Strona główna » Zielona Góra płonie – od emocji! Zastal znów lepszy od Kinga, tym razem wyraźnie i jest tylko krok od półfinału

Zielona Góra płonie – od emocji! Zastal znów lepszy od Kinga, tym razem wyraźnie i jest tylko krok od półfinału

0 komentarzy
Faworyzowany King poległ w starciu z Zastalem po raz drugi i w środę w zielonogórskim CRS będzie walczył o życie! Świetny mecz Zastalu, pod batutą Andrzeja Mazurczaka, dzięki bombardowaniem rywala z dystansu, został wygrany przez gospodarzy 84:70. Nic dziwnego, że wprawił miejscowych kibiców w ekstazę! 

Świetne wieści dla uroku tej serii ćwierćfinałowej dotarły do nas już przed rozpoczęciem trzeciego starcia. Tomasz Gielo po meczu przerwy, Przemysław Żołnierewicz po dwóch miesiącach oraz Nemanja Popović po groźnie wyglądającym urazie stawu skokowego – każdy z nich znalazł się w dwunastce meczowej i ostatecznie w Zielonej Górze zagrał. 

Meczu potencjalnie decydujący o dalszych losach rywalizacji Zastal rozpoczął mocno zdeterminowany do walki w defensywie. Efekt? Chociażby 3 straty wymuszone na Jovanie Novaku w pierwszej kwarcie, w której King uciułał zaledwie 12 punktów. Choć w drugiej kwarcie gospodarze pozwolili przyjezdnym na więcej, oni sami do efektywności dołożyli efektowność. Przechwyty prowadzące dwukrotnie Phila Fayne’a do akcji sam na sam z koszem? Majstersztyk! Amerykanin ze złotą przeszłością w Szczecinie z playoff 2023 nieco sobie ostatnio przypomniał, jak należy grać w koszykówkę. W tej serii odgrywa całkiem znaczącą rolę w zespole. Trzeci mecz był jak dotąd jego najlepszym (11 punktów, 4/6 z gry).

O tym, dlaczego playoff to najbardziej emocjonujący czas sezonu przeznaczony dla twardzieli niezorientowanych mogła uświadomić sytuacja z drugiej kwarty. Spięcie słowne Nemanji Popovicia z Patrickiem Cartierem, do których szybko dołączyli Jovan Novak z Chavaughnem Lewisem poskutkowało m.in. “technikiem” dla środkowego Szczecinian, dla którego był to już trzeci faul w pierwszej połowie. 

Obaj trenerzy na konferencji prasowej po meczu nr 2 podkreślali, że o wyniku serii zadecydują detale. I decydują. Zwykle na korzyść Zastalu. King w samej pierwszej połowie popełnił aż 11 strat, gdy gospodarze tracili piłkę zaledwie 3 razy. Krzysztof Sulima drugi mecz z rzędu trafiafił dwukrotnie z dystansu – ma już 4/4 w serii, podczas gdy w całym sezonie trafił 1/9.

Nieoczekiwana przewaga Zastalu? Detal? Jak najbardziej!

Zastal schodził do szatni z przewagą 8 punktów (42:34), a chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy za sprawą serii 13:4 prowadził nawet różnicą 17 punktów (55:38). Drużyna Macieja Majcherka się jednak nie poddała, odpowiedziała 9 punktami z rzędu, a dwie minuty przed końcem traciła już tylko 6 punktów. Seria “trójek” Zastalu w ostatnich 120 sekundach – świetnie dyrygującego zespołem Andrzeja Mazurczaka (9 pkt, 12 asyst, 7 zbiórek), Patricka Cartiera oraz Conleya Garrisona – zamknęła jednak mecz na dobre.

Zastal prowadzi już 2:1. Kapitan Kinga Tomasz Gielo ma ewidentnie świadomość, że jego zespół znalazł się w niemałych tarapatach.

Prawda jest taka, że z każdym meczem podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego rosną w trakcie tej serii w siłę, a Szczecinianie wyglądają coraz gorzej. Problemy ze zdrowiem kluczowych zawodników oraz gasnący Jovan Novak (5 pkt, 3 asysty, 5 strat) nie pomagają trenerowi Majcherkowi. Teraz najlepszy szkoleniowiec sezonu zasadniczego PLK w swoim pierwszym playoff na ławce trenerskiej stoi przed trudnym zadaniem odwrócenia losów serii, która kompletnie nie układa się po jego myśli. 

Cartier zakończył mecz z 15 punktami (5/6 za trzy) i był najskuteczniejszym graczem Zastalu, 14 punktów i 7 asyst dołożył Garrison.

Dla Kinga 18 punktów uzyskał bardzo dobrze grający w tej serii Jeremy Roach.

Zielonogórscy kibice po czterech latach rozłąki z playoff nie zawiedli. Mimo poniedziałku pojawili się w sile 4,5 tysiąca i wraz z zaprzyjaźnioną ekipą fanów basketu ze Szczecina stworzyli atmosferę prawdziwego koszykarskiego święta. W środę o godz. 20:15 w Zielonej Górze mecz nr 4. Właściwie, biorąc pod uwagę stawkę – zdziwimy się, jeśli nie będzie obserwowany przez komplet widzów.