Strona główna » PLK – strzał w 10! Symbol sezonu, oczarowania, rozczarowania… Kto może zszokować, komu złoto?

PLK – strzał w 10! Symbol sezonu, oczarowania, rozczarowania… Kto może zszokować, komu złoto?

0 komentarzy
Wszystko co najciekawsze w PLK w sezonie 2025/26 dopiero przed nami – walka o mistrzostwo Polski zapowiada się pasjonująco. Czy Legia jako pierwsza od czasu Anwilu z 2019 roku obroni tytuł? Czy Legia jako pierwsza od czasu Anwilu z 2018 roku zdobędzie złoto, rozpoczynając playoff z pozycji lidera? Co najmocniej zapamiętamy w rundy zasadniczej?

Zamieszania w ligowej tabeli było w zakończonym sezonie zasadniczym Orlen Basket Ligi niemało. Ostatecznie chaos został okiełznany dopiero wczoraj, a już w piątek startuje walka w fazie play-in – o dwa ostatnie miejsca w playoff.

Zanim ruszy decydująca część rozgrywek, o wspomnienie związane z tą zakończoną i przewidywania dotyczące playoff zapytaliśmy 10 dziennikarzy, którzy na co dzień bacznie obserwują rywalizację najlepszych polskich klubów.

Każdy z nich odpowiedział na pięć tych samych pytań.

1. Co najmocniej zapamiętam z sezonu zasadniczego 2025/26?

Łukasz Ceglinski (sport.pl): Andrzeja Plutę i jego coraz dojrzalszą, efektowną grę. Kontrola tempa w ataku, świetne rozgrywanie akcji dwójkowych i piorunujące podania w podkoszowym tłoku wprost w ręce środkowych. Oglądanie go jest coraz większą przyjemnością.

Jakub Wojczyński (Przegląd Sportowy): Bardzo dobry sezon Jakuba Szumerta, bo możliwe, że minie sporo czasu zanim ponownie zobaczymy go w barwach polskiego klubu.

Piotr Wesołowicz (sport.pl): ⁠Dwa game winnery – Issufa Sanona ze Śląska w meczu z Dzikami i Kamila Łączyńskiego w derbach Trójmiasta. Po obu zbierałem szczękę z podłogi. Zwłaszcza po rzucie „Łączki”. Młodość jest przereklamowana, doświadczenie to wartość!

Krzysztof Kaczmarczyk (WP Sportowe Fakty): Zniesienie przepisu o obowiązkowej grze Polaka na parkiecie w każdym momencie trwania meczu. Było wiele dyskusji na ten temat, a okazało się, że wartościowi nasi rodzimy gracze poradzili sobie świetnie i bez tej odgórnej regulacji. Młodzi bez gwarancji minut potrafili się wybić. Przecież to był bez dwóch zdań ważny, a może nawet przełomowy sezon dla Jakuba Szumerta czy Kuby Piśli.

Marek Łukomski (Polsat Sport): Rzut Kamila Łączyńskiego na zwycięstwo w derbowym meczu z Treflem. Niesamowity!

Szymon Woźnik (SuperBasket): ⁠Zwolnienie Ainarsa Bagatskisa przez Śląsk Wrocław. Parafrazując klasyka filmowego: czasy się zmieniają, a Śląsk nadal zwalnia. A przecież miało być inaczej. Wszyscy wyczuwali, że w Śląsku w końcu znaleźli trenera na lata. Ze tylko ze względu na charyzmę, ale także osiągane wyniki i widoczny rozwój zawodników. Tymczasem ostatecznie Bagatskis okazał się pierwszym od dawna we Wrocławiu trenerem na lata, lecz tylko kolejnym na kilka miesięcy – choć tym razem aż do kwietnia.

Michał Tomasik (SuperBasket): Turniej finałowy o Puchar Polski w Sosnowcu. Pojechałem na niego niemal prosto z Los Angeles, gdzie – porażony skalą łysin na trybunach – oglądałem Mecz Debiutantów w ramach NBA All Star Game. Byłem zbudowany tym, jak fajny show koszykarski udało się zbudować PLK! Rok wcześniej opuszczałem Sosnowiec pod wrażeniem emocji związanych z sukcesem Górnika Wałbrzych. Tym razem wyjeżdżałem ze świadomością, że sam turniej okazał się sportowo co najwyżej przecięty, ale wszystko co działo się dookoła niego spowodowało, że kibice mogli i tak być zadowoleni ze świetnie spędzonego czasu.

Miłosz Romański (emocje.tv): Rzut na zwycięstwo Kamila Łączyńskiego z derbów Trójmiasta. Jeden z najlepszych game-winnerów jakie widziałem kiedykolwiek na żywo!

