Trudno powiedzieć po tym meczu, że wygrała go drużyna lepsza – przecież to Arka przez zdecydowaną większość jego trwania była skuteczniejsza i, przede wszystkim, agresywniejsza. Gdy na zegarze do końca pozostawały jedynie 4 minuty, goście prowadzili aż 79:65.
Nic, ale to naprawdę nic nie wskazywało na to, by losy tego meczu mogły się jeszcze odwrócić.
Organizacja gry w ataku Śląska wyglądała gorzej niż mizernie. Momentami za kreowanie akcji – które i tak zazwyczaj prowadziły donikąd, zmuszając poszczególnych graczy do indywidualnych prób ich zakończenia – brał się nawet Angel Nunez, który dopiero co wrócił do drużyny. Skuteczność gospodarzy pozostawiała wiele do życzenia, a goście trafiali świetnie za 3. Wydawało się, że Jarosław Zyskowski junior (17 pkt, 3/6 za 3) nie po raz pierwszy w swojej karierze weźmie rewanż na drużynie, w której stawiał pierwsze koszykarskie kroki, ale nigdy w seniorskiej koszykówce szansy nie dostał.
Wówczas do gry wkroczył on – Kadre Gray. W ostatnich dwóch minutach regulaminowego czasu gry Kanadyjczyk zdobył 7 punktów, zaliczył kluczowy przechwyt oraz asystę przy akcji alley-oop Jarvisa Williamsa i nagle z 70:79 zrobił się remis 79:79.
Arka od początku meczu nie imponowała dbaniem o piłkę, a przy agresywniejszej grze defensywnej gospodarzy w końcówce opartej na przekazaniach – w której świetnie dziury łatali Jakub Ubraniak i Williams – kompletnie się pogubiła. W dogrywce goście nie zdołali już odzyskać rytmu. Choć niewiele brakowało do drugiej – Jakub Garbacz trafił rzut na remis 87:87, ale o 0,1 sekundy za późno – to ostatecznie Śląsk objął w serii prowadzenie 1-0.
Gray zakończył mecz z dorobkiem 19 punktów i 4 asyst, lecz waga jego kilku udanych akcji z końcówki meczu, a także dogrywki, była dla gospodarzy nie do przecenienia. Bez swojego lidera tego wieczoru Śląsk nawet nie zbliżyłby się do zwycięstwa. Nie byłoby ono możliwe także bez Urbaniaka, który potwierdził, że mimo niewielkiego doświadczenia można na niego liczyć. Reprezentant Polski do 12 punktów dołożył 8 asyst i to on z całej drużyny spędził najwięcej czasu na parkiecie (32 min).
– W Ameryce powtarzamy, że defensywą wygrywa się mistrzostwa, a atakiem sprzedaje bilety. My jesteśmy zespołem z mistrzowskimi ambicjami – mówił po meczu Jarvis Williams, który był cichym bohaterem Śląska z dorobkiem 8 punktów, 5 zbiórek i aż 4 bloków.
W Arce obok Zyskowskiego najlepsi byli Kresimir Ljubicić (14 pkt i 7 zbiórek) oraz wspomniany Garbacz (12 pkt i 8 zbiórek). Słabiej tym razem wypadł Kamil Łączyński (3 pkt, 5 asyst i nietypowe dla siebie aż 7 strat), który w fatalnej dla swojej drużyny końcówce meczu też nie był w stanie jej pomóc.
Drugi mecz serii już w piątek o godz. 20.15 ponownie we Wrocławiu.