Reprezentacja Polski zagra w Walencji o awans na igrzyska – jedź z nami kibicować do Hiszpanii! >>
Rodney Chatman kluczowym zawodnikiem Stali w najważniejszym, być może, meczu sezonu? Taki scenariusz nawet najbardziej zwariowanym kibicom Stali i PLK jeszcze kilka miesięcy temu nie przyszedłby do głowy. Tymczasem 26-letni Amerykanin, wciąż dopiero zaczynający poważniejszą karierę, skromnie wynagradzany i wzięty z młodej agencji, potem odstawiony do „klubu kokosa” i niemal zwolniony – w ostatnich tygodniach nie przestaje rosnąć.
Stal zaliczyła niemal idealny początek meczu, zdobyła aż 26 punktów w pierwszej kwarcie, w sporej mierze właśnie dzięki Chatmanowi i jego zaangażowaniu. On i inni gracze obwodowi, naciskając wysoko, wymusili aż 10 strat Śląska do przerwy. Po dwie trójki trafili Ojars Silins i Laurynas Beliauskas, ale to Amerykanin był najlepszym strzelcem w I połowie (9 pkt.), nie pomylił się przy żadnym rzucie, a z nim na parkiecie Stal przez 9 minut była aż +15! Znakomity w obronie był też Tomasz Gielo, autor 3 bloków.
Zbyt opierający się o indywidualne akcje Śląsk mógł liczyć na skuteczność Hassaniego Gravetta, ale odstawał wyraźnie – „Stalówka” prowadziła 46:36, choć rytmu w ataku nie mógł znaleźć Aigars Skele.
Cokolwiek powiedział (wykrzyczał?) Miodrag Rajković w szatni, dało to błyskawiczne 10:0 i powrót Śląska do gry tuż po przerwie.
I co? I znów Chatman! W momencie, gdy obrona zespołu z Wrocławia niemal zupełnie zatrzymała atak gości (14 pkt. w kwartę), to znów właśnie Amerykanin kilkoma cwaniackimi akcjami pozwolił Stali odzyskać prowadzenie. Po 30 minutach było 60:57 dla zespołu z Ostrowa.
Wiadomo, że playoff to nie jest czas dla estetów i czekamy przede wszystkim na emocje, ale od oglądania czwartej momentami oczy mogły krwawić. Chaos, nerwy, królujący na boisku przypadek… W ogólnym zamieszaniu Stal utrzymywała niewielką przewagę, a Śląsk jej pomagał, notując kolejne niewymuszone straty – aż 20 w meczu. Podobnie wyglądała przełomowa akcja w meczu – dobrze grający Angel Nunez bezsensownie sfaulował przy rzucie za 3 punkty Tomasza Gielo.
A że Stal najważniejsze rzuty wolne trafiała, wyszarpała zwycięstwo w tym brzydkim spotkaniu . Po stracie 102 punktów dwa dni wcześniej, w niedzielę ostrowianie pozwolili Śląskowi na zaledwie 74. Obrona może robić różnicę!
Może robić ją także Rodney Chatman – z nim na parkiecie Stal była „plus 27”. Naprawdę.
W serii mamy zatem remis 2:2, decydujący o awansie do ćwierćfinału mecz numer 5 odbędzie się w środę, 15 maja, w Ostrowie.
Pełne statystyki z meczu nr 4 Śląsk Wrocław – Stal Ostrów >>
Reprezentacja Polski zagra w Walencji o awans na igrzyska – jedź z nami kibicować do Hiszpanii! >>