Jacek Krzykała (Strefa Chanasa): Zmianę trenera w Anwilu, po której to zmianie drużynę dalej… prowadził trener Grzegorz Kożan. Doprawdy niecodzienne rozwiązanie!

Kosma Zatorski (Radio PLK): ⁠Jest tego cala masa, ale zamiast skupiać się na aferach, wybiorę najprostsze rozwiązanie: cały sezon Jakuba Szumerta.

2. Który klub/zawodnik oczarował mnie najbardziej?

Miłosz Romański (emocje.tv): Z zespołowego punktu widzenia – King Szczecin pod batutą Macieja Majcherka. Nowocześnie, dynamicznie grająca drużyna zbudowana według jasnego klucza. Jeśli chodzi o pojedynczych graczy – bezdyskusyjnie Kuba Szumert.

Marek Łukomski (Polsat Sport): Jakub Szumert. Grał jak doświadczony ligowiec. Czytanie gry, atletyzm i zaangażowanie – wszystko na najwyższym poziomie.

Jacek Krzykała (Strefa Chanasa): Quanterrius Jackson i jego unikatowa – jak na nasze realia – gra defensywna. Prawie 3,5 przechwytu na mecz – ten wynik naprawdę robi wrażenie!

Kosma Zatorski (Radio PLK): Poza Szumertem, przede wszystkim świetny Andrzej Pluta jako lider Legii. Co jeszcze? Oglądanie na żywo szybkości Lovella Cabilla, cały sezon Landriusa Hortona, wszechstronność Noah Kirkwooda, wejście z buta do ligi Tylera Wahla. Klub? Forma Dzików i Kinga.

Szymon Woźnik (SuperBasket): ⁠Quanterrius Jackson. Łatwość z jaką wyciągał piłki w obronie zostanie w mojej pamięci na długo. Nie pamiętam, abym na europejskich parkietach obserwował wcześniej coś podobnego. A co dopiero na polskich parkietach…

Michał Tomasik (SuperBasket): Jakub Szumert. Przeskok fizyczny – z perspektywy trybun zauważalny szczególnie w górnych partiach ciała – był imponujący i szedł w parze z postępami sportowymi oraz naturalnym instynktem do gry w defensywie. Ale to odważne akcje przodem do kosza z piłką w ręku, także przy wyprowadzaniu kontr po własnej zbiórce mogą otworzyć przed „Szumim” szeroko wrota koszykarskiego świata. Szalenie przyjemnie było obserwować, jak duże postępy zrobił ten wciąż bardzo młody koszykarz pod okiem Arkadiusza Miłoszewskiego w tym zakresie. Honorowe wyróżnienie – Jakub Urbaniak. Biję się w piersi: nie wierzyłem, że może być taaak dobry!

Jakub Wojczyński (Przegląd Sportowy): Quan Jackson. Zawodnik, który z przechwytów zrobił sztukę i widowisko.

Krzysztof Kaczmarczyk (WP Sportowe Fakty): Jakub Szumert. Eksplodował po transferze do Orlen Zastalu Zielona Góra. Wziął wszystko, co dał mu trener Arkadiusz Miłoszewski. W pełni wykorzystał swoją szansę. To był solidny skok w górę, jeżeli chodzi o poziom gry względem poprzedniego sezonu. Czekamy na kolejne. W PLK, Europie czy NCAA? Nieważne.

Łukasz Ceglinski (sport.pl): Skoro o Andrzeju Plucie napisałem w odpowiedzi na pierwsze pytanie, tutaj stawiam na Jakuba Szumerta. Odwaga, przebojowość, efektowne wsady, coraz większa pewność w grze – rzadko oglądamy w takiej formie nastolatków z Polski.

Piotr Wesołowicz (sport.pl): ⁠Zae Horton i Andrzej Pluta – wiedziałem, że liderzy stołecznych drużyn będą dobrzy. Ale że aż tak?! Praktycznie nie mieli słabszych momentów. Dziki i Legia zawsze mogły na nich polegać.

3.⁠ ⁠Który klub/zawodnik rozczarował mnie najmocniej?

Michał Tomasik (SuperBasket): Start Lublin. Nawet nie za fatalne wyniki sportowe. W pamięci bardziej zostaną mi bardziej miesiące, które nastąpiły po zdobyciu srebrnego medalu, gdy koszykarze będący integralną częścią tego fantastycznego zespołu – Ousmane Drame i Jakub Karolak – publicznie zarzucili prezesowi klubu z mojego rodzinnego miasta kłamstwa wielkie oraz mniejsze niegodziwości, sugerując, że wicemistrz Polski jest klubem niepoważnym. Jeśli była szansa zbudowania czegoś większego wokół sukcesu z wiosny 2025, to została zaprzepaszczona jeszcze przed zakończeniem lata i pierwszą serią porażek tej drużyny.

