czwartek, 15 października 2026
Strona główna » Dziki dosłownie o krok od raju – na przeszkodzie już tylko Rasta Vechta, rywal poturbowany

Dziki dosłownie o krok od raju – na przeszkodzie już tylko Rasta Vechta, rywal poturbowany

0 komentarzy
Dla młodej organizacji z Warszawy gra w finale kwalifikacji do Ligi Mistrzów po odprawieniu z kwitkiem ekipy ACB brzmi jak sen, z którego nikt w zespole Dzików nie chce się budzić. Aby przebić się do fazy grupowej wystarczy już tylko pokonać w niedzielę niemiecką ekipę Rasta Vechta. Decydujące starcie rozpocznie się o godz. 19:30.

Sobotni mecz przeciwko Rio Breogan przez trzy kwarty układał się dla Dzików idealnie – 95 punktów zdobytych w ciągu 30 minut i ponad 20 punktów przewagi. Dzikom przez większość półfinałowego starcia wychodziło w ataku wszystko. Zwycięstwo nad Hiszpanami zawdzięczają jednak nie tylko kosmicznej ofensywie wtedy, kiedy wszystko się układało, ale również zimnej krwi w ostatnich dwóch minutach – gdy drużynie nie szło, a Hiszpanie przystąpili do ostatecznego szturmu.

W dobrych nastrojach przed finałowym starciem są jednak też Niemcy. Finałowi rywale Dzików w  pierwszych dwóch rundach mieli wymagających rywali, których pokonali po ciężkich meczach (+3 z Denizli, +10 z Benfiką), natomiast w sobotę wygrali zaskakująco łatwo z Grekami z Patras (103:73) i to występując w poważnym osłabieniu.

Zacznijmy od tego, że problemy kadrowe Vechty zaczęły się jeszcze przed bułgarskim turniejem. Ćwierćfinalista poprzedniego sezonu Bundesligi do Samokowa nie zabrał D’Mitricka Trice’a (PG, 193/30) – byłego gracza Śląska (2021/22), a ostatnio Sirokiego z ligi ABA oraz Lamina Saballego (F, 203/23). W meczu przeciwko Promitheas zabrakło trzech kolejnych zawodników, którzy wystąpili w dwóch wcześniejszych meczach turnieju: rozgrywającego Amerykanina Tommy’ego Kuhse, jego rodaka Kihei Clarka (PG, 176/26) i podkoszowego weterana Tibora Pleissa (C, 221/37). Szczególnie absencje Kuhse (48 pkt., 10 zb., 11 as. w dwóch pierwszych rundach) i Pleissa – byłego gracza Euroligi i NBA (śr. 15 pkt. i 5 zb. w dwóch pierwszych meczach) nie mogły napawać optymizmem.

Niestety, na ten moment nie wiemy, jaki jest status tych graczy w kontekście niedzielnego finału.

Pod nieobecność amerykańskich rozgrywających w sobotę ciężar gry spoczywał na barkach reprezentanta Niemiec Nelsona Weidemanna (G, 190/27) i Amerykanina Armaana Franklina (G, 193/26). Pozyskany latem z Limoges Franklin był autorem 24 punktów i MVP meczu z Promitheas. Obwód uzupełniał urodzony w Kanadzie Lloyd Pandi (G, 193/27), a w związku z krótszą obwodową rotacją przeciwko Grekom pierwsze występy w sezonie zaliczyli także Peter Hemschemeier (PG, 196/23) i Timo Lanmueller (G, 193/25). Trener Niemców po meczu podkreślał znaczenie energii, jaką podczas nieobecności kolegów dawał każdy kolejny gracz – choćby z końca ławki rezerwowych.

Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że formacja obwodowa Vechty wydaje się przeładowana liczbą zawodników, zwłaszcza jeśli doliczymy tych niegrających. Szczególnie, że nominalni niscy skrzydłowi – Justin Edler-Davis (F, 193/28) i Matt Lewis (G/F, 192/27) to gracze o gabarytach (a przynajmniej wzroście) obwodowych. Tego pierwszego polscy kibice powinni już dobrze znać – w barwach Voluntari, Hamburga i Iraklisu rywalizował w ostatnich sezonach regularnie z polskimi klubami, w tym również z Dzikami, które eliminowały wiosną jego Iraklis w fazie pucharowej rozgrywek ENBL. Na pozycji nr 4 gra solidny Philipp Herkenhoff (PF, 209/27) – były reprezentant Niemiec i zawodnik ograny na poziomie EuroCup dzięki kilku latom spędzonym w Ulm4 W ostatnim meczu do rotacji został włączony również młody Linus Trettin (SF, 204/21).

Parę środkowych w klubie z Vechty wraz ze wspomnianym Pleissem tworzy Lars Thiemann (C, 216/26) pozyskany przed sezonem z Bonn. Bez Pleissa wspomagać go musi Herkenhoff, a wtedy nieco „naciąganą” czwórką w sporym wymiarze czasu jest Edler-Davis, podczas gdy na parkiecie wciąż pozostaje miejsce dla trzech kolejnych obrońców. Obwodowe match-upy mogą być w niedzielnym starciu języczkiem u wagi.

Trudno przewidzieć, w jakim zestawieniu osobowym w starciu z polską ekipą zagra zespół prowadzony od dwóch sezonów przez trenera Christiana Helda. Ciężko nastawiać się też na konkretnych graczy niemieckiego zespołu, skoro najlepszy w sobotę Franklin w dwóch pierwszych występach zdobył w sumie 13 punktów.

Czy Dziki sprawią niespodziankę, występując dzień po dniu w roli zupełnego „underdoga” i dostaną szansę rywalizacji ze znacznie bardziej atrakcyjnymi (i wymagającymi!) przeciwnikami w BCL zamiast FIBA Europe Cup? Przekonamy się w niedzielny wieczór. Warto też pamiętać o jednym – rywal Dzików, siódmy zespół poprzedniego sezonu Bundesligi, jest nie tylko mocniej poturbowany od przedstawiciela PLK, ale rozgrywał swój półfinał później, więc miał kilka godzin mniej na regenerację. Niby nic, ale – w tak intensywnych turniejach takie szczegóły mają znaczenie!

Transmisja meczu dostępna będzie podobnie jak w przypadku poprzednich rund na kanale YouTube FIBA: