Strona główna » Popiołek: Zmiany bez powodu Ernak nie zrobi. Gigantyczna rola Dziewy! Tabak? Ma swój plan
PLK

Popiołek: Zmiany bez powodu Ernak nie zrobi. Gigantyczna rola Dziewy! Tabak? Ma swój plan

0 komentarzy
Którego z obcokrajowców Anwil posadzi na trybunach, jeśli zdecyduje się wypróbować w playoff PJ Pipesa? Czy słaba skuteczność koszykarzy Górnika to tylko efekt świetnej defensywy Legii? Jarosław Zyskowski – problem Żana Tabaka czy wręcz przeciwnie: jego komfort? Czy Czarni są w stanie zastąpić Aleksa Steina?

Marek Popiołek, czyli zdobywca Pucharu Polski z 2024 roku, w ostatnim sezonie trener Śląska II Wrocław, a poza tym trener reprezentacji Polski B, która latem wystąpi na Uniwersjadzie jest naszym stałym ekspertem podczas playoff Orlen Basket Ligi 2025.


Michał Tomasik: Byłeś zszokowany przebiegiem meczu nr 3 w serii Anwil – Twarde Pierniki czy tylko zdziwiony?

Marek Popiołek: Mocno zdziwiony. Najbardziej tym, że jak już torunianie w drugiej kwarcie uciekli, to właściwie tyle ich widziano. Anwil nie był w stanie właściwie w żadnym momencie tak naprawdę choćby dać sobie szansy na powrót do gry o zwycięstwo. Tego trudno było się spodziewać. 

Wciąż nie wiemy jak poważnego urazu nabawił się w tym meczu Kamil Łączyński, ale trener Selcuk Ernak po jego zakończeniu przyznawał, że nie wyklucza przywrócenia do gry PJ Pipesa. To dla włocławian dobry moment na taki eksperyment?

Na pewno najwięcej będzie zależało od zdrowia Kamila, ale pewnie nie tylko – także innych graczy. Nie znamy sytuacji wewnątrz zespołu. Mikrourazy na tym etapie sezonu ma większość koszykarzy, a posiadanie dodatkowego obcokrajowca daje sztabowi trenerskiemu Anwilu duży komfort. Nie sądzę jednak, by trener Ernak zdobył się na zmianę dla samej zmiany. Można zakładać, że Pipes podpisując kontrakt w Anwilu miał świadomość roli, którą przyjdzie mu pełnić i obecnie jako profesjonalista musi czekać na swoją szansę. 

Może szansą dla Pipesa okaże się słabszy występ Luke’a Nelsona? Po pierwszym meczu Brytyjczyka w serii uspokajałeś kibiców Anwilu, jeśli chodzi o jego dyspozycję. W Toruniu Nelson zagrał jednak naprawdę fatalnie. 

Nie mam pojęcia jak zareaguje na to sztab Anwilu, ale jedno jest pewne – to był na pewno bardzo słaby mecz w wykonaniu Brytyjczyka. 

Przy założeniu, że Łączyński jest zdrowy, a trener Anwilu decyduje się dać w meczu nr 4 szansę Pipesowi – którego z pozostałych obcokrajowców spodziewałbyś się ujrzeć na trybunach?

Baaardzo trudne pytanie! Jeśli muszę na nie odpowiedzieć zero-jedynkowo, stawiam na Deane’a Williamsa. Nie ze względu na to, że gra słabo. Bo nie gra – dobrze wywiązuje się ze swojej roli. Po prostu jest najświeższym elementem układanki, a taki zawsze najłatwiej wyjąć z budowanej przez wiele miesięcy drużyny.

Andrzej Adamek po porażce w trzecim meczu w Wałbrzychu nie potrafił wytłumaczyć indolencji strzeleckiej swoich podopiecznych. Koszykarze Górnika faktycznie pudłują w starciach z Legią ponad miarę czy też ona jednak po prostu defensywnie tak mocno przykręciła śrubę?

I to, i to. Nikt mi przecież nie wmówi, że efektem presji defensywnej koszykarzy z Warszawy jest przecież 0/9 Ike’a Smitha z linii rzutów wolnych w dwóch ostatnich meczach, więc słowa trenera Adamka można w pełni rozumieć. Ale też – Legia broni w tej serii dobrze. I przede wszystkim stabilnie, nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Efektem jest to, że koszykarze Górnika muszą brać rzuty z niewygodnych dla siebie pozycji. Nieprzypadkowo Alterique Gilbert w meczu nr 3 wykonał więcej prób za 3 niż za 2. Legia odcinała mu możliwość wjazdów pod kosz czy oddawania ulubionych rzutów z półdystansu. Natomiast fakt, że Amerykanin pudłuje trójki nie jest chyba dla nikogo zaskoczeniem – to po prostu nie jest urodzony strzelec. 

Na końcu Górnikowi brakuje w tej serii chyba najzwyczajniej w świecie… talentu. Bo nie jest przecież też tak, że wszyscy koszykarze z Wałbrzycha w trzecim meczu pudłowali. Darek Wyka, Grzesiek Kulka, Janis Berzins – oni ofensywnie wypadli przecież OK. 