Marek Łukomski (Polsat Sport): Phil Fayne. Może dlatego, że sam spodziewałem się po nim wiele więcej.

Piotr Wesołowicz (sport.pl): ⁠GTK Gliwice – mam do tej drużyny mnóstwo sympatii i mentalnie wspieram ten projekt. Szkoda, że udało się uciułać tylko siedem zwycięstw. Do poprawki!

Łukasz Ceglinski (sport.pl): ⁠Start Lublin. Od wicemistrzostwa w okolice ligowego dna. Nietrafione transfery przed sezonem, nieudane korekty w trakcie. Kiepskie wyniki, bylejakość na boisku i ogólna nijakość. Start kompletnie nie wykorzystał sukcesu sprzed roku.

Miłosz Romański (emocje.tv): Miasto Szkła Krosno. Tegoroczny beniaminek częściowo padł ofiarą sukcesów poprzednich triumfatorów I Ligi (Górnika, Dzików czy wcześniej Czarnych). Zespół z Krosna nie wniósł jednak zbyt wiele świeżości – chybione decyzje kadrowe, brak stabilizacji.

Jakub Wojczyński (Przegląd Sportowy): Aigars Šķēle. Był bardzo daleki od swojej formy sprzed 2-3 lat. Momentami pełnił wręcz rolę „hamulcowego” Czarnych.

Krzysztof Kaczmarczyk (WP Sportowe Fakty): Dominic Green. Miał być wielki powrót do Orlen Basket Ligi. W MKS Dąbrowa Górnicza miał być jedną z najważniejszych postaci po tym, jak klub przeszedł rewolucję. Green jednak najpierw „błysnął” nie na koszykarskim parkiecie, za co spotkała go bolesna kara. Po tygodniach wrócił na chwilę i po chwili przyplątał mu się uraz. Na końcu spakował walizki, bo nie dźwignął rywalizacji w drużynie. Zdążył rozegrać pięć meczów. Szkoda.

Szymon Woźnik (SuperBasket): ⁠Koniec końców jednak Anwil Włocławek. Wiem, że sezon się nie skończył. Wiem, że Anwil w fazie playoff będzie trudnym rywalem dla każdego. Sam fakt grania w play-in dla takiego klubu jest jednak dużym rozczarowaniem.

Kosma Zatorski (Radio PLK): Marcus Shaver, a z wyższej budżetowej półki – Phil Fayne. Klub: Tauron GTK Gliwice. Dziwi mnie nieustanne dryfowanie tego statku w okolicach spadku.

Jacek Krzykała (Strefa Chanasa): Cały sezon Czarnych Słupsk. Przecież ten zespół po zmianie trenera zaczął grać jeszcze słabiej!

4. Kto w playoff 2026 może pójść w ślady Startu Lublin 2025 i stać się sensacją końcówki sezonu?

Piotr Wesołowicz (sport.pl): ⁠⁠Arka Gdynia! Z gdyby tak zaatakować chwiejący się Śląsk i wskoczyć do najlepszej czwórki?

Kosma Zatorski (Radio PLK): Każda inna drużyna wygrywająca tytuł poza Legią, będzie dla mnie niespodzianką.

Krzysztof Kaczmarczyk (WP Sportowe Fakty): Dziki Warszawa. To jest piękny sezon drużyny ze stolicy i niech tak zostanie do samego końca. Medal po triumfie w ENBL w pierwszym występie w playoff w historii klubu? To byłoby szaleństwo. Piękne szaleństwo!

Jakub Wojczyński (Przegląd Sportowy): Czy King Szczecin się liczy? Jeśli tak, to oni, bo prawda jest taka, że przed sezonem prawie nikt stawiał na nich w roli drużyny, która może zagrać w finale. A może!

Michał Tomasik (SuperBasket): Dziki Warszawa. Mam przeczucie, że o ile to faktycznie jest zespół Landiusa Hortona, to pozostający nieco w jego cieniu Darnell Edge jest jeszcze lepszym koszykarzem niż nam się to po 13 występach w PLK może wydawać. Czekam na to jak wypadnie na większej scenie.

