Szymon Woźnik: To najtrudniejsze tygodnie w Pana działalności biznesowej w życiu?
Maciej Olszyński: W działalności koszykarskiej tak, ale w biznesie bywały trudniejsze momenty.
Czy spotkał Pan na swojej drodze trudniejszego negocjatora od Macieja Lampe?
Pomidor (śmiech). Trudno się rozmawia z zawodnikiem, którego nie reprezentuje żaden agent, a jednak agenci w takim wypadku są ważni.
Kiedy słynne “98-99 procent” umowy zamieni się w 100 procent i Lampe zagra w barwach ŁKS?
Mam nadzieję, że w meczu z Eneą Abramczyk Astorią Bydgoszcz (21 stycznia 2026 – przyp. red.) usiądzie z zespołem na ławce rezerwowych.
Gdyby mógł pan cofnąć czas to czy klub wydałby inny komunikat w kontekście Macieja Lampego niż ten z 2 lutego 2026 roku?
Myślę, że można było to inaczej rozegrać, ale też musieliśmy reagować na plotki środowiska, które wcześniej niż klub informowały o tym, że Lampe zagra w ŁKS. Dodatkowo na stronie ligi pojawił się w składzie, więc nie mogliśmy milczeć, ale może forma komunikatu rzeczywiście nie była najlepsza. Choć wtedy wydawało się, że ten kontrakt zostanie lada moment podpisany, bo w moim odczuciu taki kontrakt słowny ustaliliśmy.
Czy jeśli firma Coolpack za parę miesięcy podpisywałaby umowę, która pozwoliłaby podwoić przychody firmy, ale potrzebowałby pan trzech specjalistów aby domknąć deal, to zdecydowałby się pan ich zatrudnić, jeśli wszyscy podczas rozmowy rekrutacyjnej oznajmiliby, że w decydującym dla powodzenia projektu momencie mają wykupione wakacje?
(Śmiech) Powiem tak, wynagrodzenie zapłaciłbym success fee. Dla mnie mogą sobie jechać na wakacje nawet na 3/4 trwania kontraktu. Najważniejszy jest skutek i od tego bym uzależnił zapłatę.
Dlaczego zatem zatrudnił pan trzech zawodników z gwiazdką w postaci potencjalnego udziału w Mistrzostwach Świata w koszykówce 3×3, które mają się odbyć w trakcie fazy playoff Bank Pekao 1 ligi?
Jak się buduje zespół przed sezonem, to jest łatwo, bo dostępnych jest wielu zawodników. Natomiast jeśli próbuje się wzmocnić zespół w trakcie rozgrywek – też ze względu na zmianę naszych celów – to musimy patrzeć, kto jest dostępny i z tej wąskiej grupy wybierać.
My chcieliśmy zakontraktować zawodników, który podniosą jakość gry i zrobią różnice na boisku. Chcieliśmy graczy o konkretnych umiejętnościach i pozostających bez kontraktu. Chodziło o to, że każdy nowy zawodnik miał wartość dodaną do zespołu. Szeroki skład ma być zabezpieczeniem przed kontuzjami i wsparciem w długim i wymagającym sezonie jak i w playoff. Nie zrobiliśmy nic wbrew zasadom czy niezgodnie z przepisami ligi, które ustalił PZKosz.
Czy dyrektor sportowy ŁKS Tomas Pacesas albo agenci zawodników informowali pana o sytuacji z Mistrzostwami Świata 3×3?
Tak, byliśmy poinformowani o sytuacji. Ci zawodnicy byli w szerokim kręgu zainteresowań trenera Piotra Renkiela.
My jako klub zrobiliśmy wszystko zgodnie z przepisami. Chcemy, aby ta sytuacja dalej rozwijała się zgodnie z duchem sportu. Chcemy walczyć na boisku o zwycięstwa i awans. Chcemy sportowo wygrać ligę!
