Śląsk – przedostatni w tabeli grupy A EuroCup – nie wygrał jeszcze meczu na wyjeździe w tej edycji rozgrywek, dlatego starcie z „dostarczycielem punktów” z Hamburga w teorii powinno być najlepszą do tego okazją. Pierwszy mecz pomiędzy drużynami w listopadzie wygrał przedstawiciel polskiej ligi (92:81). Wyjazdowy rewanż może być jednak większym wyzwaniem. Przede wszystkim starcie sprzed ponad dwóch miesięcy okazało się być czternastą z rzędu porażką hamburczyków (licząc tylko bieżący sezon), a przez kolejny miesiąc drużyna trenera Benki Barloschkiego wyśrubowała ten rekord do niechlubnego stanu 0–19.
Ostatnie tygodnie w wykonaniu Towers wyglądały jednak zdecydowanie lepiej. Wszystko zaczęło się w połowie grudnia od sensacyjnego zwycięstwa Hamburga nad Albą Berlin i nieco mniej niespodziewanego – przeciwko pucharowemu rywalowi Legii z Heidelbergu. W ostatnich tygodniach drużyna z Hamburga jest z kolei w trakcie mini-serii trzech zwycięstw, na które składają się dwie potyczki ligowe (przeciwko Ulm i Frankfurtowi) i jedna pucharowa – z drużyną z Wenecji. Pierwsze zwycięstwo w EuroCup przed tygodniem oddaliło widmo zakończenia pucharowej kampanii z absolutnie wstydliwym bilansem 0–18. Trzecie i czwarte zwycięstwa w Bundeslidze pozwoliły klubowi wydobyć się ze strefy spadkowej, w której nadal i tak znajdują się rywale polskich drużyn z tego sezonu – ekipy z Heidelbergu i Brunszwiku.
Przemiana Towers na płaszczyźnie wyników to jedno, ale sporo zmieniało się również w składzie drużyny. Jeszcze przed pierwszym polsko-niemieckim meczem Hamburg opuścił obwodowy Eric Reed (G, 192/26), w meczu we Wrocławiu nie zobaczyliśmy też Carlosa Stewarta (G, 185/23), który niedługo potem również pożegnał się z zespołem. Reed ostatecznie gra w Heidelbergu, a Stewart we włoskim Varese. Los obwodowych podzielili Justin Edler-Davis (G/F, 193/28)– aktualnie gracz Iraklisu (i rywal Dzików w ENBL) oraz JP Tokoto (F, 201/33), który, jak wiemy, wzmocnił Start Lublin. Zupełnie przemodelowana formacja obwodowych to aktualnie Amerykanin LJ Thorpe (G, 196/27) – jedyny grający w Towers od początku przez cały sezon, wracający po długiej kontuzji niemiecki obwodowy nigeryjskiego pochodzenia Osaro Rich (G, 188/28), oraz dwójka zupełnie nowych graczy, którzy dołączyli do zespołu z Hamburga w trakcie sezonu. W grudniu zespół wzmocnili Ross Williams (PG, 178/26) – gwiazda ligi czeskiej początku tego sezonu, oraz świetnie wspominany w Stargardzie Devon Daniels (G/F, 196/28). Były gracz naszej ligi po spektakularnym sezonie 2023/24 miał kolejny mniej udany w Lidze Adriatyckiej, a ten obecny zaczynał w litewskim Juventusie.
Reszta składu, czyli skrzydłowi i podkoszowi, pozostaje bez zmian – poza wspomnianym odejściem Tokoto. Na pozycjach skrzydłowych w Hamburgu grają Niemcy Kenneth Ogbe (G/F, 198/32) i Jared Grey (SF, 202/21), a także mający ostatnio problemy zdrowotne Węgier Zsombor Maronka (F, 207/24), który ze Śląskiem nie zagra – a przynajmniej tak twierdzą klubowe media z Hamburga. Strefa podkoszowa to były gracz Euroligi, doświadczony Jan Niklas Wimberg (PF, 206/30), francuski talent Zacharie Perrin (F/C, 207/22) i kolejni lokalni gracze – Martin Breunig (F/C, 203/34) oraz Benedict Turudic (C, 207/29).
Jeśli przyjęlibyśmy tezę, że to zmiany w formacji obwodowych odmieniły grę Hamburga, musielibyśmy uznać, że nastąpiło to z pewnym opóźnieniem. Nie da się zaprzeczyć, że Williams i Daniels grają w nowym klubie świetnie – Williams rzucał 23 punkty w wygranym meczu z Ulm, były gracz Spójni – 25 w ostatnim zwycięskim pojedynku z Frankfurtem. Na początku stycznia obaj mieli mecze z dorobkiem 32 punktów, ale te Hamburg przegrywał. Ich ligowe średnie to 15 pkt. Williamsa i 13 pkt. Danielsa, ale z wyraźnymi problemami w trafianiu z dystansu – odpowiednio 28 i 29 proc. skuteczności zza łuku. Jeszcze lepsze średnie duet Amerykanów osiąga w EuroCup – 17 pkt. na mecz Rossa i 16 Danielsa, jednak z równie słabym rzucaniem za 3 (łącznie 20/66). Wśród zawodników, którzy są w Hamburgu od początku sezonu, najrówniej grają Perrin (śr. 11 pkt., 6 zb. w lidze i 13 pkt., 8 zb. w EuroCup) i Thorpe, będący podstawowym organizatorem gry – śr. 4 as. w lidze i ponad 5 w pucharach, ale osiągający również dwucyfrowe średnie punktowe (odpowiednio 10 i 12). Statystyki w przypadku tego zespołu nie są jednak do końca miarodajne – na 29 meczów na obu frontach we wszystkich wystąpili tylko Perrin i Grey.
Zdaniem bukmacherów to gospodarze są faworytem meczu rozgrywanego w typowo koszykarskiej Inselpark Arenie. O tym, czy będą mieli rację przekonamy się śledząc transmisję anonsowaną przez Polsat na kanale Sport Fight.