Strona główna » Magia i kontrowersje po „rzucie dekady PLK”. Trener Legii: Myślałem, że Polska to cywilizowany kraj…

Magia i kontrowersje po „rzucie dekady PLK”. Trener Legii: Myślałem, że Polska to cywilizowany kraj…

0 komentarzy
– Na końcu był szalony rzut, ale moje doświadczenie jest takie, że Polska to całkiem cywilizowany kraj. Nie pojmuję dlaczego po tym rzucie sędziowie postanowili uciec z boiska. Czy ten rzut został oddany w czasie? Myślę, że zasłużyliśmy sobie na szansę, by to sprawdzić – narzekał po zakończeniu wygranego przez Zastal 76:74 meczu trener Legii Heiko Rannula.

Wygłaszanym na gorąco pretensjom estońskiego trenera tak po ludzku trochę trudno się dziwić. Zastal na wykonanie ostatniej akcji miał zaledwie 1,7 sekundy. Garrison przed oddaniem rzutu decydującego o konieczności rozegrania siódmego meczu finału PLK „podparł” się jeszcze kozłem.

Ale czy oddał rzut w czasie? Tak.

Czy błyskawiczna decyzja sędziów potwierdzająca ten fakt mogła dziwić? Mogła. Zazwyczaj z tego typu sytuacjach arbitrzy decydują się na skonfrontowanie własnych odczuć z zapisem wideo.

Piotr Pastusiak, Łukasz Jankowski i Michał Charakowiecki byli jednak ewidentnie mocno pewni swego. „Rzut dekady PLK” został oddany w czasie!

– Taka jest koszykówka, nasi rywale trafili wielki rzut. Ogólnie nie byliśmy dzisiaj przygotowani na ten poziom fizyczności i atmosfery, jakie zastaliśmy. Mieliśmy bardzo słaby początek. Utrzymaliśmy się w walce o zwycięstwo, mieliśmy dobre momenty, ale to nie okazało się wystarczające. Nie możemy teraz płakać. Musimy pozostać silni i spróbować zdobyć mistrzostwo w domu – dodawał Rannula.

Bohater piątkowego meczu Conley Garrison szczerze przyznawał, że gdy piłka opuszczała jego ręce, nie był pewien czy trafi do kosza.

– To pierwszy tego typu rzut, który dzięki Bogu, trafiłem w swojej karierze – mówił 27-letni Amerykanin. – W nasze hali dzisiaj było jeszcze goręcej niż zwykle. Obie drużyny są już bardzo zmęczone. Walka toczy się dalej, jest niezwykle zacięta i teraz liczy się już tylko to, która z drużyn chce tego tytułu bardziej. Wiemy, że Legia dzisiaj mocno chciała zakończyć serię, ale to na szczęście to jeszcze nie koniec. Ostatnie słowo należało do nas – mówił Garrison.

Po zakończeniu meczu – i całego sezonu 2026/27 PLK w Zielonej Górze – kibice jeszcze długo nie opuszczali trybun hali CRS. To były dla fanów pięciokrotnego mistrza Polski po kilku ostatnich trudnych latach absolutnie magiczne chwile!

– W siódmym meczu decydująca będzie obrona i walka o zbiórki, ale w takich przypadkach zawsze łatwiej to powiedzieć, niż wykonać. Jedno jest pewne – trzeba rzucić na szalę wszystko, co się ma. Czas na odpoczynek będzie chwilę później – dodawał bohater meczu nr 6. – Nie sądzę, byśmy w tym momencie zyskali jakąś przewagę mentalną nad Legią. Mecz nr 7 jest zawsze w typie „do or die” dla obu drużyn, oznacza koniec sezonu. W takich momentach zawsze jesteś gotowy do gry – zapewniał Garrison.

– Wyobrażałem sobie, że możemy ten mecz wygrać, ale na pewno nie to, że osiągniemy to zwycięstwo w takich okolicznościach – mówił trener Zastalu Arkadiusz Miłoszewski. – Cieszymy się z tego, choć wcześniej roztrwoniliśmy nawet 16-punktową przewagę z pierwszej połowy. Do Warszawy ruszamy przywieźć mistrzostwo dla Zielonej Góry – dodawał.

Mecz nr 7 w niedzielę o godz. 19 w hali Legii na warszawskim Bemowie. Transmisja w Polsacie Sport 1.