Jeśli zasięgnąć języka w środowisku trenerskim i zapytać kogokolwiek o to, kontrakt z jakim zawodnikiem należy w pierwszej kolejności podpisywać, to najpewniej 60 procent trenerów wskaże podstawowego rozgrywającego, 20 procent klasycznego go-to-guya, a pozostałe 20 procent wybierze centra. Śląsk Wrocław, nieco zaprzeczając tej tezie, dopiero 20 sierpnia podpisał swojego pierwszego rozgrywającego – został nim Anthony Hickey. Trzy dni później klub ogłosił pozyskanie centra – Johna Egbunu. W tym przypadku nie wiadomo jednak, czy będzie on pierwszym zawodnikiem na tej pozycji w hierarchii, bo przecież nadal czekamy na drugiego środkowego.
Jak pod względem terminów pozyskiwania graczy wyglądała budowa składu w zespołach, z którymi Śląsk będzie rywalizował w EuroCup?
Tofas Bursa
Rozgrywający: Shavar Reynolds (17 czerwca). Center: Jamuni McNeace (19 czerwca), Terrell Carter (22 czerwca).
Niners Chemnitz
Rozgrywający: Cobe Williams (2 lipca). Center: Alexander Richardson (13 czerwca), Nighael Ceaser (23 czerwca).
Napoli Basket
Rozgrywający: Marco Spissu (24 czerwca), Jeff Dowtin (19 lipca). Center: Jack White (7 lipca).
Buducnost Podgorica
Rozgrywający: Yogi Ferrell (13 czerwca). Center: Justin Smith (7 lipca).
JL Bourg-en-Bresse
Rozgrywający: Tyson Walker (31 maja). Center: Kadin Shedrick (23 czerwca).
Neptunas Kłajpeda
Rozgrywający: Elvar Fridriksson (6 lipca). Center: Raymond Somerville (2 lipca).
Dolomiti Energia Trentino
Rozgrywający: Darius Brown (22 lipca). Center: Selom Mawugbe (18 czerwca)
Zauważacie różnice?
Latem w Śląsku Wrocław po ostatecznie nieudanym sezonie 2025/26 doszło do sporych zmian. Przyszedł nowy prezes, pojawił się też nowy trener, ale pion sportowy, reprezentowany przez duet Waldemar Łuczak – Aleksander Leńczuk pozostał nietknięty. Można odnieść wrażenie, że renoma rozgrywek EuroCup, w których Śląsk gra, jest swego rodzaju przykrywką dla bardzo słabych działań sportowych klubu, których właściwie racjonalnie… nie da się wytłumaczyć.
Siedem z ośmiu drużyn z grupy EuroCup potrafiło zbudować trzon zespołu nawet głównie w czerwcu. Śląsk nie był w stanie tego zrobić nawet do połowy sierpnia. Warto o tym pamiętać, gdy zespół z Wrocławia ponownie przegra jakiś mecz w końcówce albo po słabej czwartej kwarcie.
Biorę udział w świetnym kursie scoutingowym prowadzonym przez Rafała Jucia z fundacji Next Draft. W trakcie jednych z zajęć przedstawiono oś czasu wskazującą, co i kiedy w świecie idealnym powinno zostać zaplanowane przez pion sportowy drużyny PLK w kontekście nowego sezonu. W Śląsku realizacja tego harmonogramu jest opóźniona o dwa miesiące, a w najbardziej optymistycznym dla klubu wariancie – co najmniej o miesiąc.
Nie wspominam nawet o ewentualnych działaniach scoutingowych prowadzonych w ciągu poprzedniego sezonu, gdyż ich efektów ujrzelibyśmy już w maju lub w czerwcu. Wówczas w Śląsku panowała cisza.
Żeby była jasność, duet Łuczak – Leńczuk, zasługuje również, moim zdaniem, na małą pochwałę. Choćby za znalezienie naprawdę dobrego łowcy punktów, czyli Malika Parsonsa. Natomiast zrealizowanie zaledwie jednej trzeciej planu budowy kręgosłupa zespołu do 19 sierpnia w żadnym wypadku nie powinno być uznawane za sukces. Bardziej jako przejaw trwającej od lat permanentnej nieudolności pionu sportowego klubu,.
Czy zmieni to nowy prezes? Czy trener Danny Franco będzie trenerem „na lata”? Historia kpi z prób udzielania odpowiedzi na te pytania, ale być może tym razem będzie inaczej?
Czy Hickey stanie się prawdziwym generałem parkietu w barwach Śląska? Możliwe. Czy Enugbu będzie postrachem strefy podkoszowej w EuroCup? Niewykluczone! Nie zmienia to jednak faktu, że nawet ich ewentualnie dobre występy będą wciąż raczej pozytywnym wypadkiem przy pracy niż rezultatem sumiennie zaplanowanych działań profesjonalnego pionu sportowego klubu. Zarówno w zakresie budowy drużyny, jak i funkcjonowania całej organizacji.
Przepraszam, ale od kogo mamy w PLK tego wymagać, jeśli nie od najbardziej utytułowanego zespołu, będącego stałym uczestnikiem rozgrywek EuroCup?