy Meiera i Wójcika. Ma to sens, choć mimo wszystko – Dziewę może, a pewnie nawet powinna, interesować większa rola.
Śląsk Wrocław
Taaak! Angel Nunez, Ajdin Penava i Adrian Bogucki. Tak wygląda strefa podkoszowa brązowych medalistów z poprzedniego sezonu. Dziewa i Bogucki tworzyliby parę na centrze (doświadczenie plus jednak jeszcze gracz trochę nieopierzony na tym poziomie). Duet z Penavą, dwie wieże, w pewnym stopniu odtworzenie schematu z Kanterem – to też miałoby ręce i nogi. Defensywnie ten kwartet miałby problemy, ale jednocześnie potencjał w ataku naprawdę spory.
PGE Spójnia Stargard
Nie ma już miejsca pod koszem w drużynie prowadzonej przez trenera Sebastiana Machowskiego. Kropka
Anwil Włocławek
Choć pod koszem Anwilu póki co są tylko Luke Petrasek i Krzysztof Sulima – a docelowo niewykluczona jest rotacja 5-osobowa na pozycjach 4-5) – zakontraktowanie Dziewy byłoby właściwie tylko… kaprysem bogacza. Anwil chyba nie po to ściągał i sowicie opłacił Michalaka, by zaraz potem oferować kolejny wielki kontrakt graczowi z polskim paszportem.
Legia Warszawa
Klub ze stolicy raczej już graczy pierwszopiątkowych pod kosz znalazł. To Ojars Silins i Mate Vucić, którzy zapewne przychodzą do Warszawy z nadziejami na wiele minut. Dziewa mógłby w teorii łączyć w Warszawie grę na pozycjach 4/5 (przecież Dominik Grudziński dalej pozostaje jednak w pewnym sezonie niewiadomą), ale chyba Legia niekoniecznie potrzebuje gracza takiego typu – aż się prosi, by do wysokich będących w składzie dołożyć atletę.