Zazwyczaj jest tak – nie tylko w sporcie – że im szybciej przyznasz się do popełnionego błędu, tym lepiej. Szefom ŁKS dziwiliśmy się już na początku lutego, gdy podejmowali decyzję o rozstaniu z trenerem Skibniewskim. Pomysłowi, który zrodził się po tym, gdy ŁKS poinformował dwa dni temu o zwolnieniu Macedończyka – o przywróceniu do łask poprzedniego trenera – trudno więc jednoznacznie uznać za jeszcze bardziej szokujący.
Można powiedzieć z całą stanowczością jedno – nie jest szablonowy. Podobnie jak cały styl prowadzenia łódzkiego klubu!
– Trener Robert Skibniewski potrzebował wsparcia, bo nie do końca szło to w dobrą stronę. Po meczu ze Spójnią podjęliśmy decyzję, że ktoś inny powinien być pierwszym trenerem, a Robertowi zaproponowaliśmy, by pozostał w sztabie – mówił podczas słynnej konferencji prasowej 6 lutego 2026 r . prezes ŁKS Maciej Olszyński, dodając: – Z tych czternastu zwycięstw parę było szczęśliwych. Zamiast pięciu porażek mogliśmy mieć osiem, a kilka meczów wygraliśmy w ostatnich sekundach.
Przypomnijmy: Robert Skibniewski odchodził z ŁKS, gdy drużyna miała bilans 14-5 i zachowywała szansę zajęcia pozycji lidera przed rundą playoff.
Tane Spasev pożegnał się z klubem 25 marca przy uzyskanym bilansie 4-4.
ŁKS grozi utrata miejsca w ligowym Top 4, a tym samym przewagi własnego parkietu nawet w I rundzie playoff.
Po rozstaniu ze Spasevem klub w lakonicznym komunikacie poinformował, że „funkcję pierwszego trenera przejmuje dotychczasowy asystent – Goran Milijević”. Nie wiemy jak długo będzie ją pełnił, ale z naszych informacji wynika, że
trener Skibniewski otrzymał już zapytanie, czy byłby skłonny podjąć się poprowadzenia zespołu w dalszej części sezonu.
W obecnej sytuacji ŁKS, przy nieuchronnie zbliżającej się końcówce sezonu przeproszenie się z trenerem, który budował zręby tej drużyny wcale wygląda na… całkiem rozsądny?
Pytanie tylko czy władzom ŁKS do powrotu uda się przekonać samego Skibniewskiego. Z niecierpliwością czekamy, jak się ta sytuacja rozwinie. Najbliższy mecz łódzki klub rozegra już w niedzielę w Starogadzie Gdańskim. SKS Fulimpex jest tym obecnie tym zespołem, który ma największe szanse, by – mimo aż 28-punktowej klęski w I rundzie w Łodzi, gdy zespół prowadził jeszcze Skibniewski – pozbawić ŁKS miejsca w czołowej czwórce sezonu zasadniczego Pekao 1. ligi.
Z głosów, które dochodzą do nas z Łodzi wynika, że szanse na to, iż zespół ŁKS w finałowej rundzie rozgrywek wzmocni, powracając ze sportowej emerytury, Maciej Lampe są bliskie zera.