Strona główna » Fakty czy plotki? Sokołowskich dwóch, żaden nie dla PLK. Nawet za miliony! Trefl jeszcze silniejszy
PLK

Fakty czy plotki? Sokołowskich dwóch, żaden nie dla PLK. Nawet za miliony! Trefl jeszcze silniejszy

0 komentarzy
Czy Michał Sokołowski zaczyna powoli żałować, że nie przyjął latem propozycji gwiazdorskiego kontraktu od Anwilu i nie został najlepiej opłacanym graczem PLK z roczną gażą wyrażaną siedmioma cyframi? Całkiem mocny Trefl ma nowego zawodnika i będzie jeszcze mocniejszy. Jego niedoszły trener też nie narzeka. Narzekać na brak klubów PLK zainteresowanych jego koszykarskimi usługami może natomiast Jakub Karolak.

Pamiętajcie! Założenie, że w każdej plotce jest źdźbło prawdy bywa ryzykowne, lecz w tych, które krążą po polskim środowisku koszykarskim nierzadko kryje się przynajmniej jej część. Obiecujemy nie powtarzać wszystkich, jak również – nie unikać informowania o faktach. 

Czy „Sokół” tęskni za Anwilem?

W poszukiwaniu świeżych plotek wysłaliśmy garść zapytań po Europie. Szukaliśmy śladów nowej drużyny Michała Sokołowskiego. Mamy przecież już 9 października, a ten znakomity (średnio 31 min/mecz na EuroBaskecie!) reprezentant Polski pozostaje bez klubu.

Efekty? Słabe. Żadnych konkretnych przecieków. Zakładamy jednak, że gdzieś tam poza naszym radarem praca trwa i reprezentujący interesy „Sokoła” Sead Galijasević z potężnej agencji Wasserman – mającej w swojej „stajni” również choćby Mateusza Ponitkę – w pocie czoła szuka nowego klubu dla 32-letniego skrzydłowego.

Z każdym upływającym miesiącem i uciekającą pensją można się jednak zastanawiać, czy Sokołowski nie zaczyna żałować wypowiedzianego latem „nie” na propozycję Anwilu Włocławek.

Nieoficjalnie słyszeliśmy, że otrzymał on z tego klubu znakomitą – nie tylko jak na standardy Orlen Basket Ligi! – propozycję trzyletniej umowy. Zarabiałby dzięki niej około miliona złotych za każdy z sezonów. Przyjęcie jej uczyniłoby z Sokołowskiego zdecydowanie najlepiej zarabiającego gracza PLK. Nie wiemy dlaczego – choć można zakładać, że bardziej z racji niechęci powrotu do dziesiątej najlepszej ligi na Starym Kontynencie, niż z powodów finansowych – reprezentant Polski Anwilowi odmówił.

Tak samo uczynił również później, gdy możliwość jego angażu sondowała Legia Warszawa po kontuzji Race’a Thompsona. „Sokół” nie był jednak zainteresowany krótkoterminową umową na 8 tygodni, a mistrz Polski – przy zbudowanym już składzie na sezon 2025/26 – nie był w stanie spełnić jego wymagań finansowych przy rocznym kontrakcie.

Niedawno – po „Tak zwanym incydencie nocnym” z udziałem Dominica Greena – telefon do zawodnika wykonał także trener MKS Dąbrowa Górnicza Krzysztof Szablowski.

Sokołowski pozostał nieugięty i czeka. Wraz z nim na rozwój wypadków czekamy i my.

Mocny herbatnik w Treflu

Niezależnie od tego, czy nowy gracz sopockiej drużyny się w PLK sprawdzi, w przypadku Dylana Addae Wusu można już dzisiaj napisać, że jest „mocny”. Wszystko za za sprawą fizyczności 24-latka, który niewątpliwie będzie jednym z największych obwodowych „fizoli”, którzy w ostatnich latach przewinęli się przez naszą ligę.

Przy wzroście 193 cm podaje mu się aż 105 kilogramów. Wizualnie – zdecydowanie nie wygląda to na to, by ten gracz miał nadmiar tkanki tłuszczowej.

Addae-Wusu (gracz z numerem „0)” jest pierwszoroczniakiem w Europie. Ten urodzony na nowojorskim Bronksie koszykarz karierę uniwersytecką spędził u siebie w domu: najpierw trzy lata na uczelni St John’s, a potem dwa kolejne w Seton Hall, czyli drużynach z bardzo mocnej konferencji Big East. W ostatnim roku gry dla „Piratów” zdobywał średnio niecałe 10 punktów, notował również ponad 3 asysty i zbiórki w każdym spotkaniu.

Nowy nabytek Trefla nie jest wybitnym strzelcem obwodowym – ostatnie dwa sezony poniżej 30 proc. za trzy, wcześniej było nieco lepiej – ale na parkietach uniwersyteckich dużo pomagał jako ball-handler. Był naprawdę niezły w „touching the paint”, czyli cenionej przez trenerów umiejętności atakowania na koźle pola trzech sekund. Powinien się również dobrze odnaleźć w preferowanej przez trenera Mikko Larkasa agresywnej obronie na całym parkiecie.

Dla klubu dużym pozytywem jest na pewno również fakt, że Addae-Wusu ma za sobą pełen okres przygotowawczy. I to w nie byle jakim klubie! Spędził go bowiem w Maladze, klubie Olka Balcerowskliego. W sparingu przeciwko Realowi zdobył nawet 12 punktów. W drugiej połowie września podpisał krótkoterminowy kontrakt w hiszpańskiej drugiej lidze. Dla Grupo Alega Cantabria zagrał nawet jedno spotkanie ligowe – ponownie zdobył 12 punktów, ewidentnie lubi tę liczbę.

