Strona główna » Dzień dobry PLK: Na kolana przed sędziami!

Dzień dobry PLK: Na kolana przed sędziami!

0 komentarzy
Krytykować decyzje sędziowskie można tylko w szczególnie uniżony sposób. Aleksander Dziewa jest ostatnio niewyraźny, a niektórzy cudzoziemcy z Czarnych znikają zupełnie.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

Allah z gwizdkiem

– Ja bym odgwizdał „dacha”. Zdecydowanie – mówi mi znajomy sędzia PLK, który tego meczu nie sędziował. Oczywiście tylko anonimowo. Próbuje tłumaczyć kolegę – arbitra, że prawdopodobnie uznał, że w tym momencie kara zdecyduje o wyniku całego meczu. Ale po chwili dochodzimy do wspólnego wniosku, że to jednak żaden argument.

Kamil Łączyński, klękający po odgwizdaniu faulu i reagujący tak, jak widać na zdjęciu powyżej. Waszym zdaniem – powinien być za to faul techniczny czy nie?

I znikam, i znikam…

Aleksander Dziewa, grający pod koszami zawodnik Śląska w dwóch meczach z Treflem, w 39 minut na parkiecie zanotował łącznie 3 zbiórki, a drużyna z nim na parkiecie była razem „-22”.

Ewentualności są dwie. Albo Aleksander jest miażdżony w pomalowanym przez Ivicę Radicia i Wesa Gordona – to nie byłaby dobra wiadomość dla reprezentanta Polski. Ewentualnie – nie jest jakość szczególnie zdesperowany, aby z całych sił bić się o każdą piłkę. I to nie byłaby dobra wiadomość dla nikogo.

Zweryfikowani przez życie

Kibice dziwią się (i często sobie szydzą) z historii dwóch Amerykanów w składzie Czarnych, którzy w ostatnich tygodniach i teraz playoff – stali się kompletnie nieprzydatni. Bądź trener Mantas Cesnuaskis uznał, że są nieprzydatni, do czego ma oczywiście prawo.

Zwłaszcza Shavon Coleman, który w pierwszym meczu zagrał przez 4 minuty na 0 punktów, a w drugim nawet nie powąchał parkietu. Zanim popadł w niełaskę i marazm, w pierwszej połowie sezonu miewał naprawdę dobre mecze. Potrafił zrobić 16 punktów i 9 zbiórek przeciwko Legii, 15 punktów przeciwko Śląskowi, miał mecze na 24 punkty czy 10 zbiórek. Albo De’quon Lake (wczoraj w Ostrowie 0 punktów w 9 minut). Też potrafił zagrać mecze z double double, czy rzucić 23 punkty Zastalowi.

Koń nie złapał

Arkadiusz Miłoszewski, jeszcze w towarzystwie Żana Tabaka i Przemysława Frasunkiewicza, należy do grona najciekawszych, najbarwniejszych trenerów do oglądania na konferencjach prasowych. Skoro dwóch z trzech najlepszych rozmówców gra przeciwko sobie serię King – Anwil, to szczególnie warto oglądać ich wystąpienia. Wczoraj też było bardzo ciekawie.

Po nieudanej dla Kinga ostatniej akcji także mnie bardzo interesowało, dlaczego coach nie wystawił na boisko na to posiadanie Tony’ego Meiera, który wcześniej trafiał bardzo trudne rzuty. Miłoszewski, zapytany przez Grzegorza Szybienieckiego, wyjaśnił racjonalność swojej decyzji o zagraniu pod sam kosz, do dobrze radzącego tam sobie Phila Fayne’a. Amerykanin faktycznie piłkę dostał, ale nie złapał jej porządnie i było po meczu. – Być może nie na tego konia postawiłem – spuentował w swoim stylu „Miły”.

Drugie mecze w TV

Stacje Polsatu ponownie pokazały mecze z Ostrowa i Wrocławia. W poniedziałek udało się, co jest prawdziwą rzadkością, wcisnąć PLK do Polsatu Sport. Efekt? Średnia oglądalność meczu Śląsk vs. Trefl wyniosła 48.9 tys. widzów. We wtorek, mecz Stal vs. Czarni na PS Extra oglądało średnio 28.3 tys. osób.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>