poniedziałek, 26 stycznia 2026
Strona główna » Czy Start wyrwie się z marazmu? Czas na starcie z ekipą z czołówki hiszpańskiej ekstraklasy

Czy Start wyrwie się z marazmu? Czas na starcie z ekipą z czołówki hiszpańskiej ekstraklasy

0 komentarzy
W środę o godz. 18:30 Start Lublin we własnej hali podejmie hiszpański zespół UCAM Murcia. Spotkanie rozgrywane w ramach FIBA Europe Cup będzie już drugim starciem tych drużyn w obecnym sezonie. Po dwóch kolejkach wszystkie cztery drużyny grupy A mają ten sam bilans: 1–1.

Nieczęsto zdarza się sytuacja, w której dwie drużyny rywalizują ze sobą w jednym sezonie dwukrotnie w dwóch różnych europejskich pucharach. Ponad miesiąc temu, 20 września, w bułgarskim Samokowie, w pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów Hiszpanie pokonali dzielnie stawiających opór lublinian 100:84 i zamknęli im drogę do fazy grupowej BCL.

Sami cztery dni później odpadli z gry po porażce z francuskim Chalon. Dzięki dużej fantazji FIBA przy ustalaniu formatu rozgrywek drużyny z tej samej drabinki kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów trafiły od razu do jednej grupy FIBA Europe Cup. Tu, po dwóch kolejkach obie ekipy mają bilans 1–1, taki sam jak KK Bosna i Rilski – drużyny, z którymi grały do tej pory.

Sytuacja w grupie wygląda więc na otwartą, ale trzeba mieć świadomość, że porażka Murcii w Sarajewie to raczej wypadek przy pracy Hiszpanów, i że Start jest w trudnej sytuacji, mając dwa z czterech pozostałych spotkań w grupie właśnie przeciwko faworytowi grupy.

Dziewiąty zespół poprzedniego sezonu ACB mimo przegranych kwalifikacji Ligi Mistrzów i wspomnianej pucharowej wpadki na Bałkanach początek sezonu może uznać za udany. Bilans 3-1 po czterech kolejkach ligi hiszpańskiej jest gorszy jedynie od niepokonanych zespołów z Teneryfy i Walencji, a pewne zwycięstwa z Andorrą i Gironą oraz ostatnie, po zaciętym meczu z Baskonią, robią wrażenie.

Trzon obwodu tworzy tercet Amerykanów: David DeJulius (PG, 183/26), Michael Forrest (G, 185/26), Jonah Radebaugh (G, 191/28) i Kanadyjczyk Dylan Ennis (G, 188/34). Pomimo faktu, że to Radebaugh i Ennis są uznanymi w Europie strzelcami, punktowym liderem zespołu jest DeJulius, który w ostatnich sezonach nigdzie nie zagrzał miejsca na dłużej, chociaż epizody w euroligowym Maccabi wskazują na jego nieprzeciętny potencjał.

Najważniejsi skrzydłowi to grający trzeci sezon w Murcii Kubańczyk Howard Sant-Roos (G/F, 201/34), reprezentant Estonii Sander Raieste (SF, 204/26) i Chorwat Toni Nakić (F, 203/26). Kaiser Gates (F, 201/29), który w Murcji miał być podstawową opcją na pozycję nr 4, po operacji kolana nie jest zdolny do gry. W jego miejsce klub podpisał na początku października kontrakt z absolutnym debiutantem w Europie, Zachiem Hicksem (PF, 203/22), tegorocznym absolwentem Penn State.

W związku z reorganizacją pierwotnego zamysłu rotacji na pozycji silnego skrzydłowego sporo gry dostaje i równie dużo dobrych minut drużynie daje młody Szwed Wilhelm Falk (F, 203/22). Na pozycji centra w Murcji wymiennie grają mistrz NBA z Lakers sprzed pięciu lat Devontae Cacok (C, 203/29) i zadomowiony w Hiszpanii Rumun Emanuel Cate (C, 207/28). W rezerwie pozostaje też Senegalczyk z hiszpańskim paszportem Moussa Diagne (C, 211/31).

Sito Alonso – trener w Murcji niemal czczony – ma więc do dyspozycji szeroki skład, mimo problemów z kontuzją Gatesa pozbawiony jakichś słabszych punktów. Murcia jest czwartym atakiem i piątą obroną hiszpańskiej ACB, a w dziewięciu meczach tego sezonu (trzech kwalifikacyjnych BCL, czterech ACB i dwóch w FIBA Europe Cup) najlepszymi strzelcami było pięciu różnych zawodników: Cacok (17 pkt. w meczu przeciwko Startowi), DeJulius, Ennis, Forrest i Raieste. Jak wspomnieliśmy, najlepszą średnią w zespole w meczach ligi hiszpańskiej notuje DeJulius (17 pkt., doskonałe 21/32 za 2), a 10 pkt. na mecz przekraczają również Forrest i Nakić. 

Wyrównany i szeroki, ale również dość zróżnicowany jeśli chodzi o charakterystykę i umiejętności zestaw koszykarzy Murcji to duża wartość dla tej drużyny, jednak nie zawsze wszystko układa się idealnie. W drużynie trenera Alonso jest ośmiu graczy bez statusu zawodnika lokalnego (taki mają choćby Szwed Falk czy Estończyk Raieste) i w meczach pucharowych trener musiał rezygnować z jednego z zawodników zagranicznych.

W pierwszym meczu sezonu przeciwko Startowi sprawa była prosta, bo kontuzjowany był Gates. Po zakontraktowaniu Hicksa trener musi wybierać. W Sarajewie „akademicy” pojawili się bez najlepszego gracza początku sezonu – DeJuliusa i gra drużyny nie układała się nie tylko po atakowanej stronie parkietu (9/28 za 3, tylko 13 asyst), ale przede wszystkim w obronie. Bośniacy wygrali mecz różnicą 15 punktów, trafiając zaledwie 7 trójek, ale notując szokujące 28/39 (prawie 72 proc.!) za dwa punkty i pokazując, że hiszpański zespół jest do ogrania. 

Pytanie tylko czy Start stać na taki zryw i heroiczny bój z faworytem. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w ostatnich tygodniach zespół trenera Kamińskiego zmierza w kierunku marazmu – męczarnie z toruńskimi Piernikami, bardzo słaby mecz w Bułgarii, „demolka” w Słupsku. Powodów do optymizmu w Lublinie brakuje.

Transmisję ze środkowego meczu przeprowadzi Polsat Sport 3.