poniedziałek, 12 stycznia 2026
Strona główna » Fakty czy plotki? King po szczecińsku! Dziewa opuści PLK? W Śląsku Nizioł lub… Zyskowski
PLK

Fakty czy plotki? King po szczecińsku! Dziewa opuści PLK? W Śląsku Nizioł lub… Zyskowski

0 komentarzy
Zanim w playoff rozpocznie się – to już w najbliższy poniedziałek! – finał playoff, na dobre ruszył sezon ogórkowy. Skoro pierwsze kontrakty są już podpisywane, możemy mówić o faktach. Były, są i będą! Czy Marcus Lee naprawdę zarabiał w Szczecinie 26 tys. dol. miesięcznie?

Pamiętajcie! Założenie, że w każdej plotce jest źdźbło prawdy bywa ryzykowne, lecz w tych, które krążą po polskim środowisku koszykarskim nierzadko kryje się przynajmniej jej część. Obiecujemy nie powtarzać wszystkich, jak również – nie unikać informowania o faktach.

Beniaminek z Krosna nie boi się wzruszeń

Na początek przystawka, czyli fakt niezbity – pierwszeństwo dajemy beniaminkowi PLK z Podkarpacia! Czas najwyższy przywyknąć, że w kolejnym sezonie Miasto Szkła Krosno będzie grało w PLK.

„1, 2, 3, 4…..Michał Jankowski zostaje na czwarty sezon w Krośnie! Mamy dla Was świetną wiadomość! Jankes przedłużył kontrakt z naszym zespołem i rozpocznie swój czwarty sezon w barwach krośnieńskiej drużyny. W ubiegłym sezonie udowodnił, że jest super rezerwowym, który wnosi energię i doświadczenie w kluczowych momentach gry. Jego obecność na parkiecie to gwarancja jakości, pewnej ręki i sportowego charakteru – informuje podkarpacki klub o podpisaniu umowy z Michałem Jankowskim, który w poprzednim sezonie w 45 meczach pierwszoligowych zdobywał dla Miasta Szkła 15.7 punktu, a zanim rozpocznie się kolejny sezon skończy 38 lat.

„Jankes” w PLK debiutował 16 lat temu w barwach Polonii 2011 Warszawa. Po raz ostatni biegał po parkietach ekstraklasy w sezonie 2016/17 w barwach Startu Lublin.

Mamy słabość do Podkarpcia, a takie romantyczne historie wręcz uwielbiamy!

King naprawdę chce po szczecińsku

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, że twórca i właściciel Kinga Szczecin Krzysztof Król to postać nieszablonowa, może się przekonać o tym niebawem. Najprawdopodobniej nie dalej jak w poniedziałek.

Po rozstaniu się ze sprowadzonym de facto z Zielonej Góry duetem Arkadiusz Miłoszewski & Andrzej Mazurczakktóry postanowił wrócić do Zielonej Góry – King decyzją prezesa Króla postanowił stać się jeszcze bardziej szczeciński.

Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym sezonie jego trenerem będzie Maciej Majcherek, który od pięciu lat był asystentem kolejnych trenerów. Niespodzianka? Niemała.

Jeszcze większą byłoby, gdyby trener Majcherek z szansy nie skorzystał. W końcu właściciel klubu zapewnia, że gdyby w roli pierwszego trenera noga mu się powinęła – będzie mógł w każdej chwili wrócić na stanowisko asystenta.

– Maciej Majcherek otrzymał propozycję samodzielnej pracy, bo to człowiek ze Szczecina, zasłużył na to, by otrzymać taką szansę. Do podjęcia rękawicy namawiam go nie tylko ja. Także zawodnicy! W ciagu kilku najbliższych dni sytuacja powinna się wyjaśnić – mówi Król.

Pamiętacie gdy chwilę po zakończeniu występów w poprzednim sezonie właściciel Kinga mówił wprost, że najbardziej rozczarował go transfer Marcusa Lee – środkowego, który okazał się zupełnie nieprzydatny w playoff.

– To był największy, biorąc pod uwagę miesięczne zarobki, kontrakt w historii klubu – informował dział finansowy „Faktów & plotek” chwilę po ostatnim meczu z Treflem prezes Król.

– Dotarła do nas konkretna kwota: 26 tysięcy dolarów miesięcznie. Jest prawdziwa? – podjęliśmy brawurową próbę potwierdzenia plotki.

