Jeśli mecz w Warszawie między Legią a Kingiem miał być zapowiedzią tego, co nas czeka w playoff – możemy tylko zacierać z radości ręce. Przynajmniej jeśli chodzi o poziom czekających nas emocji. Nie mamy większych wątpliwości, że jeśli chodzi o walory sportowe tak obrońców mistrzowskiego tytułu, jak i zespół ze Szczecina stać na więcej!
Legia już w końcówce czasu regulaminowego wydawała się mieć rywala na widelcu. Prowadziła aż 72:65 niespełna 50 sekund przed końcem, ale w ostatniej chwili po wielkiej akcji Tomasza Gielo goście w sensacyjnym stylu doprowadzili do remisu i dogrywki.
Przez pierwszą jej część wydawało się, że King pójdzie za ciosem i wywiezie ze stolicy zwycięstwo i pozycję lidera tabeli. Szczecinianie prowadzili 80:76. Najlepszy tego dnia gracz Legii Michał Kolenda (23 punkty, aż 13 zbiórek) nie pozwolił jej jednak przegrać. Błyskawicznie odpowiedział pięcioma punktami z rzędu.
W zaciętej końcówce decydujący cios indywidualną akcją zadał Andrzej Pluta jr. Reprezentant Polski na pewno nie zapisze tego meczu do najlepszych w karierze (6 strat, 5/18 z gry), ale w decydującym momencie warszawskich kibiców nie zawiódł.
Legia po raz pierwszy w XXI wieku została zwycięzcą sezonu zasadniczego. Broniąc tytułu mistrzowskiego będzie starała się przełamać wieloletnią serię niepowodzeń w playoff PLK drużyn rozstawionych z nr 1.
King zakończył sezon na drugim miejscu i już w pierwszej rundzie możemy być świadkami jego szlagierowego starcia z Anwilem. Rewanż za pamiętną, pięciomeczową serię z wiosny 2023 roku, gdy King też startował do playoff z drugiego miejsca, ale to Włocławianie świeżo po zdobyciu FIBA Europe Cup wydawali się faworytem? Brzmi frapująco, choć zespół Ronena Ginzburga najpierw musi się uporać w fazie play-in z Zastalem, co wcale nie jest taką oczywistością!
Zwycięzca ćwierćfinału King – Anwil znajdzie się na kursie kolizyjnym z triumfatorem starcia trzeciego po sezonie zasadniczym Śląska z szóstą Arką.
Anwil całkiem mocno się w końcówce sezonu zasadniczego rozpędził – wygrał sześć z ostatnich 7 meczów. Równie skuteczna w tym samym czasie była jedynie Legia. W środę Włocławianie bez większych problemów uporali się z Treflem, wygrywając 94:79. Aż 10 (!) zawodników Anwilu zdobyło po co najmniej 7 punktów.
Trefl zajął czwarte miejsce w tabeli i w pierwszej rundzie playoff zagra z Dzikami Warszawa, które w ostatniej kolejce też przegrały – w Zielonej Górze ze wspomnianym Zastalem aż 86:105.
Górnik Wałbrzych długo walczył jak równy z równym ze Stalą w Ostrowie o ostatnie wolne miejsce w play-in, ale w ostatniej kwarcie to gospodarze byli wyraźnie lepsi. Wygrali 86:74. Zdobywcy Pucharu Polski 2025 zakończyli sezon czterema porażkami w ostatnich pięciu meczach. Wynik 15-15 dał prześladowanej przez kolejne kontuzje przez większą część sezonu drużynie Andrzeja Adamka zapewnił dopiero 11. miejsce.
Faza play-in rozpoczyna się w PLK już w piątek. Ostatecznie ósemkę uczestników playoff poznamy w niedzielę przed północą.
Walka o medale wystartuje w kolejną środę.
TERMINARZ FAZY PLAY-IN
Piątek, godz. 18: Anwil Włocławek (7) – Orlen Zastal Zielona Góra (8); transmisja w Polsat Sport 3
Piątek, godz. 20:15: MKS Dąbrowa Górnicza (9) – Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wlkp. (10); transmisja w Polsat Sport 2
Niedziela, godz. 20:15: przegrany Anwil/Orlen Zastal – zwycięzca MKS/Tasomix Rosiek Stal; transmisja w Polsat Sport 1