Po drugim meczu serii Trefl – King mogliśmy się zastanawiać jaką rolę w jej dalszej części będzie odgrywał Jarosław Zyskowski. Po powrocie do gry Jakuba Schenka Żan Tabak znów korzystał z niego nad wyraz oszczędnie – najpierw reprezentant Polski otrzymał 1.5 minuty w trzeciej kwarcie, a później dopiero niecałe trzy ostatnie, gdy skład Trefla był już mocno przetrzebiony...

…i ‚Zyzio” od razu potwierdził, że zawsze można na niego liczyć – trafił dosłownie chwilę po wejściu na parkiet rzut za 3. Trener Trefla ma jednak swój plan na prowadzenie drużyny i jej rotację. Ewidentnie zamierza się go trzymać. Sporo wskazuje na to, że rola Zyskowskiego może już tak wyglądać. To niesamowity komfort dla drużyny mieć na ławce rezerwowych koszykarza takiego kalibru, zawsze gotowego do gry. 

King odrobił w czwartej kwarcie 16 punktów straty, grając przez jej większość bez Isaiaha Whiteheada. Czy trener Arkadiusz Miłoszewski może to traktować jako wskazówkę na przyszłość? 

Nie można tego wykluczyć, choć byłby daleki od wyciągania wniosku typu „bez Whiteheada King staje się drużyną lepszą”. Nawet jeśli faktem jest, że póki co Amerykanin w tej serii zawodzi, szczególnie w meczach nr 1 i 3.

Byłem pod wrażeniem tego jak wiele w tym trzecim meczu na swoje braki był w stanie wziąć duet Aleksander Dziewa – Przemysław Żołnierewicz. To może być powtarzalne?  

Przekonamy się w środę. W poniedziałek udowodnili jak bardzo im zależało na tej wygranej. Nie tylko na boisku! Tę radość widać było także chwilę po meczu przy parkiecie, gdy cieszyli się ze zwycięstwa z kibicami. Piękne obrazki. 

Na pewno przed rozpoczęciem tej serii trudno było oczekiwać, że rola Olka Dziewy w Kingu w playoff aż tak bardzo urośnie. Obecnie jest gigantyczna, po obu stronach boiska. Także ze względu na słabszą postawę Marcusa Lee. 

Amerykański środkowy wygląda jakby mu ktoś ukradł talent do gry w koszykówkę. Odnoszę wrażenie, że z każdym kolejnym meczem w PLK przybywa mu rok na karku. Czy King może jeszcze w ogóle mieć z niego w tej serii pożytek?

To zadziwiająca historia, tak słaba gra tego koszykarza jest właściwie trudna do racjonalnego wytłumaczenia. Przecież nie mówimy tu o graczu, który przyjechał do Polski fizycznie zapuszczony po jakiejś dłuższej przerwie. Lee przeniósł się do PLK prosto po zakończonym sezonie w Australii. Jestem pewien, że trenerzy Kinga długo analizowali jego grę w tamtejszej lidze. Może jeszcze coś się zmieni i Lee pomoże w walce pod koszami osamotnionemu Dziewie? Poza filmami fabularnymi rzadko kiedy koszykarze są okradani z talentu. 

Michałowi Krasuskiemu ktoś go chyba dodał. Jego 23 punkty w trzecim meczu serii Czarni – Start i przede wszystkim wskaźnik plus/minus na poziomie +8 w meczu, który jego zespół przegrał 19 punktami – tego chyba naprawdę dosłownie nikt nie był w stanie przewidzieć? 

Faktycznie, rzadko spotykana linijka statystyczna. Jeśli chodzi o Michała to od dawna wiadomo, że jest to zawodnik, który dzięki swoim warunkom fizycznym i motorycznym po bronionej stronie boiska może być przydatny, szczególnie do obrony przeciwko niższym graczom. Loren Jackson miał z nim we wtorek problemy. Trafiane trójki przez Krasuskiego dla osób, które uważniej śledzą jego karierę też nie są jakimś wielkim szokiem. W Słupsku dołożył jednak do tego także świetne akcje po ścięciach, biegał do kontr. Nic tylko bić brawo i czekać na więcej, bo ta seria jeszcze się przecież nie skończyła. 

Na pewno? Czy po fatalnej kontuzji kolana, która zakończyła sezon Aleks Steina Czarni mają realne szanse na zwycięstwo? Roberts Stelmahers mówi, że ma w zanadrzu jeszcze plan B i C. Na czym one mogą polegać?

Na pewno któryś z koszykarzy drugiego planu musi wskoczyć w większe sportowe buty, odegrać w tej serii rolę, której się po nim nie spodziewano. Jackson udowodnił już w drugim meczu, że stać go na wielkie indywidualne występy w playoff. Jestem też pewien, że w czwartym meczu poziom defensywy Czarnych sięgnie kolejnych szczytów – ta drużyna w hali Gryfia naprawdę bywa niesiona przez kibiców i wspina się na wyżyny możliwości. Jakub Musiał jest na pewno jednym z tych koszykarzy, którzy dostaną więcej minut i rzutów.

Ale tak realnie – czy wyrwę po Steinie w składzie swojej drużyny Stelmahers możne zasypać? 

Będzie mu szalenie trudno. Na pewno dużo trudniej niż Startowi w tej serii tuszować brak Manu Lecomte’a.