Choć do decydujących rozstrzygnięć w kwalifikacjach do przyszłorocznej imprezy jeszcze daleko, nasza kadra po zwycięstwie w Rydze nie oddała prowadzenia w grupie F i zachowuje szansę na komplet zwycięstw w pierwszej fazie rozgrywek. Bilans 6-0 znacząco ułatwiłby nam rywalizację w drugiej fazie.
Po piątkowych meczach możemy bez większego ryzyka założyć, że po połączeniu z grupą E reprezentacje Polski, Łotwy i Holandii zagrają z drużynami Chorwacji, Niemiec i Izraela. Na obecnym etapie rozgrywki zakończą Austria i Cypr. Ponieważ w drugiej fazie o awansie zadecyduje bilans wszystkich meczów z obu rund, warto na wspólną tabelę grup E i F patrzeć już dziś.
W tym momencie wygląda ona tak:
| Zwycięstwa | Porażki | |
| 1. Polska | 3 | 0 |
| Chorwacja | 3 | 0 |
| 3. Niemcy | 2 | 1 |
| Holandia | 2 | 1 |
| 5. Izrael | 1 | 2 |
| Łotwa | 1 | 2 |
Po meczu w Rydze poznaliśmy opinię trenera Milicicia o wielkim zwycięstwie Polaków, przeanalizowaliśmy także grę naszych reprezentantów i jej relację do przedmeczowych oczekiwań.
Czas ponownie przyjrzeć się naszym rywalom – tym razem pomiędzy meczami. Przedmeczową analizę składu przedstawialiśmy przecież nie dalej jak w piątek i pozostaje ona aktualna.
Z piętnastki okrojonej o kontuzjowanego Rolandsa Smitsa (F/C, 207/31) z euroligowego Efesu, przed piątkowym meczem trener Sito Alonso zrezygnował z kolejnej trójki: Adriansa Andzevsa (PG, 188/19), Rodijsa Macohy (F, 200/24) i Anrijsa Miski (F/C, 204/26). Nie były to wybory specjalnie zaskakujące – reprezentacyjne doświadczenie tego tercetu to w sumie 6 meczów. Łotewskie media nie spodziewają się żadnych zmian w niedzielę. Przeciwko Polsce powinna zagrać ta sama dwunastka, co w meczu w Rydze.
Rotacja i proporcje gry zawodników obwodowych w ostatnim meczu były nieco wymuszone. Tylko 24 minuty na parkiecie Rihardsa Lomazsa (G, 193/30) – naturalnego lidera łotewskiej kadry w tym kształcie – to „zasługa” jego szybkich problemów z faulami. Obwodowy Neptunasa i tak zdołał być drugim strzelcem drużyny (19 pkt., 6/9 z gry).
Jego partnerem na pozycjach 1 i 2 od początku meczu był nieobecny w poprzednim okienku Kristers Zoriks (PG, 191/28), a zmiennikiem Arturs Kurucs (G, 191/26). Dość zaskakująco, czwartym obwodowym w meczu z Polską, z którego korzystał trener Alonso, był niedoświadczony Toms Skuja (PG, 190/24), który w tym sezonie mierzył się z Dzikami Warszawa w barwach łotewskiego Rigas Zelli w lidze ENBL, ale w listopadzie przeniósł się do Bundesligi. Mecz przeciwko naszej kadrze był dopiero siódmym w jego reprezentacyjnej karierze.
Młody rozgrywający zagrał kosztem Tomsa Leimanisa (G, 190/32), który był podstawowym rozgrywającym w poprzednim okienku, a w piątek nie wyszedł na parkiet ani na chwilę. W listopadowym meczu z Holandią Łotysze rotowali zaledwie trzema graczami na dwóch obwodowych pozycjach (Leimanis, Lomazs i Kurucs).
Na papierze formacja skrzydłowych wydaje się najmocniejszą w szeregach łotewskiej reprezentacji, co potwierdził parkiet. Najlepszym strzelcem piątkowego meczu po łotewskiej stronie był Arturs Strautins (SF, 198/28). Klubowy kolega Dominika Olejniczaka z Tortony rzucił 27 punktów, miał 6 zbiórek i nieomal nie wygrał meczu po akcji 2+1 na 3.7 sekundy przed końcem spotkania.
