Strona główna » Michał Sokołowski: Przerwa w grze mi pomogła. Loyd: Moja rodzina się już nie dziwi!

Michał Sokołowski: Przerwa w grze mi pomogła. Loyd: Moja rodzina się już nie dziwi!

0 komentarzy
– Nasza pewność siebie może być większa niż przed meczem ze Słowenią, ale nie chciałbym tego specjalnie eksponować, żeby nie popadać w hurraoptymizm – mówi lilka godzin przez meczem Polska – Izrael Michał Sokołowski. – Doping tłumu kibiców nas nakręca, dodaje prądu – dodaje Jordan Loyd. Początek meczu w Spodku o godz. 20.30.

MICHAŁ SOKOŁOWSKI: Nie popadajmy w hurraoptymizm!

O meczu z Izraelem

Mamy dziś do zrobienia kolejny krok. Musimy wygrać za wszelką cenę. Traktujemy to starcie jak mecz o życie. Izraelczycy mają bardziej rozłożony układ sił w swoim składzie niż Słoweńcy, będziemy musieli kontrolować deskę i szybko wracać do obrony, żeby nie dać im zdobywać punktów z szybkiego ataku. 

O nastawieniu w grze przeciwko gwiazd NBA

Nastawiam się tak, jak przed każdym meczem – wychodzę na boisko i robię swoje. Chcę zatrzymać przeciwnika. Tyle.

O rosnącej pewności siebie Polaków

Nasza pewność siebie może być większa niż przed meczem ze Słowenią, ale nie chciałbym tego specjalnie eksponować, żeby nie popadać w hurraoptymizm. Dziś czeka nas naprawdę ciężki mecz. Każdy jest bardzo skoncentrowany. Wierzę jednak, że ta większa pewność siebie będzie nam pomagać, ale nie należy tego wyolbrzymiać. 

O swojej długiej przerwie w grze przed EuroBasketem

Na pewno ta przerwa mi pomogła. Spędziłem dużo wolnego czasu z rodziną, mocno przygotowywałem się fizycznie. Uważam, że czwartkowy mecz, pomimo braku ogrania, już był w moim wykonaniu dobry. Czas na kolejny. 

JORDAN LOYD: Doping tłumu kibiców nas nakręca, dodaje prądu

O wpływie czwartkowej wygranej na drużynę

Chcemy na jej podstawie zbudować nabrać jeszcze więcej szybkości. Tamten mecz to już jednak historia, przed nami całkowicie inne wyzwanie. Jesteśmy bardzo skupieni i naprawdę gotowi do walki. Osobiście wyznaję zasadę, żeby po pojedynczych meczach nigdy się za bardzo nie nakręcać ani nie dołować.

O znajomości drużyny przeciwnika

Udało mi się porozmawiać chwilę z kumplami z czasów gry w Izraelu – Rafim Menco i Romanem Sorkinem, ale dziś sprowadzam te znajomości tylko do wieczornej rywalizacji na boisku. Rywale grają bardzo szybko, Sorkin jak mało kto umie rozciągnąć grę, trudno będzie bronić go jako centra.

Mają też na rozegraniu klasową jedynkę. Yam Madar może nie jest pewniakiem jeżeli chodzi o rzuty z dystansu, ale stamtąd też może swoje dołożyć. Świetnie wjeżdża pod kosz, jest bardzo szybki i atletyczny, dlatego będziemy musieli mądrze go naciskać. W założeniu mamy, żeby życie uprzykrzało mu kilku różnych zawodników – wszystko w zależności od tego, jak on zacznie mecz. 

O wsparciu kibiców w czwartek

Pod względem atmosfery to był jeden z najlepszych meczów, w których kiedykolwiek grałem. Doping tłumu kibiców nas nakręcał, dodawał nam prądu, który zamienialiśmy w dobrą grę. Kiedyś takie szaleństwo bardzo zaskakiwało moją rodzinę. Na meczach w USA jesteśmy przyzwyczajeni do zupełnie innego stylu kibicowania. Dzisiaj mój tata i żona już dobrze to znają. I uwielbiają.