Przyjrzeliśmy się bliżej terminarzom wszystkich pozostałych zespołów. Siła przeciwników czy też trudność kalendarza jest do pewnego stopnia wymierna i policzalna, więc pokusiliśmy się o wyliczenia tego, które kluby będą miały cięższe mecze w ostatnich kolejkach, a które stosunkowo łatwiejszych rywali.
Zanim przejdziemy do meritum, warto podkreślić kilka aspektów, które przy tego typu wyliczeniach nie powinny umknąć.
Po pierwsze, rozważania o trudności meczu sprowadzone do analizy bilansu przeciwnika możemy traktować tylko jako ciekawostkę – w ostatnich 3-4 kolejkach drużyny wciąż walczące o utrzymanie mogą być bardziej zdeterminowane, niż zespoły czołówki, pewne bycia w czołowej szóstce.
Po drugie – zespoły aktualnej czołówki tabeli, wcale nie muszą być najgroźniejszymi przeciwnikami w ostatnich kolejkach i analogicznie, zespoły dołu tabeli mogą w ostatnich dwóch miesiącach prezentować wyższą formę niż wskazywałyby na to bilanse zwycięstw i porażek, na które kluby „zapracowały” przez cały sezon.
W końcu po trzecie, posługując się stwierdzeniem Łukasza Hińczewskiego (media menadżera Arrivy Polskiego Cukru Toruń) – trudność terminarza można policzyć tak, żeby pasowało pod tezę.
Biorąc pod uwagę ostatni aspekt, zdecydowaliśmy się na najprostsze z możliwych rozwiązań – analizę całosezonowych bilansów rywali, z którymi ekipy mierzyć się będą w ostatnich kolejkach. Poniżej zestawienie terminarzy z podziałem na pozostałe mecze domowe i wyjazdowe drużyn.
Pozwoliliśmy sobie na umowny podział drużyn, na te które walczą o fotel lidera PLK, te zainteresowane playoff i fazą play-in i te zamieszane w walkę o utrzymanie, oczywiście nie odbierając nikomu szans na „przeskoczenie” do grupy wyżej.

Rzecz, która rzuca się w oczy od razu, to ogromna nierówność liczby meczów pozostałych do rozegrania w domu i na wyjazdach. Przykłady ekstremalne to King Szczecin, Śląsk Wrocław i GTK Gliwice z pięcioma meczami we własnych halach i dwoma wyjazdami oraz Start Lublin, Stal Ostrów Wlkp. i Spójnia Stargard z odwrotnymi proporcjami.
Kolejna tabela pokazuje średnią liczbę zwycięstw rywali drużyn, z podziałem na przeciwników domowych i wyjazdowych oraz sumarycznie.

Celowo pozostawiliśmy drużyny w kolejności z bieżącej ligowej tabeli, nie sortując ich w oparciu o bilanse przeciwników. W ten sposób widzimy jak trudność kalendarza wygląda w przypadku drużyn sąsiadujących ze sobą w tabeli.
Kilka wniosków nasuwających się od pierwszego spojrzenia:
Anwil i Trefl mają podobny poziom trudności, chociaż powtarza się tu tylko trzech z siedmiu przeciwników. Podobnie wygląda też proporcja meczów domowych i wyjazdowych (3-4 i 4-3).
Zespoły aktualnie będące w Top6, czy też aspirujące do walki o ominięcie play-in, mają terminarze nieco trudniejsze w porównaniu do Anwilu, Trefla i większości drużyn walczących o utrzymanie. Warto zwrócić uwagę na 3 bardzo trudne mecze Górnika Wałbrzych we własnej hali (Anwil, Trefl, Legia, dodatkowo wyjazdy do Wrocławia czy Torunia) i na to, że Śląskowi pozostały do rozegrania już tylko 2 mecze wyjazdowe, za to oba z zespołami czołówki (Anwil, Legia). Zwraca uwagę również dysproporcja w kalendarzu Dzików, które w domu zagrają z MKS, Zastalem i Spójnią, za to czekają ich bardzo trudne wyjazdy (Szczecin, Lublin, Sopot, Słupsk). Generalnie i w tej grupie drużyn nie widać ogromnych różnic pomiędzy terminarzami zespołów na tym etapie sezonu. Najłatwiejszy i najtrudniejszy zamyka się w przedziale 11.0 –12.4 śr. liczby zwycięstw rywali w dotychczasowych meczach.
Grupa zespołów walczących o utrzymanie jest w tym zestawieniu najciekawsza. To tu widzimy największe różnice w trudności kalendarzy i to tu znajdziemy drużyny (w teorii) z najłatwiejszym i najtrudniejszym terminarzem w pozostałych siedmiu kolejkach. Stal Ostrów Wlkp. jest jedynym zespołem ligi, który w ostatnich meczach zagra aż 4 razy z drużynami bijącymi się o utrzymanie (Arka, GTK, MKS, Zastal), a średni bilans ich rywali to 10-13. Na drugim biegunie jest GTK Gliwice, które z pozostałych siedmiu spotkań będzie mieć tylko 2 starcia z drużynami dołu tabeli (wspomniana Stal i Arka), a poza tym zagra jeszcze m.in. z Anwilem, Treflem, Legią czy Górnikiem. Średni aktualny bilans rywali GTK to 13-10. Co ciekawe, to właśnie drużyny będące na dwóch biegunach jeśli chodzi o siłę pozostałych przeciwników są też na dwóch przeciwległych końcach skali w kwestii proporcji meczów wyjazdowych i domowych. Mająca teoretycznie łatwiejszy grafik Stal zagra tylko 2 mecze we własnej hali, z kolei GTK większość najtrudniejszych rywali podejmie w Gliwicach.
Analiza całosezonowych bilansów przeciwnych drużyn nie jest może najbardziej zaawansowaną z możliwych. Nie uwzględniamy tu tego, jak dany zespół radzi sobie w meczach domowych i wyjazdowych, zarówno w przypadku analizowanej drużyny (przykładowo Legia jest zdecydowanie lepsza na wyjazdach niż w domu i statystycznie rzecz biorąc mecze na Bemowie nie ułatwiają terminarza), jak i w przypadku rywali (np. wydaje się że podejmowanie Stali w meczach domowych i w Ostrowie to zupełnie inny poziom trudności). Nieco inny obraz kalendarzy zespołów dałoby też uwzględnienie formy przeciwników z ostatnich tygodni, a nie z całości sezonu. Przykładowo, uwzględniając bilanse rywali drużyn z rundy rewanżowej rozgrywek, obok Stali, najłatwiejsze terminarze mają też MKS i Start – jako jedyne drużyny zagrają aż 4 z siedmiu meczów przeciwko ekipom z ujemnym bilansem w drugiej rundzie rozgrywek (3-5 lub gorzej).
Ostatecznie, terminarze nie grają i zespoły mają wszystko w swoich rękach. To w zdecydowanie większym stopniu od ich aktualnej/przyszłej formy, niż od przeszłej dyspozycji rywali zależy powodzenie lub niepowodzenie w sezonie. Wychodzimy jednak z założenia, że żadnej drużynie korzystny kalendarz jeszcze nigdy nie zaszkodził, a tej w nawet najlepszej formie – trudny grafik nie pomógł.