Strona główna » Ronen Ginzburg: Szukamy nowego gracza, ale nie obiecam go na sto procent. Wahl może zostać dłużej
PLK

Ronen Ginzburg: Szukamy nowego gracza, ale nie obiecam go na sto procent. Wahl może zostać dłużej

0 komentarzy
Ronen Ginzburg ujawnił, że to właśnie on lata temu namawiał ówczesnego trenera naszej kadry Muliego Katzurina, by to Krzysztof Szubarga a nie Łukasz Koszarek był jej podstawowym rozgrywającym. – Mam nadzieję, że Koszarek mi to wybaczył – śmieje się na wspomnienie tamtych chwil. Jego Anwil wciąż szuka wzmocnień, a w sobotni wieczór w szlagierze 21. kolejki podejmuje Legię Warszawa.

– Trener udzieli wywiadu dopiero po tym, gdy najpierw opublikujemy takowy w klubowych mediach – usłyszałem w klubie z Włocławka, gdy Ronen Ginzburg sam wstępnie wyraził zgodę na rozmowę ze mną.

Działo się to już ponad dwa miesiące po jego zatrudnienia przez włocławski klub.

Zacząłem się nad tym nieco głębiej zastanawiać. Czyżby odwlekanie klubowego wywiadu to była jakaś sprytna strategia, by izraelskiego szkoleniowca w nieskończoność trzymać od Anwilo-żarłocznych mediów?

W czwartek moje rozważania zostały przerwane, gdyż Anwil opublikował ponad 45-minutową rozmowę ze swoim szkoleniowcem. Od razu dodam – rozmowę bardzo ciekawą! Nawet, jeśli mi zabrakło kilku pytań to mogło to wynikać ze specyfiki klubowych mediów. Zresztą, prowadzącą rozmowę Julię Borowczyk mogły po prostu interesować inne tematy niż mnie.

Transfer? Tak, ale…

Kibiców Anwilu Włocławek oprócz zwycięstw ich drużyny najbardziej interesują potencjalne transfery. Od czasu podpisania kontraktu z Ronenem Ginzburgiem do klubu dołączyli Tyler Wahl i Trevon Allen, a pożegnał się z nim Nijal Pearson.

Czy do zespołu dołączy kolejny zawodnik? Albo zawodnicy?

– Na ten moment gramy tym co mamy. Szukamy jednak wzmocnień i chcemy dołożyć kogoś do składu. Ale żeby transfer miał sens, to musisz sprowadzić kogoś dobrego, kto wniesie realną jakość do zespołu. Wolę nie robić żadnego ruchu, jeżeli nie mam na oku nikogo naprawdę wartościowego – odpowiedział trener Anwilu.

– Prezes i klub zapewnili mnie, że to wcale nie jest kwestia pieniędzy. Wszyscy mocno pracujemy, żeby taki ruch wykonać, ale nie mogę też powiedzieć, że na 100 procent do niego dojdzie – dodał Izraelczyk.

Podczas wspomnianego wywiadu nie padło pytanie o to, jakiego typu gracza szkoleniowiec włocławskiej drużyny najchętniej widziałby w swoim zespole. W jego wypowiedziach dwukrotnie przewinęła się jednak uwaga, że w swojej karierze zazwyczaj pracował z graczami na pozycji „4”, którzy grozili rzutem z dystansu.

Czy zatem tego typu zawodnik, który miałby uzupełnić Tylera Wahla i Mate Vucicia jest klubowym priorytetem? Czas pokaże.

Zawsze trzymać poziom

W sobotę o godz. 17:30 Anwil w hicie 21. kolejki Orlen Basket Ligi podejmie w Hali Mistrzów Legię Warszawa, z którą nie wygrał od niemal 4 lat.

Gospodarze zagrają bez kontuzjowanego Dawida Słupińskiego, wśród gości zabraknie za to jednego z ich siedmiu obcokrajowców – estońskiego środkowego Matthiasa Tassa. Do składu Anwilu powróci za to kontuzjowany w ostatnich tygodniach Michał Michalak.

