Strona główna » To jest ten moment, w którym Trefl krzyczy do rywali: Hej, my też walczymy o mistrzostwo Polski!
PLK

To jest ten moment, w którym Trefl krzyczy do rywali: Hej, my też walczymy o mistrzostwo Polski!

0 komentarzy
To był prawdziwy, tak naprawdę rzadko widywany w realiach PLK trade deadline show w wykonaniu Energi Trefl Sopot. W ostatnim dniu okienka transferowego zdobywcę tegorocznego Pucharu Polski wzmocniło dwóch zawodników: Grant Sherfield oraz przechwycony z Anwilu Włocławek Erick Lockett. To wyraźny sygnał dla ligowych rywali, że Trefl chce zakończyć sezon z podwójną koroną.

Pomyśleć, że wcześniej w ostatnich tygodniach dość regularnie pojawiały się słowa krytyki wobec dyrektora sportowego klubu z Sopotu Tomasza Kwiatkowskiego. Sugerowały, że Trefl zbyt długo zwlekał z reakcją po kontuzji Jakuba Schenka, co mogło odbić się negatywnie na dyspozycji zespołu (1-2 w PLK po turnieju finałowym o Puchar Polski).

Kwiatkowski w tym biznesie jest już jednak od lat i najpierw zachował spokój. A następnie, z refleksem godnym pięściarza, wyczekał na odpowiedni moment i na gdy okienko transferowe już-już się zamykało, zrobił wyprowadził dwa imponujące ciosy, dopinając szczegóły naprawdę godnych uwagi transferów.

Grant Sherfield to 26-letni obwodowy, który w europejskiej karierze udowodnił, że potrafi zdobywać punkty, ale też kreować pozycje dla kolegów. W trwającym sezonie biegał po boiskach Bundesligi. W każdym meczu zdobywał średnio 14 punktów. Może i skutecznością rzutów z gry nie imponował, ale choćby poprawiona po raz pierwszy podczas europejskiej kariery do poziomu ponad 80 procent skuteczność z linii rzutów wolnych wskazuje na to, że mówimy o zawodniku wciąż znajdującym się na fali wznoszącej.

Ten gracz powinien idealnie pasować do stylu gry preferowanego przez trenera Larkasa.

No i ten drugi ruch transferowy Trefla… Jakże ogromny niedosyt czuję po grze Ericka Locketta w Anwilu. Mam wrażenie, że to 30-letni gracz w swoim sportowym prime o całkiem dużej jakości sportowej, której kolejnym trenerom we Włocławku z jakichś powodów nie udało się uwypuklić. Jestem zaintrygowany tym, jak jego gra będzie wyglądała w Sopocie.

Na konferencji szkoleniowej „Europejskiej spojrzenie” podczas turnieju finałowego o Puchar Polski w Sosnowcu Max Horowitz, generalny menedżer Pallacanestro Varese, przekonywał, że zadaniem skauta czy generalnego menedżera nie jest sprawdzanie statystyk konkretnego zawodnika. W największym stopniu jest nim zrozumienie, dlaczego te statystyki są takie, a nie inne. Lockett rozczarowując w Anwilu wciąż trafiał najlepsze podczas swojej kariery w Europie ponad 40 proc. rzutów za 3. Na przechwyceniu tego gracza Trefl może wiele zyskać. Sam zawodnik w nowym otoczeniu, przy innej koncepcji trenera, też na pewno będzie chciał udowodnić, że nieprzypadkowo wcześniej z powodzeniem grywał w naprawdę klasowych klubach w Europie.

Niebawem boisko zweryfikuje ruchy transferowe Trefla. Później, już w trakcie playoff, po ewentualnym powrocie do zdrowia i gry Schenka zweryfikowane zostanie także dopasowanie nowych zawodników do zbudowanego dużo wcześniej zrębu drużyny. Na tu i teraz, biorąc pod uwagę styl gry Trefla, charakterystykę pozyskanych zawodników oraz trudny rynek transferowy, nie sposób jednak nie odnotować, że klub z Sopotu wykonał w mijającym tygodniu świetnią robotę.

Teraz wszystko w rękach trenera Mikko Larkasa. W maju – czy też nawet w czerwcu – nie będzie on mógł narzekać na brak narzędzi. Dwoma ostatnimi transferami Trefl wyraźnie krzyknął w kierunku Śląska Wrocław, Kinga Szczecin i Legii Warszawa: „Hej, my też walczymy o mistrzostwo Polski!”.

W sobotę wczesnym popołudniem nowy, walczący o miejsce w Top 4 i przewagę własnego parkietu w ćwierćfinale playoff Trefl przejdzie pierwszy test – zagra w Szczecinie. King w tym sezonie na własnym parkiecie przegrał tylko raz w 12 meczach. Zapowiada się świetne widowisko!

Początek o godz. 12.30. Transmisję będziecie mogli obejrzeć tutaj: