sobota, 17 października 2026
Strona główna » Inwalidzi do ćwiczeń, olimpijczycy do igrzysk – echa 8. miejsca Polaków na świecie, o którym nikt nie wie

Inwalidzi do ćwiczeń, olimpijczycy do igrzysk – echa 8. miejsca Polaków na świecie, o którym nikt nie wie

0 komentarzy
Polską została ósmą drużyną świata w koszykówce na wózkach. Nagłówek idealnie bezbarwny. Bo czy to dobrze? A czemu bez medalu? Eleganckie miejsce, takie nic nie mówiące. Czytając ten tekst, przekonasz się jaka historia stoi za minionymi MŚ. Wrócę do Was z powyższymi pytaniami jeszcze raz pod koniec artykuł. 

Osiem długich lat Polaków na Mistrzostwach Świata nie było wcale. Mało zabrakło, a i w tym roku nie zdołaliby awansować do czołowej szesnastki, która walczyła o medale w kanadyjskiej Ottawie. Podczas ME w Sarajewie Włosi trójką w ostatniej akcji pozbawili nas półfinału, a w meczu o piąte miejsce, premiowanym bezpośrednim awansem na MŚ, Turcy pokonali nas jednym punktem. 

Turniej repasażowy w Tajlandii szedł naszym w kratkę, pokonaliśmy mocną Brazylię, męczyliśmy się straszliwie ze skazanym na pożarcie Senegalem. W spotkaniu decydującym o awansie długo nie mogliśmy przełamać zespołu gospodarzy, dopiero w drugiej połowie, prowadzeni przez kapitana Dominika Moslera, wywalczyliśmy przepustkę do Ottawy. 

Mosler skończył 42 lata, przed dwoma sezonami myślał już o emeryturze, wrócił do Polski po bogatej zagranicznej karierze i objął bezpieczną posadę grającego trenera Mustanga Konin. Przed Igrzyskami w LA postanowił rozpocząć swój prywatny, ostatni taniec. Zbudował formę, wywalczył kontrakt w drużynie z czołówki włoskiej Serie A. Trzymając w dłoniach symboliczny bilet do Ottawy zdobyty w repasażach, krzyczał do zawodników: “Mamy to! Pokazaliśmy, że możemy!” 

Sędzia sprawdza, ja płaczę 

Dwa miesiące przygotowań, by w dwa tygodnie powalczyć o jak najwyższą lokatę Mistrzostw Świata. Pierwszy mecz z Japonią. Prowadzimy przez ponad 30 minut, ale w końcówce rywale wyrywają nam zwycięstwo w ostatnich minutach. Myślę sobie, kolejna zawalona końcówka do kajetu.

Dzień później gramy z Hiszpanią, zespołem, z którym nie wygraliśmy od miliona lat, nawet w sparingach. Mateusz Filipski przechodzi sam siebie, nasz najlepszy strzelec grający na co dzień w Galatasaray Stambuł trafia z pozycji nietrafialnych, jak choćby trójka nad przyklejonym do kół obrońcą po serii obrotów (32 punkty/8 asyst/5 zbiórek). 

Ostatnia akcja spotkania, przegrywamy jednym punktem. Filipski nie trafia, Mosler zbiera. Nie trafia, ale piłka wpada w ręce Marka Wesołowskiego. Ten składa się prędko do rzutu, buczy końcowa syrena, piłka w koszu, ja stoję na kanapie, Marek z ręką w górze pokazuje pewnie – punkty w czasie. Hiszpanie oczywiście wręcz odwrotnie, machając ramionami sugerują – za późno!

Sędziowie sprawdzają. Tak, mamy to! Polska po game-winnerze oddanym w ostatnim momencie wygrywa z aktualnymi mistrzami Europy!

W 1/8 finału podopieczni Marcina Balcerowskiego pokonują Kanadę 79:65, a Filipski z triple-double potwierdza, że przyjechał walczyć o najwyższe cele. Bohaterem z ławki jest Andrzej Macek, który trafia 19 punktów na 75% skuteczności. Bez nerwowej końcówki, zagraliśmy jak drużyna pewna swych, niemałych, umiejętności.

Dopiero w ćwierćfinale powstrzymują nas (68:75) przyszli wicemistrzowie – Włosi. 

Ostatecznie Polacy zajmują ósmą lokatę. Wyprzedzają nas Australijczycy, Włosi, Brytyjczycy, Niemcy, USA, Japonia i Hiszpania. Absolutny top, kraje z gigantycznym zapleczem organizacyjnym, profesjonalnymi ligami i wieloletnią tradycją promowania sportu osób z niepełnosprawnościami. 

LA 2028

Reprezentant Polski, Mateusz Stan, ma to hasło wyszyte na oparciu wózka od przeszło dwóch lat. Jako marzenie czy jako cel? Ottawa z pewnością przybliżyła nas do tej drugiej perspektywy. Przede wszystkim dzięki wysokim lokatom na MŚ aż trzy zespoły z ME Liverpool 2027 trafią bezpośrednio na Igrzyska w USA. Kolejne powalczą w repasażach. W tym, miejmy nadzieję, nasi zawodnicy.  

Inwalidzi do ćwiczeń, olimpijczycy do igrzysk

Polscy koszykarze na wózkach ostatni raz na paraolimpiadzie zagrali w 2012 roku. Wtedy to też Janusz Korwin-Mikke oświadczył, że transmitowanie sportu niepełnosprawnych to element antycywilizacji. W swoim felietonie konkludował: “Czym innym jest sport wyczynowy, a czym innym ćwiczenia inwalidów. Każdy ma prawo uprawiać sport, ale pokazywanie paraolimpiady w telewizji to jak organizowanie mistrzostw w szachach dla debili”. 