– Nie potwierdzam, nie zaprzeczam – zwykle bo bólu szczery prezes Król, słysząc ją, zamienił się w wytrawnego dyplomatę. – Mogę zapewnić za to jednym: w nowym sezonie nasz budżet będzie zdecydowanie mniejszy. Kontrakty o wysokości 50 proc. tego, co miesięcznie płaciliśmy Lee, będzie w nowym sezonie miał u nas jeden, może dwóch zawodników. W ostatnim sezonie tyle zarabiała większość koszykarzy z naszego składu – informuje.

Kto może chcieć Aleksandra Dziewę?

Na liście płac Kinga w kolejnym sezonie nie należy spodziewać się więc Aleksandra Dziewy, dla którego – przy nowych założeniach budżetowych – prezes Król, chcąc utrzymać poziom dochodów koszykarza z poprzednich rozgrywek, musiałby wybudować komin płacowy.

Trochę żałujemy, gdyż Dziewa w playoff poziomem zaangażowania naprawdę nam imponował. Żałujemy jeszcze bardziej, gdyż sporo wskazuje na to, że w kolejnym sezonie reprezentanta Polski w PLK nie ujrzymy.

Lista klubów, które mogłoby być stać na zatrudnienie koszykarza tego kalibru (sportowego i oczekiwań finansowych też) przy nowych uwarunkowaniach PLK (brak przepisu o obowiązkowym Polaku na boisku) nie jest specjalnie długa.

Kto, skoro nie King?

Pod względem sportowym jest co najmniej wątpliwe, by gracza tego typu poszukiwała Legia.

Między Śląskiem a Dziewą pojawiło się zbyt wiele złej krwi w ostatnich miesiącach, a i budżet wrocławian też może ulec zmniejszeniu.

Zastal? Tam budżet będzie większy, ale to przecież już nie czasy Janusza Jasińskiego: nie z gumy! Poza tym – niespecjalnie wierzymy w to, aby Arkadiusz Miłoszewski marzył o drugim kolejnym sezonie z koszykarzem Dziewą, a Olek Dziewa marzył o drugim kolejnym sezonie z trenerem Miłoszewskim.

Zostają właściwie tylko Trefl i Anwil, ale przecież włocławianie mają już jeden ważny, gwiazdorski kontrakt reprezentanta Polski na kolejny sezon – Michała Michalaka. Trudno spodziewać się, by szukali kolejnego.

Obecny mistrz Polski z Sopotu? Podobno ma się rozstać z Geoffreyem Grosellem, na pewno rozstanie się z Jarosławem Zyskowskim, ale przecież aż do 2027 roku będzie wciąż miał Jakuba Schenka

Nic dziwnego, że przedstawiciele Aleksandra Dziewy szukają mu klubu poza PLK.

Czy Jakub Nizioł znów zostawi pieniądze na blacie stołu?

Pamiętacie jak niespełna rok temu Jakub Nizioł zrezygnował z całkiem wysokiego, dłuższego kontraktu proponowanego mu przez Śląsk i wybrał kontynuowanie kariery za mniejsze pieniądze we Francji?

Nie mamy już zamiaru wracać do fatalnej końcówki sportowej ostatniego sezonu w wykonaniu Śląska i siedzącego wówczas głównie na ławce rezerwowych Nizioła, słuchającego po meczach uwag trenera Arisa Lykogiannisa, że nie w składzie brak mu graczy, którzy potrafiliby szybko biegać do kontr i kończyć akcji efektownymi wsadami. Było, minęło.

Historia z Jakubem Niziołem trochę jednak zatacza koło. Z naszych informacji wynika, że wracając do Polski pod koniec sezonu podpisał kontrakt obowiązujący także na kolejny, ale mógłby od niego odstąpić, gdyby wrocławski klub nie występował w rozgrywkach o europejskie puchary.

Nie mamy pojęcia czy Śląsk zgłosi się do ligi ENBL, ale jesteśmy szalenie ciekawi czy gdyby tak się nie stało, to we wspomnianych „nowych uwarunkowaniach rynkowych w Polsce” reprezentant kraju, mając opcję zostania w klubie z rodzinnego miasta, ponownie podjąłby ryzyko szukania szczęścia gdzie indziej.

Szefowie wrocławskiego klubu, z ponownie decydującym o decyzjach sportowych Waldemarem Łuczakiem na czele, przygotowują się chyba na wszystkie możliwe scenariusze.

Jak bardzo zdziwilibyście się widokiem Jarosława Zyskowskiego w koszulce Śląska?