Wtórował mu Marcis Steinbergs (PF, 206/25). Gracz Manresy rzucił 16 punktów, trafiając czterokrotnie zza łuku. Strautins i Steinbergs zagrali po około 33 minuty każdy, a zaledwie krótkie chwile wytchnienia dawali im Kristaps Kilps (G/F, 194/25) na pozycji nr 3 i Roberts Blumbergs (PF, 208/28) na pozycji nr 4. Graczy odpowiednio VEF i Petkimsporu nie zapamiętaliśmy jednak z niczego pozytywnego na parkiecie.
Zawiodła u Łotyszy na pewno formacja podkoszowych. Trzech centrów – wydawać by się mogło solidnych i doświadczonych – zgromadziło łącznie 6 punktów (zdobytych wyłącznie rzutami z dystansu), oddało jeden niecelny rzut za 2 i zebrało łącznie 2 piłki z tablic. W pierwszej piątce wyszedł Karlis Silins (F/C, 208/29) – gracz europucharowego Neptunasa, ale zagrał zaledwie 9 minut. Najdłużej (prawie 22 minuty) na pozycji nr 5 u naszych rywali biegał po parkiecie weteran Mareks Mejeris (F/C, 207/35), występujący na co dzień w ostrowskiej Stali.
Krótki epizod zaliczył były zawodnik Orlen Basket Ligi Klavs Cavars (C, 208/30). Oczywistym jest fakt, że żaden z tych środkowych nie wykreuje akcji dla siebie, gra łotewskich centrów cierpiała więc z powodu braku klasycznego rozgrywającego w składzie, którym w nad wyraz udanym mundialu 2023 był Arturs Zagars.
„Lomazs, Olejniczak i moc polskiego obwodu – czy to będą klucze do wygranej w Rydze?” – pytał przed piątkowym meczem Wojciech Malinowski. Dziś można śmiało na te pytania odpowiedzieć: tak, tak i tak.
Lider Łotyszy właściwie ograniczył się sam, choć trzeba przyznać, że potrafiliśmy go do fauli sprowokować. Widzieliśmy również szukanie opcji ofensywnych przeciwko niemu, kiedy grał w trzeciej kwarcie z trzema faulami, czy w czwartej z czterema. Z kolei Dominik Olejniczak (26 minut na parkiecie) zebrał 6 razy więcej piłek z tablic (12), niż cała trójka podkoszowych Łotwy, a zbiórkę nasza reprezentacja wygrała 41:23, dodatkowo z dość niespotykaną proporcją zbiórek na naszej tablicy – 21:2.
Moc polskiego obwodu? 64 punkty i 10/22 zza łuku super-duetu Jordan Loyd – Mateusz Ponitka nie pozostawia żadnego pola do dyskusji.
Jak będzie w niedzielę? Czy piątkowe 35 minut Loyda i Ponitki oraz 33 minuty Strautinsa i Steinbergsa odbiją się na grze tych zawodników? Czy wykorzystamy te same przewagi? Czy Łotysze odrobią pracę domową na podstawie piątkowej lekcji i będą potrafili wybronić więcej akcji naszych obwodowych? Czy jednocześnie będą w stanie rzucić nam 12 trójek z ponad 40-procentową skutecznością, w tym aż 6 z pozycji podkoszowych?
„Dwumecz” z Łotwą to jedna z niewielu szans w reprezentacyjnej koszykówce na oglądanie starć Polski z tym samym rywalem w dwóch meczach z rzędu w bardzo krótkim czasie. Playoffowy klimat gwarantuje koszykarskie szachy i próby reakcji na piątkowe wydarzenia na parkiecie.
Transmisję przeprowadzi TVP – na kanale TVP Sport (studio już od godz. 20:05) oraz w Internecie.
Oczywistość – zwycięstwo w tym meczu gwarantuje nam awans do II fazy eliminacji. Awans zapewnić sobie możemy jednak także przy (odpukać!) porażce pod warunkiem jednoczesnego zwycięstwa Holandii z Austrią.