Trefl wykorzystał jednak zawartą w jego umowie opcję możliwego jej rozwiązania. Pamiętacie te buy-outy, gdy bogatsze kluby z silniejszych lig w trakcie sezonu zabierają wyróżniających się graczy PLK? Polskie kluby działają podobnie. Tylko na mniejszą skalę, czerpiąc choćby z II ligi hiszpańskiej.

Dla zainteresowanych finansami czytelników możemy dodać, że Addae Wusu raczej nie będzie graczem z czołówki listy płac w trójmiejskim klubie. W Top 3 w tej kategorii umieścilibyśmy Jakuba Schenka, Mikołaja Witlińskiego i Paula Scruggsa. Być może – niekoniecznie w takiej kolejności.

Pozdrowienia z Ohio

Dobry początek sezonu Trefla – tak na rynku transferowym, jak również na parkietach Orlen Basket ligi – uważnie śledzi inny „Sokołowski”, który tego lata mógł zawitać do PLK – Daniel Sokolovsky. Zaledwie 31-letni szkoleniowiec w lipcu był bliski podpisania umowy z trójmiejskim klubem, zanim uczynił to Fin Mikko Larkas.

W środowisku scoutingowo-menedżerskim to bardzo wysoko ceniony trener, który ostatnio pełnił rolę głównego asystenta w New Zealand Breakers. Był także jednym z asystentów w reprezentacji tego kraju, która zajęła 4. miejsce podczas tegorocznych mistrzostw Azji.

Zaledwie 31-letni rodowity nowojorczyk na początku lipca otrzymał od sopocian konkretną propozycję pracy i bardzo mocno rozważał jej przyjęcie. Szefowie Trefla byli nawet skłonni mocno pójść mu na rękę, choćby pod względem opóźnionego o tydzień, czy dwa przyjazdu w związku z wymienionym wcześniej czempionatem Azji. Sokolovsky, który na wiosnę przez moment był również na orbicie Dzików Warszawa, ostatecznie odmówił, chociaż niektórzy z jego znajomych przekonywali go, że może tym samym popełniać błąd.

Finalnie przeważyła chęć powrotu za ocean po ośmiu latach tułaczki po świecie, a także migocąca na horyzoncie możliwość podjęcia pracy w G-League. Ostatecznie od sierpnia Sokolovsky pracuje w filialnym klubie Cleveland Cavaliers – Charge, gdzie pełni rolę pierwszego asystenta. Swojej letniej decyzji na pewno nie żałuje.

Skład Trefla, a także jego wyniki i grę obserwuje z daleka, a akurat jego nie dziwią pomysły taktyczne fińskiego szkoleniowca sopocian. W zespole Breakers, Sokolovsky pomagał bowiem w pracy innemu Finowi, a kiedyś znakomitemu rozgrywającemu – Petteriemu Koponenowi.

Jak przed rozpoczęciem EuroBasketu w znakomitym wywiadzie z Łukaszem Ceglińskim przekonywał Rafał Juć – fińska szkoła koszykówki to nie tylko nazwa. To również pewne standardy egzekwowane przez szkoleniowców z tego kraju.

Rozwód i podział majątku w Lublinie

Poniedziałkowe oświadczenie Startu Lublin zakończyło prawniczo-medialną wojenkę pomiędzy aktualnym wicemistrzem Polski i Jakubem Karolakiem. Pewne kwestie poruszone przez tego 32-letniego strzelca w wywiadzie udzielonym Michałowi Tomasikowi mogą mieć ciąg dalszy, ale one nie dotyczą już samego zawodnika i jego relacji z klubem.

Można się za to zacząć zastanawiać – co dalej z Karolakiem? Wraca na rynek transferowy z listem czystości w ręku w momencie, w którym nie widać klubu, który na dzisiaj mógłby być nim zainteresowany. Naturalnym celem wydawała się Arka Gdynia, z którą zawodnik trenował w okresie przygotowawczym, ale z Trójmiasta doszły nas jednak słuchy, że klub jest zadowolony z obecnego składu i nie planuje w nim żadnych zmian. Trener Mantas Cesnauskis w osobach Jakuba Garbacza i Luke’a Barretta ma też zawodników podobnych stylem gry do Karolaka.

Inni? Po porażce z MKS Dąbrowa Górnicza, pierwsze pomruki niezadowolenia napłynęły ze Słupska, ale na razie nie przełożyły się one jeszcze na gotowość dokonania zmian w składzie. Dodatkowo, w roli polskiego strzelca obwodowego w składzie Czarnych mają już Dominika Wilczka, zatem i tam dla Karolaka niekoniecznie widzimy miejsce.

W ostateczności najkrótsza droga może prowadzić do Krosna lub Gliwic – dwóch drużyn, które personalnie wydają się w tym momencie najsłabsze w Orlen Basket Lidze. Krótką rotację ma również trener Andrzej Urban w Ostrowie Wielkopolskim, ale po zatrudnieniu Ante Brzovicia i Michała Pluty słychać było, że na razie na więcej ruchów Stali po prostu finansowo nie będzie stać.

Skoro jednak tuż po poprzedniej edycji „Faktach i Plotkach” w Ostrowie uregulowano pensje za wrzesień, to kto wie – może i na wzmocnienie składu niebawem znajdą się dodatkowe środki?