Dla 31-letniego obwodowego był to dopiero drugi mecz na parkietach Orlen Basket Ligi. Już w pierwszym – przegranym 75:77 spotkaniu ze Stalą Ostrów, zdobył 10 punktów i zanotował 10 asyst, imponując świetnym panowaniem nad piłką i dobrymi decyzjami na parkiecie.
Isaiah Cousins to gracz wybrany przed laty w 2. rundzie draftu NBA, który nigdy jednak nie zagrał w najlepszej lidze świata. W dużej mierze zadecydowały o tym problemy rzutowe Amerykanina, który strzelcem z dystansu zawsze był co najwyżej przeciętnym. Tak też było przed tygodniem, gdy w meczu w Ostrowie Wielkopolskim spudłował wszystkie 3 próby zza linii 6.75 metra.
W niedzielę mógł się jednak zakochać w obręczach Hali Mistrzów, gdyż odpuszczany przez defensywę Anwilu trafił aż 6 z 7 oddanych rzutów za 3 punkty. W innych elementach był tradycyjnie znakomity – mijał rywali, trafiał z półdystansu, zbierał, podawał, a przy tym wszystkim nie tracił piłek. Mimo chwilowych problemów z nadmiarem przewinień udało mu się też wytrzymać na parkiecie ponad 34 minuty.
W decydujących momentach meczu gdy Anwil odrobił straty i wyszedł na prowadzenie 73:71, Cousins mógł też liczyć na duże wsparcie ze strony kolegów z zespołu. Szczególnie słoweńskiego podkoszowego Aljaza Kunca, który w 4. kwarcie zdobył 11 ze swoich 26 punktów.
Od stanu 73:71 kolejne 4 minuty goście wygrali 15:3 i ostatecznie w całym meczu zwyciężyli 98:87. W zespole Anwilu 19 punktów zdobył Michał Michalak, a 16 dodał Tyler Wahl. Amerykanin potrzebował jednak do tego aż 16 rzutów z gry, a taktyka odpuszczania go na dystansie opłaciła się toruńskiej drużynie – Wahl trafił tylko 2 z 6 prób rzutów zza linii 6.75 metra.
Porażka włocławskiej drużyny oznacza, że na 7 kolejek przed końcem sezonu regularnego ponownie ma ona więcej porażek (12) niż zwycięstw (11), a pod względem procentu wygranych spadła już na 11. miejsce w tabeli. Wizja Anwilu poza fazą play-in staje się zatem coraz bardziej realna.
Twarde Pierniki wygrały za to po raz 9. w sezonie i są bardzo bliskie zapewnienia sobie utrzymania w Orlen Basket Lidze. Więcej ciężko będzie toruńskiej drużynie w sezonie 2025/26 osiągnąć.