Emocje
Widziałem złość, łzy, wybuchy radości i ogromne zmęczenie. W takim turnieju paleta emocji jest niesamowicie szeroka, ale teraz chciałbym skupić się na jednej z nich – pustce. Dla chłopaków z rocznika 2007 mecze na tym turnieju były ostatnimi w koszykówce młodzieżowej, a dla większości z nich może nawet ostatnimi w takim anturażu pod auspicjami PZKosz. Taka jest brutalna prawda. Wielu z nich nie będzie grało w zawodową koszykówkę i za kilka lat zostanie prawnikami, lekarzami, informatykami itp. Przez ostatnie dziesięć–dwanaście lat koszykówka była jednak czymś stałym w ich życiu. Była partnerką, o której codziennie myśleli i którą spotykali. Czasem zdarzało się ją zdradzać, gdy zamiast treningu wybierali inne formy rozrywki, ale zawsze, na koniec dnia, do niej wracali. Była też gehenną i przyczyną cierpienia, przez kontuzje czy litry wylanego potu. Dopiero po Mistrzostwach Polski U-19 perspektywa czasu przeszłego staje się bardzo realna. Widziałem w oczach wielu chłopaków pustkę i obawę: co dalej, gdy jej zabraknie? Przecież przez tyle lat trenowali codziennie, a ich harmonogram dnia był podporządkowany koszykówce. Koledzy z zespołu byli jak rodzina – czasem dalsza, czasem bliższa, ale jednak rodzina! Często mówi się o życiu zawodowych koszykarzy po karierze, ale nie wolno zapominać, że podobny los spotyka większość zawodników po zakończeniu przygody z koszykówką młodzieżową.
Trybuny
Ci szczęściarze, którzy prezentują odpowiedni poziom, będą mieli okazję w przyszłych sezonach spróbować sił w Orlen Basket Lidze czy Banku Pekao 1. lidze – taka jest naturalna kolej rzeczy. Z dużym zdziwieniem obserwowałem brak przedstawicieli klubów PLK i 1. ligi na trybunach Hali Stulecia w Sopocie. Na tym turnieju grali najbardziej utalentowani zawodnicy młodego pokolenia w Polsce, ale obecni byli ich rodzice i trenerzy, czyli osoby, z którymi w pierwszej kolejności należy rozmawiać w kontekście rekrutacji. Ale po co? Zadzwoni się w maju czy czerwcu do znajomego agenta z pytaniem: „Masz tam jakiegoś młodego do treningów?” i tak kręci się ten biznes. Najciekawsze, że na trybunach było więcej przedstawicieli PLK niż 1. ligi, a powiedzmy sobie szczerze: ci chłopcy, jeśli zostaną zawodowymi koszykarzami, w większości zaczną od rozgrywek Banku Pekao 1. ligi. Duży minus dla środowiska koszykarskiego.
To tylko młodzi ludzie
Na pewno część z Was czytała kiedykolwiek wywiad z zawodowym sportowcem, w którym z rozbrajającą szczerością przyznaje, że nie ogląda innych meczów swojego sportu i za bardzo nie zna rywali. Przytoczę anegdotę prosto z Sopotu. Po jednym z meczów rozmawiałem z trenerem jednej z drużyn. Był zły na zawodnika, który w trakcie meczu powiedział mu wprost, że nie zna przeciwnika rzucającego mu punkty. Trener się zagotował: „Jakim cudem go nie znasz? Przecież to młodzieżowy reprezentant Polski!”. Już pomijam, że dzień wcześniej ta drużyna miała scouting. Pomyślałem wtedy: to jakiś absurd – zawodnik przyjechał na Mistrzostwa Polski U-19 i nie zna jednego z reprezentantów młodzieżowych w swojej dyscyplinie. W pokoju hotelowym dłużej nad tym faktem się zastanowiłem i zdałem sobie sprawę, że pasjonatów koszykówki młodzieżowej jest niewielu. Zawodnicy to przecież nadal młodzi ludzie, którzy oprócz koszykówki mają inne pasje, a przede wszystkim są pokoleniem cyfrowym, mającym tysiące innych rzeczy do sprawdzenia w internecie niż analizowanie gry rywali. Nie ma co się na to obrażać, po prostu tak funkcjonuje dzisiejszy świat.
Sztab
Wywodzę się jeszcze z pokolenia koszykarzy młodzieżowych, dla którego obecność w sztabie szkoleniowym na finałach Mistrzostw Polski trenera przygotowania motorycznego czy fizjoterapeuty to był luksus, na który stać było tylko topowe kluby młodzieżowe w Polsce. Dzisiaj to standard w koszykówce młodzieżowej i bardzo dobrze! Co więcej, powoli staje się nim też osoba zajmująca się social mediami, dedykowana drużynie młodzieżowej. Absolutnym rekordzistą pod kątem liczebności sztabu była Energa Trefl Sopot. To naprawdę świetne, że klub daje pole do rozwoju młodym trenerom, którzy chcą czerpać wiedzę z rozgrywek młodzieżowych.