Tutaj mam hipotetyczne pytanie: Czy Pan prezes Michał Jaczyński czułby się z tym dobrze, gdyby podczas finału Bank Pekao 1. ligi pomiędzy ŁKS a SKS Fulimpex Starogard Gdański zabrakło nam trzech podstawowych zawodników, bo musielibyśmy ich oddać do reprezentacji. Przecież chcemy ich przekazać, by godnie reprezentowali Polskę na zawodach takiej rangi jak Mistrzostwa Świata.
Czy Pan prezes Jaczyński powiedziałby wtedy, że wszystko jest z duchem sportu? To hipotetyczne pytania, ale ja uważam, że odpowiedziałby na nie dwa razy „nie”. My jesteśmy gotowi walczyć z każdym na boisku o zwycięstwo, a wydaje się, że nie wszyscy chcą sportowej rywalizacji w duchu sportu.
Kto był inicjatorem rozmów odnośnie zmiany terminarza: klub czy PZKosz?
Absolutnie nie była to inicjatywa klubu, bo my nie jesteśmy stroną. Zawodnicy mają z nami podpisane kontrakty, więc kwestia zmiany terminarza leży w interesie zawodników i reprezentacji narodowej. To nie nasza inicjatywa, nie my organizujemy rozgrywki. Już padają insynuacje, że naciskamy na PZKosz – to nieprawda.
Teraz jest czas, aby usiąść i znaleźć wspólne rozwiązanie, bo nie może być tak, że straci na tym kadra i polska koszykówka.
Jaka jest perspektywa ŁKS na zmianę terminarza? Który wariant jest najlepszy dla ŁKS?
Wariant z rozgrywaniem meczów po Mistrzostwach Świata w koszykówce 3×3 jest nie do zaakceptowania dla nikogo. Nie wyobrażam sobie sytuacji – pod warunkiem, że dojdziemy do finału – że kończymy playoff pod koniec czerwca i dopiero wtedy wiemy, w jakiej lidze gramy. W jaki sposób te drużyny mają budować skład, kiedy reszta drużyn w 90 proc. będzie miała zamknięte polskie rostery? Ten wariant jest nie do zaakceptowania.
Jest parę rozwiązań tej sytuacji, warianty są różne. Dla ŁKS najlepszym rozwiązaniem jest mieć możliwość w duchu sportowym w pełnym składzie wygrać mecze na boisku i awansować do PLK.
Gdyby zmienił się terminar z kolejki w środy, to ŁKS jest na to gotowy, tj. ma zarezerwowaną halę na terminy środowe?
My mamy największy problem z halą w trakcie sezonu regularnego, bo w naszym mieście jest parę klubów z najwyższego poziomu rozgrywek w innych dyscyplinach. Trenujemy i gramy w różnych halach. Od maja inne drużyny kończą grę i dostępność hal się zwiększa. Zgadzam się, że problem z halami istnieje i zgadzam się, że środowe mecze są gorzej oglądane przez kibiców w hali, co wpływa na budżet, ale w większości przypadków frekwencja kibiców w halach pierwszoligowych liczona jest w setkach – choć oczywiście są wyjątki.
Na nasze mecze przychodzi mniej więcej 1500 – 2000 kibiców z czego się bardzo cieszymy, a wiemy że może być nas więcej na meczach ŁKS. Dlatego środy są również mniej korzystne.
Jako wiceprezes klubu koszykarskiego rozumie Pan pretensje innych klubów związane ze zmianą terminarza rozgrywek w trakcie sezonu?
Rozumiem to, ale jeszcze raz podkreślam – to nie ja i nie ŁKS jesteśmy sprawcami tego zamieszania. To nie ja ustalałem terminarz i nie jesteśmy inicjatorem kwestii zmiany terminarza. My chcemy współpracować, ale pokazujemy, że taki problem istnieje. Oczywiście może być tak, że dostaniemy lanie w pierwszej rundzie i tego problemu nie będzie – prawda?