Czego po swojej drużynie mogą spodziewać się kibice Anwilu?

– Z naszej strony po prostu musimy wyjść i dać z siebie 100 procent. Grać twardo i trzymać poziom niezależnie od tego, czy mamy na parkiecie lepszy, czy gorszy moment – zapowiedział izraelski szkoleniowiec. – Legia to na pewno jeden z topowych zespołów w tej lidze. Zbudowali naprawdę mocny skład, dobrze dopasowany do tych rozgrywek pod kątem fizyczności i i gabarytów – dodał.

Kluczową postacią we włocławskim zespole może okazać się Elvar Fridriksson, który właśnie przeciwko Legii zadebiutuje w nowej, specjalnie dla niego przygotowanej koszulce.

– W czasie przerwy reprezentacyjnej nie było z nami Elara, który rozegrał dwa znakomite mecze dla Islandii. W czwartek wznowił z nami przygotowania i mam nadzieję, że ten czas wystarczy na przygotowania – mówi Ginzburg.

Czy Koszarek wybaczył?

Bardzo ciekawym fragmentem klubowego wywiadu okazały się wspomnienia szkoleniowca Anwilu z czasów, gdy był asystentem swojego rodaka Muliego Katzurina w reprezentacji Polski w czasie zorganizowanego w 2007 roku w naszym kraju Eurobasketu.

Ronen Ginzburg ujawnił, że to właśnie on mocno namawiał swojego bossa, by to Krzysztof Szubarga a nie Łukasz Koszarek był wtedy podstawowym rozgrywającym reprezentacji Polski.

– Mam nadzieję, że Koszarek mi to wybaczył. Zresztą potem i tak miał świetną karierę – zastanawiał się Izraelczyk, który w czasie całej rozmowy imponował szeroko pojętym luzem i medialnością.

Szkoleniowiec Anwilu bardzo chwalił również atmosferę, która towarzyszyła wtedy we Wrocławiu reprezentacji Polski. Nie tylko swoimi słowami.

– Przed meczem z Bułgarią podszedł do mnie prowadzący rywali słynny Pini Gershon (dwukrotny zwycięzca Euroligi z Maccabi Tel-Awiw – przyp. red.) i powiedział, że takiej atmosfery, tak odśpiewanego hymnu nigdy w swojej karierze nie spotkał – wspominał Ginzburg.

W składzie tamtejszej kadry byli choćby Marcin Gortat i Maciej Lampe. Nie jest zatem zaskoczeniem, że podczas wywiadu padły również poniższe słowa.

– Mam wiele świetnych wspomnień z tamtego okresu. Na pewno nie wszystkie jednak nadają się do publikacji – stwierdził Izraelczyk.

Charakter ponad wszystko

Trener Ginzburg ma również podpisany kontrakt z Anwilem na sezon 2026/27. Na co zatem będzie zwracał uwagę, gdy sam od podstaw rozpocznie budowę zespołu na kolejne rozgrywki?

– Przede wszystkim liczy się dobry charakter, odpowiedni dla danego klubu. Gdyby zadano mi te pytanie 10-15 lat temu, to wtedy odpowiedziałbym, że najważniejsze są czyste umiejętności koszykarskie. Teraz absolutnym priorytetem są jednak dobre, mocne charaktery, które pasują do klubu i mojej wizji koszykówki – tłumaczył szkoleniowiec włocławskiej drużyny.

– Z jednym problematycznym albo słabym mentalnie graczem w rotacji jeszcze da się jakoś przeżyć, ale jeśli masz takich dwóch… – dodał Ginzburg.

Izraelski szkoleniowiec nie ukrywa, że zarówno on, jak i klub chcieliby już teraz przedłużyć kontrakt pozyskanego pod koniec grudnia Tylera Wahla.

– Chciałbym go zakontraktować na kolejny sezon i wiem, że prezes oraz zarząd dają na to zielone światło. Nie jest jednak łatwo uczynić to już w lutym – zauważył trener Anwilu.