Powyższe doprecyzowanie jest dość kluczowe, bo Anwil obecnie nie ma w swoich szeregach zawodnika, który grałby w ataku tyłem do kosza, a przecież w dużej mierze tak właśnie wyglądały tegoroczne finały Orlen Basket Ligi. Nie powinno to być jednak problemem – twierdzi Wawrzyńczuk – zauważając, że w warunkach PLK nie można mieć wszystkiego. Anwil postawił na graczy, którzy mogą z pozycji środkowego grać na obwodzie i właśnie w ten sposób może wykorzystywać korzystne dla siebie match-upy.
Kreacja i atletyzm to motyw przewodni składu zbudowanego we Włocławku, jeśli chodzi o ofensywę. Ten atletyzm, fizyczność, wypływa także na wierzch w przypadku defensywnej charakterystyki składu Anwilu. Wawrzyńczuk i Selcuk Ernak liczą na rozmiary takich graczy jak Emmanuel Akot czy Nick Ongenda, których konsultant do spraw sportowych Anwilu wymienia w pierwszym szeregu najlepszych obrońców zespołu z Włocławka.
Cały czas się jednak zastanawiam, czy skład bez ewidentnego dobrego obrońcy, tak zwanego plastra, jest dobrze zbilansowany i skonstruowany. Anwil na obwodzie ma raczej graczy ofensywnych, a przynajmniej takich, którzy są kojarzeni ze skutecznej gry po tej stronie parkietu. Czy z takich zawodników, oczywiście wspartych straszącymi blokami środkowymi, można ulepić czołową defensywę w PLK?
Wawrzyńczuk na to liczy, przypominając to, jakim trenerem jest Ernak – defensywnym. Konsultant Anwilu podaje przykład swojego byłego klubu, niemieckiego Ulm, który wygrał rozgrywki Bundesligi posiadając skupiającego się na defensywie trenera i bardziej ofensywnych niż defensywnych graczy. Wawrzyńczuk liczy, że we Włocławku zobaczymy podobny scenariusz.
Polecamy swoją pełną rozmowę z konsultantem ds. sportowych Anwilu: