W takich przypadkach tak ten sobotni z Wałbrzycha, nawet jeśli mecz trwa niemal dwie godziny i przynosi mnóstwo zwrotów akcji, ciekawych akcji oraz emocji, pamięta się go tylko z tej jednej akcji, tego jednego rzutu.
Ainars Bagatskis świetnie zaplanował, a jego koszykarze znakomicie plan zrealizowali, wyprowadzając Śląsk na prowadzenie 83:82 po przerwie na żądania łotewskiego trenera chwilę przed końcową syreną.
Decydujące słowo należało jednak do Lovella Cabbila.
W poprzednim sezonie najważniejsze rzuty dla Górnika trafiał zazwyczaj Toddrick Gotcher. Cabbil już pierwszym meczem w sezonie przed własnymi kibicami wywalczył sobie pozycję porównywalną z byłym idolem kibiców koszykówki z Wałbrzycha.
28-latek świetnie grał w całym meczu. Zdobył 20 punktów, miał też 5 zbiórek i 4 asysty. Gdy przebywał na parkiecie, Górnik okazał się lepszy w tym wyrównanym spotkaniu od rywala aż o 14 punktów. Nieprzypadkowo.
W czwartej długo wydawało się zresztą, że gospodarze ostatecznie odniosą trzecie kolejne pewne derbowe zwycięstwo w starciu ze Śląskiem. Znakomicie spisywał się już po raz kolejny w tym sezonie doświadczony litewski skrzydłowy Tauras Jogėla, który nie tylko zdobył 17 punktów, ale także pomagał drużynie dużo bardziej niżby końcowe statystyki to sugerowały. Nieco ponad 2,5 minuty przed końcem Górnik prowadził aż 80:70.
Wówczas jednak Śląsk przypuścił efektowny szturm, zdobywając błyskawicznie 11 kolejnych punktów i obejmując prowadzenie. Trafiali Kadre Gray (16 pkt), w końcu także Noah Kirkwood (8 pkt, 2/10 z gry) i Jakub Nizioł (10 pkt, 6 zbiórek, 6 asyst). Ostatecznie jednak nawet punkty mało produktywnego wcześniej Jareda Colemana-Jonesa kilka sekund przed końcem po wspomnianej akcji przygotowanej przez trenera Bagatskisa nie zapewniły Śląskowi przełamania niemocy w pojedynkach derbowych od czasu powrotu Górnika do PLK.
Do czterech razy sztuka? Kolejny mecz Śląsk – Górnik już 1 lutego we Wrocławiu.
Dla Śląska sobotnia porażka była już trzecią z rzędu po tych poniesionych w Sopocie i Manresie. Szanse na przełamania zespół Bagatskisa będzie miał już w najbliższą środę, gdy w ramach rozgrywek EuroCup podejmie rumuńskie U-BT Cluj-Napoca.