Miłosz Romański (emocje.tv): Arka Gdynia! Ale nie będę ukrywał – przemawia za tym także mój lokalny patriotyzm 😉

Łukasz Ceglinski (sport.pl): Jeśli do playoff zakwalifikuje się MKS, to stawiam na nich. Świetnie odrodzili się pod wodzą Artura Gronka, potrafili zaskakiwać faworytów. Stać ich na efektowną grę beż presji. No i chyba sam udział w playoff byłby zaskoczeniem, więc to na pewno kandydat na taką niespodziankę.

Szymon Woźnik (SuperBasket): ⁠Ze względu na korzystny układ drabinki playoff – Dziki Warszawa: Trefl jest pokiereszowany zdrowotnie i to będzie miało ogromne znaczenie w ćwierćfinale. Zakładając dosyć przyjemne i bezbolesne przejście pierwszej rundy przez Dziki, może to ich napędzić do naprawdę dużych rzeczy w kolejnych fazach.

Marek Łukomski (Polsat Sport): ⁠AMW Arka Gdynia.

Jacek Krzykała (Strefa Chanasa): Dziki Warszawa. Bardzo dobry sezon, ciekawi zawodnicy, zespół „fun to watch” dodatkowo napędzony pucharowym sukcesem. Ta historia może mieć ciąg dalszy!

5.⁠ ⁠Kto zdobędzie mistrzostwo Polski 2026?

Łukasz Ceglinski (sport.pl): Legia Warszawa! Jakość, doświadczenie, kontynuacja w składzie, szeroka kadra, mocni liderzy. Stawiałem na Legię w podobnej ankiecie już kilka dni po zakończeniu poprzedniego sezonu, a runda zasadnicza tylko mnie upewniła, że to najpoważniejszy obecnie kandydat do złota.

Miłosz Romański (emocje.tv): ⁠Legia Warszawa. Mam wrażenie, że trener Rannula znalazł klucze do swojej drużyny i wygrywania w PLK. Obrońcy tytułu wyglądają na w pełni gotowych, by skutecznie bić się o obronę złota.

Krzysztof Kaczmarczyk (WP Sportowe Fakty): Legia Warszawa. Mają doświadczenie, mają szeroki skład i na chwilę obecną są zdrowi, a zdrowie w tym sezonie niejednemu dało w kość. Zresztą sama Legia się o tym przekonała. Pluta, Brewton, Graves – ten obwód może zanieść zespół trenera Heiko Rannuli po kolejne złoto.

Jacek Krzykała (Strefa Chanasa): Śląsk Wrocław! Ten zespół ma bardzo duży potencjał ludzki. Jak tylko do gry wrócą kontuzjowani ostatnio zawodnicy i dojdzie lepsza egzekucja gry defensywnej, Śląsk może zajść na sam szczyt PLK.

Piotr Wesołowicz (sport.pl): ⁠⁠Legia Warszawa – w ostatnim meczu sezonu zasadniczego udowodniła swoją dominację i będzie pierwszą od lat drużyną, która obroni mistrzostwo. Jest zdecydowanie najmocniejsza w całej stawce.

Szymon Woźnik (SuperBasket): ⁠⁠Legia Warszawa. Ma trenera, który wie jak wygrywać w tej lidze i czuje wsparcie ludzi z klubu nawet w trudnych chwilach. Zawodnicy posiedli już umiejętnościami zdobywania tytułów, a cała organizacja jest cierpliwa i już wie jak smakuje mistrzostwo Polski.

Jakub Wojczyński (Przegląd Sportowy): Legia, gdyż jest zespołem najbardziej wyrównanym, najbardziej stabilnym i prawdopodobnie też najbardziej utalentowanym, mającym na ławce trenerskiej jednego z najlepszych trenerów w lidze.

Marek Łukomski (Polsat Sport): ⁠Legia Warszawa

Kosma Zatorski (Radio PLK): ⁠⁠Legia to weźmie.

Michał Tomasik (SuperBasket): Przecież nie Legia – to by nie było w stylu PLK, gdyby po złoto sięgnął faworyt! Ale tez nie Śląsk. Przecież bogowie koszykówki najczęściej są sprawiedliwi. Zatem kto? Trefla chyba nawet powrót Jakuba Schenka może nie uratować, jest zbyt pokiereszowany. King? Jak dla mnie zbyt mocno wisi na duecie Popović – Gielo. Choć gdyby „Żołnierz” wyszedł z medycznych okopów, nagle wrócił do pełni formy i poprowadził jakąś szarżę…

Ostatecznie jednak PLK to przede wszystkim liga szalona. Skoro zbudowana kilka dni przed sezonem Stal skończyła sezon z bilansem 16-14, to dlaczego po mistrzostwo Polski miałby nagle nie sięgnąć skreślany po drodze nawet przez wielu własnych kibiców Anwil „17-13” Włocławek?