Strona główna » „Rozwój graczy jedyną drogą do zwycięstw” – trener Ainars Bagatskis podsumowuje występ Śląska w EuroCup

„Rozwój graczy jedyną drogą do zwycięstw” – trener Ainars Bagatskis podsumowuje występ Śląska w EuroCup

0 komentarzy
– Graliśmy szybko i potrafiliśmy być nieprzewidywalni dla rywali – ocenia trener Śląska Ainars Bagatskis, który podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami na temat występu jego zespołu w EuroCup. Wrocławianie wygrali w nim 5 z 18 spotkań. Czy zwycięstw mogło być więcej?

– Wciąż dużo nas dzieli od najlepszych drużyn na tym poziomie, główną przyczyną tego są oczywiście różnice budżetowe. Zwłaszcza w pierwszej rundzie byliśmy jednak w stanie zaskakiwać rywali. W meczach rewanżowych też pokazywaliśmy, że potrafimy rywalizować z mocniejszymi, lecz już nie potrafiliśmy z nimi wygrywać – ocenia Ainars Bagatskis.

W ostatnich latach polskim drużynom na tym poziomie rozgrywek było o zwycięstwa niezwykle trudno. Pięć wygranych wrocławskiej ekipy to najlepszy dorobek naszego przedstawiciela od czasu, gdy EuroCup rozgrywany jest w dwóch, wielozespołowych grupach. Czy mogło być więcej?

– Wszyscy byśmy tego chcieli, ale w najważniejszych momentach zwykle decyduje kombinacja talentu i doświadczenia zawodników. Moi gracze wykonali dużo pracy w ciągu minionych kilku miesięcy i chociaż widziałem, że na każdym treningu stawali się lepsi, to przeciwko poważnie traktującym nas przeciwnikom to nie wystarczało. Wiadomo, że wygrane są najważniejsze, ale właśnie ten rozwój poszczególnych zawodników jest czymś, z czego jestem zadowolony. Docelowo właśnie on prowadzi do zwycięstw – stwierdza łotewski szkoleniowiec Śląska.

Rozwój graczy to nie wypadkowa codziennej pracy treningowej, ale także prowadzenie zawodników podczas meczów. Przerwy na żądanie i odprawy w ich trakcie w wykonaniu trenera Bagatskisa dostarczyły kibicom Śląska prawie tyle emocji i wrażeń, co występy ich ulubieńców na parkiecie.

Korzystał z nich choćby Jakub Urbaniak, niewątpliwie jeden z największych wygranych pierwszej części sezonu we wrocławskiej drużynie.

Cztery z pięciu triumfów Śląska miało miejsce w pierwszej rundzie EuroCup. Z czego wynikały większe problemy w drugiej części tych rozgrywek?

– Wspominałem o tym na konferencjach prasowych, że bardzo zmieniło się przygotowanie rywali do meczu z nami. Zarówno ze strony szkoleniowców drużyn przeciwnych, jak i samych zawodników. Często bywa tak, że niezależnie od wykonanej pracy przez sztaby trenerskie, koszykarze z lepszych, mocniejszych lig nie są w pełni skoncentrowani w rozgrywkach pucharowych, gdy mają mecz z drużyną np. z Polski. Gdy jednak taki zespół wygra pierwszy, drugi, trzeci raz – tak, jak my na początku EuroCup, to w kolejnych spotkaniach ulega to widocznej zmianie – tłumaczy łotewski trener Śląska.

Szybkość i nieprzewidywalność

Przeglądając zaawansowane statystyki zespołowe z fazy grupowej EuroCup rzuca się w oczy kilka elementów. Polski zespół miał trzecie, najwyższe tempo gry w całych rozgrywkach – 78 posiadań na mecz. Co ciekawe, grupa A z udziałem wrocławian, miała 7 najszybciej grających zespołów z wszystkich 20 ekip.

– Jest to na pewno element na którym nam zależało. Chcieliśmy grać szybko i w miarę możliwości być nieprzewidywalnymi dla rywali, grać trochę inaczej od większości zespołów. Jeżeli udawało nam się to połączyć z mądrą grą i ograniczeniem strat piłki, to wtedy byliśmy naprawdę groźni. Taką nieprzewidywalność dawał nam choćby Noah Kirkwood ze swoją kombinacją warunków fizycznych i możliwości gry w roli rozgrywającego. To pomogło nam m.in. w końcówce wygranego meczu na wyjeździe z Bahcesehirem – zauważa wrocławski szkoleniowiec.

– Z perspektywy kilku miesięcy jestem zadowolony z pracy, którą razem z klubem wykonaliśmy przy budowie składu. Myślę, że przy budżecie Śląska podjęliśmy wtedy optymalne decyzje – dodaje Bagatskis.

Wśród słabszych stron najbardziej rzucają się w oczy zbiórki – wrocławianie zbierali tylko niecałe 47 proc. wszystkich piłek i w tym elemencie gorszy od nich był tylko grecki Panionios. A gdy popatrzymy wyłącznie na zbiórki w obronie, to Śląsk był w nich najgorszy spośród wszystkich 20 zespołów – łupem wrocławskich koszykarzy pod własną obręczą padało zaledwie niecałe 66 proc. piłek.

– To jest niewątpliwie nasz problem na przestrzeni całego sezonu. Także w rozgrywkach Orlen Basket Ligi, gdzie mieliśmy przecież mecz, w którym Dzikom pozwoliliśmy na 27 zbiórek w ataku. Pamiętam, ze kilka dni później w meczu EuroCup rywale zebrali „tylko” 20 piłek pod naszym koszem, co dla nas już było postępem – ocenia Łotysz.

– Zbiórki to w dużej mierze wykorzystanie swojej fizyczności. Większość moich graczy ma ku temu predyspozycje i wystarczająco dużo mięśni, ale cały czas nie potrafią ich regularnie wykorzystywać. Także, jeżeli chodzi o grę w defensywie, która będzie przecież kluczowa w najważniejszych meczach sezonu. Na tym poziomie prawie każdy gracz będzie trafiał, jeżeli nie będzie czuł na sobie ciężaru obrońcy, gdy będzie miał zbyt wiele wolnej przestrzeni. Właśnie ten aspekt, a także ograniczenie strat i lepsze decyzje boiskowe są elementami, które mam nadzieję uda nam się poprawić dzięki doświadczeniom z rozgrywek EuroCup – kończy Ainars Bagatskis.

Można się tylko domyślać, że w ostatnim zdaniu łotewski szkoleniowiec miał na myśli choćby tego typu akcje.

W rozpoczynającej się w czwartek 20. kolejce Orlen Basket Ligi Śląsk będzie pauzował – jego mecz z Arką Gdynia został przełożony na 21 kwietnia. Wrocławscy koszykarze na polskie parkiety powrócą zatem w kolejnym tygodniu w Sosnowcu, gdzie od 19 lutego będzie rozgrywany finałowy turniej Pucharu Polski.