No i spoko, Korwin w amoku. Nic nowego. Czasy się zmieniły, to jednostkowy przypadek. Wtem, w 2026 roku, Phil Konieczny, człowiek w masce i czapeczce Bitcoina, dostaje dwie godziny w podcaście Żurnalisty na prezentowanie swoich poglądów na tematy wszelkie.  W pewnym momencie stwierdza, że Korwin jest agentem, gdyż tuż przed wyborami promuje poglądy niepoprawne, choć prawdziwe. Jako przykład wraca sport osób z niepełnosprawnością. 

“Powiedział o inwalidach. I czy to jest prawda, że ludzie nie chcą oglądać inwalidów? To jest prawda, że ludzie nie chcą oglądać inwalidów. I może inwalida się na to obrazi, no taki jest fakt, gdyby ludzie chcieli oglądać inwalidów to paraolimpiada miałaby większe wyświetlenia niż normalna olimpiada. No nie ma. Można to w liczbach przedstawić, ale po co o tym mówić.”

Każdorazowe użycie słowa inwalida jest sprytnie wypikane. 

Idąc za tą logiką, w operach powinien występować Skolim, zamiast nabzdyczonego nudziarstwa. Teatr Telewizji niech zastąpią królowe przetrwania, a czytajmy tylko young adult, zamiast old Mann. Bo na siebie zarabiają. Bez klasowego nadęcia, super, że można potupać nóżką przy Skolimie, świetnie, że ktoś w ogóle sięga po książkę w czasach skupienia uwagi na maksimum 8 sekund.

Nie twierdzę, by basket na wózkach puszczać w prime time Polsatu zamiast Superpucharu, znaj proporcja, mocium panie. Nikt nie sugeruje także likwidacji pierwszej ligi, gdy mamy tak piękny produkt jak NBA. Spróbujmy wykroić maluteńki kawałek tortu także dla mniej popularnych dyscyplin. Właśnie po to, by rosły.

Czy Konieczny ma rację?

Z liczbami oczywiście tak. Panowie z podcastu “Nie ma co gdybać” przygotowali świetną rozmowę z Mateuszem Stanem, młodym, wygadanym reprezentantem Polski w koszu na wózkach. Skupili się na sporcie, a nie na wzruszających historiach. Ukłony dla nich! I cóż? Jest to czwarty najgorszy pod względem oglądalności odcinek na tym kanale z 844 odsłonami w ciągu trzech miesięcy.

Sprawdzam ile portali sportowych wspomniało o tym, że Polacy zajęli ósme miejsce na świecie podczas wrześniowego turnieju w Ottawie. Jeden. 

30 tysięcy osób obejrzało na YouTube IWBF najpopularniejsz mecz z MŚ 2026, Astralia – Niemcy. Trzecią lokatę w rankingu wyświetleń zajmuje grupowe starcie Polska – Japonia (20 tysięcy), szóste ćwierćfinał Włochy – Polska (16 tysięcy). Nasz najlepszy mecz przeciwko Hiszpanii wygrany po rzucie w ostatniej sekundzie widziało 8.8 tysiąca osób. Na stronie PGE Basket Ligi 20 tysięcy wyświetleń posiada mecz ćwierćfinałów sezonu 2025/2026 – Legia vs MKS. 31 miejsce pod względem liczby widzów na kanale. 

Zwyczajnie, po ludzku, ze względu na wysiłek zawodników i ich spektakularną grę, jest mi przykro, szczególnie gdy przypomniałem sobie słowa kapitana naszej kadry, które powiedział przed turniejem w Strefie Chanasa. 

“Chciałbym, żebyśmy zostali dostrzeżeni po tylu latach, bo mamy przecież sukcesy. Żeby w końcu ktoś pomyślał, że sport osób niepełnosprawnych może być medialny, bo przecież pod względem umiejętności jesteśmy naprawdę mocni.” 

W tle za Dominikiem wisiał wywalczony w RPA brązowy medal Mistrzostw Świata 3×3 z 2026 roku. 

Karol mówi, że dobre

Kosz na wózkach ma swoich nieoficjalnych ambasadorów, zawsze może liczyć na Macieja Zielińskiego i Michała Pola, ruszających z informacyjną ofensywą na platformie X. Wyniku turnieju gratulował reprezentantom Marcin Gortat, game winnera z Hiszpanią podał dalej Mateusz Ponitka. PZKosz sumiennie i na bieżąco relacjonował całość zawodów na swoich mediach społecznościowych i stronie, tak samo jak inne kadry narodowe. Karol Śliwa w programie mówił tak: 

“Bardzo podobała mi się koszykówka na wózkach, patrząc ze strony sędziowskiej (…), ale też jako kibic. Ile tam walki, aż wózki trzeszczą gdy gracze wychodzą po zasłonach, świetnie oglądało się MŚ również pod względem samych umiejętności. Siedząc na wózku, trafić do kosza, niesamowite rzeczy. Stałem się fanem Mateusza Filipskiego, taki trochę Stepho Currowaty. (..) Gdyby kiedyś była do nabycia koszulka Filipskiego, przestańcie mówić i trzymajcie moje pieniądze.”

Póki co nie ma, ale Karol, nie zapomnę o Twoich pieniądzach i jeszcze z taką koszulką wrócę. Oby przy okazji igrzysk w 2028 roku.