Strona główna » Chcąc awansować, Anwil musi rozgromić mistrza Szwajcarii. Czy to misja wykonalna?

Chcąc awansować, Anwil musi rozgromić mistrza Szwajcarii. Czy to misja wykonalna?

0 komentarzy
Czy awans do ćwierćfinału FIBA Europe Cup jest planem minimum każdej drużyny PLK uczestniczącej w rozgrywkach? Pewnie nie. Czy odpadnięcie z grupy N tegorocznej edycji byłoby dla Anwilu rozczarowujące? Pewnie tak. Dziś włocławianie mają ostatnią szansę – mecz ze szwajcarskim Fryburgiem musi wygrać co najmniej 20 punktami. Początek walki o godz. 19.

We wtorek niemiecki Ludwigsburg łatwo ogrywając Belgów z Charleroi pozbawił ostatniego rywala Anwilu szans na awans do fazy pucharowej rozgrywek. Pozostały do rozegrania mecz pomiędzy klubem z Włocławka i mistrzem Szwajcarii zadecyduje o tym, który z tych dwóch zespołów zamelduje się w ćwierćfinale.

Szwajcarzy bronią 20-punktowej zaliczki wynikającej z małej tabeli pomiędzy Anwilem, Fribourgiem i Charleroi, w której przy ewentualnym zwycięstwie polskiego zespołu, każdy klub będzie miał bilans 2-2. W takim przypadku, liczyć się będą małe punkty, ale nie ze wszystkich meczów grupy, a tylko pomiędzy tą trójką. Dwie porażki każdej z ekip przeciwko przedstawicielowi Bundesligi się tu „kasują”.

Anwil wygrał w domowym meczu z Fribourgiem 8 stycznia (78:72), a przebieg tego meczu i rozmiary zwycięstwa po raz kolejny udowodniły, że mistrz Szwajcarii jest – przynajmniej w tym sezonie – zespołem solidnym na tle naszej ligi. Po tamtym spotkaniu Szwajcarzy wygrali dwa kolejne mecze: z Charleroi w pucharze i zespołem z Genewy – wiceliderem ligi szwajcarskiej, ale dwa kolejne już przegrali, ponosząc przy tym pierwszą ligową porażkę w sezonie (bilans 12-1) w miniony weekend.

Pierwszym lokalnym pogromcą mistrza tamtejszej ligi okazała się ekipa Massagno – zaledwie średniak szwajcarskiej SBL. Może więc mistrz Szwajcarii naprawdę znalazł się w sportowym dołku i misja Anwilu wcale nie jest taka niewykonalna?

W porównaniu do niedawnego meczu we Włocławku, w zespole zaszyły dwie zmiany. Zawodnikiem klubu nie jest już Amerykanin, posiadający też paszport Dominikany AJ Bramah (F, 201/26), który był w klubie 1,5 miesiąca (w Włocławku grał tylko 12 minut i miał 1/7 z gry). „Awaryjnie” klub sprowadził Xaviera Greena (F, 198/29), który do listopada był graczem fińskiej Nokii, spisując się w Finlandii co najwyżej poprawnie (ok. 13 punktów na mecz). To jego powrót do zespołu, w poprzednim sezonie był we Fryburgu „jednym z wielu” – śr. 9 pkt. na mecz – tyle samo, ile w pierwszych dwóch meczach ligowych po powrocie, w meczach pucharowych było znacznie słabiej.

W ostatnim weekendowym meczu nie zagrał za to podstawowy podkoszowy Natan Jurkovitz (PF, 202/31). Po stronie zysków w stosunku do meczu sprzed miesiąca Szwajcarzy mają doświadczonego Roberto Kovaca (G/F, 190/36), borykającego się wcześniej z problemami zdrowotnymi i nieobecnego we Włocławku.

Pozostała część dość krótkiej rotacji pozostanie bez zmian. Na obwodzie Amerykanie Eric Nottage (PG, 187/31), który we Włocławku był nie do zatrzymania (31 pkt.), filigranowy strzelec Anthony Williams (G, 178/26), który gra w kratkę (we Włocławku akurat 6 pkt. i 3/13 z gry) oraz solidny rozgrywający Jonathan Kazadi (PG, 195/35). Bez Jurkovitza skąpo wyglądała rotacja podkoszowych mistrza Szwajcarii w ostatni weekend. Obok mocno „niewymiarowego” skrzydłowego Greena, zostali tam tylko sprowadzony w trakcie sezonu MichelOfik Nzege (F, 203/34), Arnaud Cotture (F/C, 201/31) i Senegalczyk Cheikh Sane (C, 207/34).

Liderem i mózgiem tego zespołu jest oczywiście Nottage – śr. 15 pkt., 5 zb. i 6 as. w lidze i 16 pkt., 5 as. w pucharach, ale należy zauważyć że jego 31 punktów w meczu w Hali Mistrzów było sporą anomalią. W kolejnych czterech meczach nie przekroczył zdobyczy 14 punktów.

Rozważając szanse Anwilu na awans do ćwierćfinałów, nie da się uciec od wrażenia, że 20 punktów deficytu w małej tabelce, w której uwikłani są też Belgowie, to zupełnie inna para kaloszy i zupełnie inny poziom prawdopodobieństwa w porównaniu do przykładowych 10 punktów straty do odrobienia. Podopieczni trenera Thibaut Petita w środę będą korzystać z handicapu wypracowanego dzięki 30-punktowemu zwycięstwu nad Charleroi jeszcze w pierwszym meczu II rundy FIBA Europe Cup na początku grudnia.

MImo wszystko – liczymy na cud! Transmisję internetową zaplanowano na TVP Sport