Ktoś mnie kiedyś pytał, dlaczego nie staram się o dziką kartę do PLK. Bo chcemy awansować sportowo, w duchu sportowej i uczciwej rywalizacji. Oczywiście nikt nie mówi o tym, że to ŁKS w głównej mierze spowodował, że ta liga jest kolorowa i coraz lepsza sportowo – ze względu na takich koszykarzy jak Marcel Ponitka czy Dominik Grudziński. Dzisiaj, jak ŁKS przyjeżdża do obcej hali, motywacja drużyn jest większa, bo każdy chce nas zbić, a kibiców przychodzi więcej niż na innych rywali. Myślę, że dzięki ŁKS liga stała się ciekawsza i sportowo dużo zyskała.
Jak ŁKS zabraknie w przyszłym sezonie – z jednej albo drugiej przyczyny – to liga i kluby będą za nami tęsknić.
Czuję, że ostatnie zdanie może mieć jakiś negatywny podtekst…
Może awansujemy, a może nie i mi osobiście przestanie się już chcieć z powodu tego hejtu, który się na mnie wylewa, bo jest bardzo duży. Chce się dobrze dla miasta, dla klubu dla koszykówki – a jest jak jest.
Czy Prezes Urbanowicz nadal jest prezesem stowarzyszenie koszykarskiego ŁKS?
KRS stowarzyszenia jest powszechnie dostępny i można to sprawdzić…
Czyli jest?
Oczywiście.
Dlaczego w takim razie wycofał się z działalności medialnej klubu?
Po pierwsze, prezes Urbanowicz jest też szefem szkół Marcina Gortata, ma swoje obowiązki, a ŁKS to nie tylko pierwsza drużyna, ale też druga drużyna i cały rozbudowany pion szkolenia młodzieży. Po drugie, architektami zmian wokół pierwszej drużyny byliśmy głównie ja i dyrektor Tomas Pacesas, choć oczywiście konsultowaliśmy to z prezesem Urbanowiczem, ale cała odpowiedzialność spoczywa na mnie i Tomasie.
Czy poważne było zaprzeczanie o potencjalnej możliwości zaangażowania Gedmininasa Żemelisa przez prezesa Jakuba Urbanowicza dla portalu Łódzki Portal Sportowy w dniu 26 stycznia 2026 roku?
Jak już wspomniałem, prezes Urbanowicz nie do końca uczestniczył i uczestniczy we wszystkich rozmowach. Nasz klub jest stowarzyszeniem, w którym trenuje ok. 250 dzieci i młodzieży. Mamy w klubie pewien podział kompetencji i to ja uczestniczyłem w rozmowach z panem Żemelisem. Rozmów z potencjalnymi sponsorami mamy bardzo dużo zarówno z lokalnymi firmami, jak również dużymi polskimi.
Natomiast na chwilę obecną p. Żemelis nie jest zainteresowany zaangażowaniem w klubie pierwszoligowym. Łódź to idealne miasto – świetnie skomunikowane i dobrze logistycznie położone (lotnisko, skrzyżowanie autostrad), z doskonałą infrastrukturą sportową (Sport Arena oraz Atlas Arena). Nie ma tu też bliskiej konkurencji koszykarskiej, bo najbliższy klub na poziomie PLK jest oddalony o co najmniej 100 km. To ma ogromny potencjał. Mamy nadzieję, że w przyszłości po awansie wrócimy do rozmów.
W optymistycznym scenariuszu: o ile procent zwiększy się budżet ŁKS po awansie do PLK?
Nie potrafię tego jednoznacznie stwierdzić, ale mogę powiedzieć jasno: jeśli awansujemy do PLK, to jestem zainteresowany walką tylko o najwyższe cele. Nie jestem zainteresowany wejściem do PLK i walką o przetrwanie. Już dzisiaj widzimy coraz większe zainteresowanie mediów wokół klubu oraz dostrzegamy zainteresowanie biznesu co nas bardzo cieszy. Jak już wspomniałem toczymy rozmowy z potencjalnymi sponsorami, w tym ze spółkami Skarbu Państwa – w PLK tego typu partnerów jest mnóstwo. Czujemy, że to czas łódzkiej koszykówki i chcemy go wykorzystać. ŁKS powinien wrócić do elity.