Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>
Michał Tomasik: Co się stało kilka minut przed zakończeniem pierwszego półfinałowego meczu ze Śląskiem, że musiałeś zejść z parkietu?
Travis Leslie: Poczułem ból w nodze. Nie był jakiś wielki, ale czułem, że coś jest nie tak, taki lekki dyskomfort. Playoff nie kończy się na jednym meczu. Nie mogłem ryzykować, musiałem usiąść na ławce.
Grałeś świetnie – zanim w czwartej kwarcie opuściłeś boisko, zdobyłeś w niej osiem punktów, a w całym meczu 22. Jak duży niedosyt czujesz?
Spory, bo ewidentnie uciekła nam szansa na zwycięstwo. Ale straciliśmy ją nie tylko w końcówce czwartej kwarty, zawaliliśmy też początek meczu. Kilkoma stratami pozwoliliśmy się Śląskowi napędzić i przeprowadzić kilka kontr. A przecież nam zależy na tym, by spowalniać grę rywali. Przez to poźniej długo musieliśmy ich gonić. Niepotrzebnie sami skomplikowaliśmy sobie sytuację.
W końcówce meczu też mieliście swoje szanse. Czego zabrakło?
Albo kogo. Umówmy się – jestem ważną częścią naszego zespołu, ze mną na boisku mogło to wszystko wyglądać nieco inaczej. Teraz to już jednak nie ma żadnego znaczenia. Śląsk prowadzi w serii 1-0 i musimy się z tą sytuacją zmierzyć. W końcówce dawaliśmy z siebie wszystko, ale rywal był po prostu lepszy.
Śląsk znakomicie ograniczył poczynania Kyle’a Vinalesa. Wasz najlepszy strzelec po raz pierwszy w trakcie gry w Polsce nie zdobył nawet 10 punktów – uzbierał zaledwie 6. Zostaliście zaskoczeni?
Czy ja wiem? Oczywiście, defensywa Śląska miała na to wpływ, ale ja uważam, że Kyle zagrał też po prostu słabszy mecz. Zresztą, nie tylko on – kilku z nas spudłowało dzisiaj rzuty, które normalnie trafiamy. Nie chodzi o to, że chcę coś ujmować rywalom – bronili bardzo dobrze. Ale my i tak swoje pozycje rzutowe mieliśmy. Po prostu pudłowaliśmy. Jeden celnych rzut za 3 z pierwszych 10, ostatecznie pięć trafionych z 23 oddanych. Te wyniki mówią same za siebie.
Trudno się spodziewać, by w drugim meczu Śląsk zmienił taktykę odnośnie Vinalesa. Znajdziecie sposób na to, by go nieco bardziej uwolnić od nacisku obrońców?
Sam Kyle się odbuduje i w tej serii jeszcze pokaże na co go stać. Jestem przekonany, że kolejny mecz będzie świetny, a my będziemy na niego gotowi. To może być kluczowe starcie serii. Chcemy wrócić do Warszawy z przewagą własnego parkietu. To dla nas bardzo ważne, bo w swojej hali czujemy się naprawdę komfortowo.
Tym bardziej szkoda tej kontuzji.
Spokojnie, bez przesady – może się jeszcze okazać, że to nic poważnego. Chcę grać już w niedzielę. Oczywiście, ostateczna decyzja nie będzie należała tylko do mnie, poddam się bardziej szczegółowym badaniom, ale – póki co planuję wystąpić w meczu nr 2. To przyjemność grać w takiej atmosferze playoff, jaką stworzyli w piątek kibice we Wrocławiu. Ona mnie napędza, a poza tym – ja naprawdę chce zdobyć mistrzostwo. Czekam na nie już wystarczająco długo.
Jak długo?
Na początku swojej kariery w Europie w barwach BC Siauliai wygrałem Ligę Bałtycką (w 2014 roku, Leslie był wówczas MVP sezonu zasadniczego i finałów tych rozgrywek – przyp. red). Od tego czasu, choć grałem w wielu fajnych klubach w kilku silnych ligach, mistrzostwa już nie zdobyłem. Mam nadzieję, że z Legią się uda.
Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>